Wilaya – pierwszy film kinowy rdzennej ludności saharyjskiej

Wilaya

Ciekawa alternatywa dla odmóżdżających seriali emitowanych przez polskie stacje telewizyjne. Obraz reklamowany jako pierwszy film kinowy Sahrawi – rdzennej ludności Sahary Zachodniej.

Liczbę obecnie żyjących Sahrawi szacuje się na około 500 tys., z czego 200-250 tys. wywodzi się z terenów Sahary Zachodniej (około 165 tys. znajduje się obecnie w obozach dla uchodźców w pobliżu algierskiego miasta Tinduf). Są oni spotykani również w południowym Maroku i północnej Mauretanii. Arabskie słowo „Sahrawi” oznacza „z Sahary”. Obraz powstał przy wsparciu hiszpańskiego studia filmowego Wanda Films i ministerstwa kultury Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej. Całość wyreżyserował Pedro Pérez-Rosado (który do Sahrawi bynajmniej nie należy, więc nie rozumiem czemu film jako taki właśnie się reklamuje… ale ja się lubię czepiać).

Akcja filmu rozgrywa się na pustyni w okolicy algierskiego Tindufu, zamieszkiwanej przez setki uciekinierów z Sahary Zachodniej, byłej hiszpańskiej kolonii zaanektowanej przez Maroko. Jej rdzenni mieszkańcy od 1975 roku walczą o niepodległość. Po śmierci matki do jednego z obozów przyjeżdża Fatimetu, młoda Saharyjka oddana w dzieciństwie zastępczej rodzinie w Hiszpanii. Na Saharze została jej niepełnosprawna siostra Hayet. Dla młodej dziewczyny wychowanej w Europie surowe zasady życia społecznego na pustyni będą nie lada wyzwaniem. Jednak, na przekór wszystkiemu, Fatimetu postanowi wypełnić ostatnią wolę matki – zaopiekować się chorą Hayet. Aby przetrwać, siostry będą musiały nauczyć się żyć razem, szanując dzielące je różnice kulturowe i mentalne oraz samodzielnie poradzić sobie w zdominowanym przez mężczyzn tradycyjnym świecie pustyni. Ich perypetie staną się tłem opowieści o trzecim pokoleniu młodych Saharyjczyków poszukujących własnej tożsamości, a także o zapomnianym konflikcie, na który społeczność międzynarodowa od lat przymyka oko. (opis dystrybutora)

Opis dystrybutora uważam za tendencyjny i oderwany od rzeczywistości. Powiem więcej… dowodzi on tylko nieznajomości kultury saharyjskiej i tła historycznego konfliktu saharyjskiego. Fakt, że film powstał przy pomocy Hiszpanów trąci hipokryzją. Bo czyż nie Hiszpanię właśnie o owy konflikt należałoby obwinić? Czyż to nie jej imperialne zapędy doprowadziły do punktu, w którym jesteśmy dziś? Ale swoje zdanie na temat RZEKOMEJ okupacji Maroka wyrażałam już na tej stronie nie raz. Proponuję szukać u źródeł, a nie przepisywać dyrdymały serwowane nam przez zachodnie media.

Film źródłem wiedzy na temat konfliktu saharyjskiego raczej być nie może i nie powinien. Nie radzę też budować na jego podstawie swojego wyobrażenia o kulturze i zwyczajach ludności saharyjskiej… skoro sam dystrybutor filmu zapewnia nas, jak trudno żyć w „zdominowanym przez mężczyzn tradycyjnym świecie pustyni” (podczas gdy Sahrawi na całym świecie znani są z tego, że ich kobiety cieszą się bardzo dużą swobodą). Niemniej film wart jest uwagi… chociażby po to, by mieć na jego temat swoje własne zdanie. Miłego seansu 🙂

Related posts

Leave a Comment