„Tęczowy ogród”. O sile miłości i przebaczenia w życiu dziecka

Patricia St. John, książki dla dzieci, chrześcijaństwo

“Tęczowy ogród” to kolejna książka Patricii St. John, pisarki uwielbianej i zaczytywanej przez dzieci z całego świata.

Bohaterka tej opowieści, mała Elain rzadko widuje się ze swoją mamą, która albo akurat jest w pracy, albo bawi się do rana na bankietach. Pani Moody – jej opiekunka, to jednocześnie jej najcenniejszy skarb. Choć jest okropnie chłodna i ponura, to przecież jedyna osoba, która poświęca jej swoją uwagę. I tak bardzo się martwi, by Elain nie wyrosła na takiego samego motyla jak jej matka… choć motyle są przecież takie piękne. Życie małej, rozkapryszonej Elaine, staje na głowie, gdy dowiaduje się, że musi rozstać się z matką, opuścić dom w Londynie i cały następny rok spędzić u obcych ludzi na wsi. Nie potrafi sobie tego wyobrazić, ani tym bardziej tego zaakceptować. Życie, jakie dotąd prowadziła, tak bardzo się różni od tego, co ją teraz czeka. Jednakże zupełnie nieoczekiwanie okazuje się, że tych zmian nie trzeba się wcale bać. “Prawdziwe szczęście nie zależy ani od tego, jacy jesteśmy, ani gdzie się znajdujemy, ale od obecności Jezusa w naszym życiu”. Elain poznaje nowe wartości, o których istnieniu nie miała dotąd pojęcia. Odkrywa piękno otaczającej ją natury, prawdziwą przyjaźń, moc miłości i przebaczenia. W jaki sposób może nastąpić przemiana samolubnego i rozkapryszonego dziecka w dziewczynkę pełną ciepła, miłości i serdecznego oddania? Co jest prawdziwą przyczyną takiej zmiany?

Tęczowy ogródPatricia St. John to prawdziwa ekspertka od mówienia o rzeczach trudnych i bolesnych. Wielu dorosłych często wybiera milczenie, łudząc się, że gdy dziecko dorośnie łatwiej mu będzie przyjąć i zaakceptować pewne sprawy. Od mnóstwa niełatwych pytań naszych dzieci nie da się jednak uciec. Możemy oczywiście unikać odpowiedzi, ale jak długo? Ta książka dostarczy odpowiedzi na pytania nurtujące nie tylko dzieci, ale i samych rodziców. Najmłodsi dowiedzą się z niej, jak ważne są w życiu miłość i przebaczenie. Nauczą się przebaczać nie tylko innym, ale również wybaczać samym sobie. Odkryją, że “większą przyjemność sprawia dawanie radości innym niż sobie”. Poznają wreszcie sens cierpienia. Dorośli natomiast wyniosą dla siebie z tej lektury inną ważną lekcję – dzieci nigdy nie są zbyt małe by poznać prawdę, niezależnie od tego, jak byłaby ona okrutna. Wystarczy, że ta prawda zostanie im odpowiednio podana.

Przykładów takich poważnych rozmów w tej książce jest całe mnóstwo. Mój ulubiony? Mała Philippa nie może chodzić. Próbuje dobić targu z Jezusem. Postanawia się modlić i czytać Biblię, ale w zamian chce dostać zdrowe nogi. Sama pamiętam ze swojego dzieciństwa takie pertraktacje handlowe z Panem Bogiem. Żałuję, że do wszystkiego musiałam dochodzić zupełnie sama, że nie miałam podpory w postaci książek Patricii St. John. Wtedy wiedziałabym, w jaki smutny interes próbowałam wejść. “Prosisz Jezusa o zdrowe nogi, a On ofiarowuje ci coś znacznie cenniejszego, daje ci Swą miłość i chce, byś została jego małą dziewczynką. Chce byś już nigdy nie była smutna, zagniewana czy samolubna. W przyszłości możliwe, że sprawi, iż wyzdrowiejesz, ale teraz chce, byś poznała Go i pokochała z całego serca. To ci da największe szczęście.” Również Elain, która nie bardzo rozumie, dlaczego musi mieszkać u obcych ludzi i nie potrafi zaskarbić sobie sympatii swojego nowego „rodzeństwa”, dostaje satysfakcjonujące ją wyjaśnienie ciężkiej dla niej sytuacji. Staje się to pewnego dnia, gdy jedna z owiec rodzi małe jagniątka. Niestety jedno z nich umiera i pan Jones postanawia na jego miejsce podrzucić inne jagniątko – sierotkę. Chociaż matka daje się oszukać i od razu traktuje je jak swoje, rodzeństwo nie chce go dopuścić do matki.

– Co się stało z sierotką? – zapytałam gospodarza z niepokojem.
– Chodź i zobacz – odpowiedział wesoło.
Owca spoczywała dostojnie na boku i wydawała się bardzo zadowolona. Obok niej leżały trzy jagniątka, sierotka w środku.
– Co się stało? Już go nie odtrącają? – dopytywałam się.
– Nie – odrzekł pan Jones – przestał płakać i odpowiadać złością, więc go zaakceptowały.
Mrugnął do mnie porozumiewawczo, uśmiechnęłam się w odpowiedzi.

Elain wie, że jest jak to jagniątko i jak ono musi się odnaleźć w tej trudnej sytuacji. Wie również, że potrafi to zrobić. Jak więc mówić dzieciom o sprawach trudnych i bolesnych? Zacząć od lektury tej książki, a potem konsekwentnie naśladować.

Related posts

Leave a Comment