„Wielka podróż”. Marokańskie kino drogi… w głąb siebie!

Fot. Kadr z filmu „Wielka podróż”

Na pielgrzymkę do Mekki można się wybrać nawet starym, zdezelowanym autem. 3 tys. mil drogi, sam na sam ze sobą… i ze swoimi myślami. Ta nieustanna walka myśli… i pokoleń. Powrót do korzeni. Ale w wędrówce jest coś z katharsis!

Reda (Nicolas Cazalé) jest synem marokańskiego emigranta, zamieszkałego we Francji. Chłopak czuje się jednak Europejczykiem, a tradycja jest dla niego warta niewiele więcej niż ciemne zabobony. Bez entuzjazmu reaguje więc na pomysł swojego ojca (Mohammed Majd), który decyduje się spełnić życiowe marzenie i wyruszyć w pielgrzymkę do Mekki. Z początku wspólna podróż ojca i syna, którzy tłuką się zdezelowanym samochodem, nie wróży najlepiej – wydaje się, że mężczyzn dzieli wszystko. Kiedy myśli jednego kierują się do Boga i ojczyzny, drugi rozpamiętuje swoje wielkomiejskie życie i trzymany w tajemnicy romans. Sytuacja zmienia się, gdy swojski dla Redy krajobraz Francji i Włoch zmienia się w pustynne klimaty Arabii Saudyjskiej. Stopniowo ojciec staje się dla syna przewodnikiem po kraju i tradycji Wschodu, odzyskuje utracony autorytet i wprowadza Redę w fascynującą kulturę jego przodków.

Chciałem opowiedzieć prawdziwą historię muzułmańskiej rodziny. Jestem to winien moim rodzicom i 97 procentom muzułmanów, o których nikt na Zachodzie nie słyszał. Ten film więcej mówi o duszy, niż o religii i polityce. Muzułmanie i Arabowie mają bardzo złą opinię we współczesnym świecie i przyszedł czas, żeby stawić temu czoła. – mówił po entuzjastycznym przyjęciu filmu przez krytykę reżyser, Ismaël Ferroukhi.

Nagrodzoną na weneckim festiwalu „Wielką podróż”, która wymyka się zarówno schematom kina drogi, jak i opowieści o powrocie do korzeni, nazywano traktatem o kondycji ludzkości, wyprawą w głąb kultury i refleksją na temat różnicy pokoleń. Na jednym z forów znalazłam taki oto komentarz na temat tego filmu:

Wielka podróż

To chyba jego najpiękniejsza recenzja… bo kiedy mężczyzna przyznaje się do łez, to musi być coś WIELKIEGO! Miłego oglądania…

ISMAËL FERROUKHI, tak jak jego bohaterowie, urodził się w Maroku, ale mieszka na stałe we Francji. Już za swój pierwszy, krótkometrażowy film „L’Exposé” (1993) otrzymał w Cannes nagrodę Kodak Short Film Award, a nakręcony rok później według jego scenariusza obraz „Zbyt dużo szczęścia” Cédrica Kahna również w Cannes otrzymał Award of the Youth.

Warto również obejrzeć – tego samego reżysera – „Les Hommes Libres”. To film o przyjaźni muzułmanina i Żyda. To film o przyjaźni pomiędzy podziałami… Younes zostaje zatrzymany przez policję w związku z udziałem w napaści i postrzeleniu człowieka. Detektyw, który go aresztował, daje mu wybór. Chłopak może wyjść na wolność, pod warunkiem jednak, że będzie inwigilował Wielki Meczet w Paryżu, który to podejrzewany jest o pomoc udzielaną ruchowi oporu i Żydom. Younes zgadza się na taki układ, ale w meczecie poznaje pewnego Algierczyka i Żyda w jednym, z którym się zaprzyjaźnia. Ich relacja jest tak silna, że chłopak rezygnuje z powierzonego mu zadania, ale to niestety da początek nowemu biegowi wydarzeń. Gwiazdami projektu są: Tahar Rahim, Mahmoud Shalaby i Michael Lonsdale. Zdjęcia były kręcone w Paryżu i Maroku.

Related posts

Leave a Comment