Sytuacja kobiet pragnących podążać buddyjską ścieżką duchową w indyjskim systemie społecznym

Medytujące buddystki (Fot. Pixabay)

Według Khandro Rinpocze – obecnie jednej z największych mistrzyń wadżrajany, buddyzm jest mniej patriarchalny niż religie teistyczne, głoszące wiarę w męskiego Boga. Judaizm, chrześcijaństwo i islam pozostały – według tej buddystki – religiami patriarchalnymi i w dalszym ciągu nie przyznają tych samych praw kobietom, co mężczyznom. Na tym tle – według Khandro – buddyzm wypada znacznie lepiej. Co prawda, w pracy nad własnym umysłem dla osiągnięcia wyzwolenia przewodzi Budda, jednak to nie zjednoczenie z nim jest głównym celem. Buddyzm z założenia – jak twierdzi wskazana autorka – jest najbardziej otwartym ruchem filozoficzno-duchowym. Jako pierwszy zaproponował rozwój intelektualny i duchowy wszystkim mieszkańcom Indii bez względu na ich przynależność kastową. Jako filozofia głosi zrewidowanie ustalonych koncepcji, co pozwala na szersze spojrzenie na rzeczywistość. Budda nie od razu jednak zdecydował się na przyjęcie kobiet do grona swych adeptów. Podczas gdy mężczyźni zakładali już swoje pierwsze klasztory buddyjskie, kobiety musiały na nie poczekać jeszcze pięć lat.

Chociaż niektóre buddystki stały się sławnymi nauczycielkami, w większości przypadków nie zyskiwały większego uznania wśród mężczyzn. Według Tsultrim Allione stało się tak dlatego, że kobiet z zasady nie darzono takim samym szacunkiem jak mężczyzn. Ponadto kobiety po prostu inaczej wyrażają swoje przeżycia wewnętrzne, nie manifestują swojego oświecenia poprzez działanie, jak zwykli to czynić mężczyźni. Satysfakcjonuje je „bycie”, podczas gdy mężczyźni chcą „czynić”. Mężczyzna, który osiąga duchowy szczyt – według Allione – poświęci energię na budowanie klasztorów i ośrodków odosobnieniowych, otwieranie bibliotek i szkół. Kobieta podejmie zaś pracę na subtelniejszych poziomach i nie „czyniąc” nic, co ściągnęłoby na nią uwagę (choć może to być efektem patriarchalnej represji) . Jak jednak zobaczymy w rozdziale III niniejszej pracy, nie jest to regułą i również wiele kobiet podejmuje się prac, uważanych za typowo męską domenę.

Lista uczennic Buddy, które niejednokrotnie dorównały mężczyznom jest imponująca:
– Visakha – patronka sanghi Buddy;
– Mallika zwana „Królową Kwiatów”, po śmierci odrodziła się w niebie Tuszita (a więc tam gdzie przebywa następny Budda Majtreja);
– Khema i Uppalawanna, którym wiedzą i urzeczywistnieniem mogli odpowiadać tylko Sariputta i Mogallana (Budda chwalił Kheme jako mniszkę przodującą w mądrości);
– Bhadda Kundalakesa – arhatka przodującą w szybkości zrozumienia;
– Kisagotami jest najbardziej znana w literaturze buddyjskiej jako matka z martwym dzieckiem, która próbowała znaleźć pomoc u Buddy; niewielu jednak wie, że dzięki swej praktyce szybko stała się arhatką;
– Sona – w ciągu jednego życia urodziła dziesiątkę dzieci a potem zdążyła osiągnąć stan arhatki;
– Samawati – królowa, świecka uczennica, która dzięki swojej praktyce stała się ucieleśnieniem miłującej dobroci i współczucia;
– Patacara – podobnie jak Kisagotami do Buddy przywiodła ją tragedia życiowa (straciła bowiem rodziców, męża i dwóch synów); dzięki naukom Buddy powzięła decyzję złożenia ślubów mnisich, by wkrótce stać się ekspertką w Winaji;
– Ambapali – szczodra kurtyzana: ofiarowała Buddzie i jego sandze posiłek, a potem cały swój mangowy gaj; osiągnęła stan arhatki (podobnie jak jej syn);
– Sirima – kolejna kurtyzana, która dzięki naukom Buddy i praktyce po śmierci odrodziła się w trzydziestym trzecim niebie jako dewata (bogini). Budda nie stronił nawet od kobiet uważanych powszechnie jako ladacznice .

Równie pokaźna jest lista mistrzyń duchowych w Tybecie. Do najwybitniejszych i najbardziej znanych należą:
– Jeszie Tsogjal – uczennica Padmasambhawy, wielkiego mistrza, który w VIII w. przekazywał w Tybecie nauki buddyjskie;
– Nangsa Obum (XI w.), która pobita na śmierć przez swojego męża, „zstąpiła” do piekła i powróciła do życia, osiągając zrozumienie siebie samej i swoich duchowych pragnień; historia Nangsy to historia delog, czyli opowieść o osobie, która umiera
i zostaje wskrzeszona;
– Maczig Ongdzio (XII w.), która otrzymała od swojego nauczyciela Gjalła Kjang Tsangpa przekaz tajemnych nauk kagju ;
– Dziomo Memo (XIII w.);
– Drenczien Rema (XIV w.);
– Maczig Labdron (XI w.), uważana za inkarnację Jeszie Tsogjal, partnerki Padmasambhawy, który w VIII w. wprowadził do Tybetu buddyzm tantryczny; zasłynęła przede wszystkim z nauczania mahamudry cie ; zachęcała do życia jako wędrowna medytująca, która mieszka w grotach lub na polach kremacyjnych ;
– Dzietsyn Mingjur Paldron (1699-1769), która w XVIII w. uchroniła nauki dzogczen przed zniszczeniem; jej ojciec – Terdak Lingpa (1634 lub 1646-1714) przepowiedział, że w przyszłości jeszcze trzy razy nauki te „będą bliskie unicestwienia i że za każdym razem uratowane zostaną przez kobietę.”

Bardziej nam współczesne nauczycielki buddyjskiej duchowości to:
– Aju Khandro (XIX/XX w),
– Khandro Orgjen Tsomo (XIX/XX w),
– Sakja Dzietsyn Czime, najwyższa nauczycielka w linii Sakja buddyzmu tybetańskiego, siostra samego Sakja Trinzina Rinpocze. Jest uważana za inkarnację Wadżrajogini, podobnie jak XIV Samdring Dordże Phagmo, której znaczenie w linii kobiet jest porównywalne z XIV Dalajlamą. To także matka „prawdziwego” Panczen Lamy – tzn. tego, którego porwali i uwięzili chińscy komuniści. Jest ona jedną
z niewielu w historii opatek męskiego klasztoru linii Gelukpy. Ponadto,
w przeciwieństwie do podległych jej mnichów, może ona mieć i ma długie włosy.

Khandro Rinpocze w jednym z wywiadów tak opisuje sytuację kobiet – mistrzyń na przestrzeni wieków:

Jeśli przyjrzymy się historii buddyzmu w Tybecie to zobaczymy, że żyło tam i nauczało wiele, wiele kobiet–mistrzyń. Jednak z powodów społecznych nie miały one takiej samej szansy jak mężczyźni na rozwijanie swojej aktywności np. na zakładanie wielkich klasztorów czy innych wspólnot duchowych. Jeśli prześledzimy biografię tych kobiet, zobaczymy, że ich aktywność była skierowana raczej do wewnątrz. Zazwyczaj udawały się w odosobnione miejsca, aby tam oddawać się praktyce medytacji. Oczywiście i one przekazywały nauki Buddy, ale małemu kręgowi uczniów. Tak więc nie można powiedzieć, że w Tybecie nie było wielu nauczycieli – kobiet. Wręcz przeciwnie. Prawdą jest, że obecnie sytuacja przedstawia się zgoła odmiennie. Mamy mniej nauczycieli wśród kobiet.

W starożytnych Indiach kobiety traktowano z lekceważeniem i postrzegano je jako podrzędne w stosunku do mężczyzn. Ich pozycja długo była równorzędna z sudras tj. najniższą kastą społeczną. Ich wolność była ograniczona, jako dzieci podlegały władzy swoich rodziców, jako żony były zależne od swoich mężów, a na starość były na łasce swoich synów. Jedyną przewidzianą dla nich rolą, było zarządzanie sprawami domowymi. Jednak nawet w tej kwestii musiały się podporządkować woli swoich mężów. Mężczyźni byli odpowiedzialni za sprawowanie nad kobietą opieki. Kobieta nie mogła odprawiać nawet obrzędów religijnych za zmarłych rodziców, gdyż nie miała wolności religijnej, generalnie uznawano je za ciężar. Mężatki, zwłaszcza gdy były tylko jedną z wielu żon swojego męża, były narażone na nagminne w społeczeństwie indyjskim zazdrość i konflikty pomiędzy żonami. Jeszcze gorzej przedstawiał się status wdowy. Nie mogła ona wyjść ponownie za mąż, a zdarzało się również, że musiała rzucić się na stos pogrzebowy swojego męża i zginąć. Kobiety nie miały również prawa do nauczania. Nie uważano, by edukacja była czymś istotnym i stosownym dla kobiety. Z tych właśnie powodów narodziny dziecka płci żeńskiej traktowano jako znak nieszczęścia w rodzinie. Rodzice modlili się o narodziny syna, który by utrzymał nazwisko rodowe i tradycję oraz odprawił dla ich dobra pośmiertne obrzędy religijne. Jak bardzo martwiono się narodzinami córki, obrazuje przykład króla Pasenadi Kosala, który dowiedziawszy się że ma córkę, udał się do Buddy i zapłakał. Budda przekonał go, że dobre córki są tak samo dobre jak dobrzy synowie.

Społeczny wizerunek kobiety w Indiach nie przedstawiał się najlepiej, dlatego też mniszki buddyjskie musiały sobie radzić z wieloma kulturowymi i religijnymi uprzedzeniami. To ciało mężczyzny było idealną formą dla praktykowania buddyzmu. Budda w Sutrze o zmianie płci żeńskiej mówi, że kobiece wady (chciwość, nienawiść, ułuda oraz inne splamienia) są większe od wad męskich. Kobiety powinny dążyć do uwolnienia się od nieczystości kobiecego ciała i przyjęcia pięknego i świeżego ciała mężczyzny. Powszechnie uważano, że kobiety nie panują nad swoją seksualnością i pragnieniem macierzyństwa. Kiedy ciotka Buddy – Mahapradżapati, która po śmierci jego matki niańczyła go, zwróciła się do niego z prośbą, by dopuszczono kobiety do sanghi, Budda jej odmówił. Zmienił swoje stanowisko dopiero po wstawiennictwie Anandy, ale nałożył na mniszki obowiązek dodatkowych ślubów. Buddyzm zaoferował im pozytywną alternatywę. Mimo, iż nadal podlegały mężczyznom, nie były już własnością swych mężów i ojców. Życie mniszki było też dobrym rozwiązaniem dla samotnych i owdowiałych kobiet, które zajmowały niską pozycję w indyjskim społeczeństwie. Niezależnie od swej względnie wyemancypowanej pozycji, mniszki nadal cierpiały z powodu męskiej nieufności i dlatego świeckie buddystki były często przedstawiane w dużo lepszym świetle niż mniszki. Indyjski systemem społecznym potrafił zaakceptować świeckie buddystki, ale mniszki zajmowały pozycję ambiwalentną – godzono się na ich obecność, lecz z wielkimi zastrzeżeniami. Dlatego mniszki często postrzegały duchową praktykę jako środek do przezwyciężenia faktu, iż urodziły się kobietami i za wszelką cenę dążyły do urzeczywistnienia stanu, w którym podział na to, co męskie i co żeńskie jest nieistotny.

Trudno wytłumaczyć taki stan rzeczy. Wszakże Budda – według przekonań buddystów – był świętym człowiekiem i nigdy się nie skarżył na złe relacje z kobietami. Saddhatissa podejmuje próbę wyjaśnienia tego problemu. W biografii Siddharty pt. „Życie Buddy” pisze on następująco: „Niechęć Buddy do założenia żeńskiego klasztoru może wydawać się dziwna współczesnemu czytelnikowi, lecz staje się zrozumiała, gdy uwzględnimy specyficzne cechy kultury ówczesnego społeczeństwa. Zarówno wtedy, jak i obecnie, kobiety w Indiach muszą pełnić obowiązki rodzinne i nie oczekuje się od nich prowadzenia życia duchowego w odosobnieniu. Kobiety były pod każdym względem uzależnione od mężów; samotne praktycznie nie mogłyby przeżyć. Mężowie, w zamian za opiekę, brali je całkowicie w posiadanie. W przekroczeniu tych zwyczajowych praw i stereotypów niepoślednią rolę odegrała rodzina Buddy”.

Następnie autor tu opisuje jak wszystkie kobiety z rodu Siakja (z rodu Buddy) po kolei stawały się adeptkami Buddy. I. B. Horner w swej pracy Women under Primitive Buddhism dowodzi, że Budda był rozdarty między uwarunkowaniami kulturowymi, a własnym przeświadczeniem, że kobiety są tak samo zdolne do osiągnięcia oświecenia jak i mężczyźni. Jednak indyjski system społeczny jasno zakładał, że kobiety powinny być przede wszystkim rodzicielkami dzieci i służącymi swych rodzin, natomiast kobiety prowadzące życie religijne poza rodziną, zagrażają społecznej stabilności. Pod tą teorią podpisuje się również Tsultrim Alione, według której jest wysoce prawdopodobne, iż osiem omówionych w dalszej części pracy ślubowań, do których zobowiązał mniszki Budda, było kompromisem, pozwalającym podążać kobietom ścieżką duchową, bez całkowitego zlekceważenia konwencji ówczesnego społeczeństwa indyjskiego. Ślubowania te miały służyć utrzymaniu kobiet pod kontrolą męskiej społeczności klasztornej.

Budda rzekomo miał powiedzieć, że następstwem przyjęcia kobiet do społeczności klasztornej i powołania społeczności mniszek, będzie skrócenie życia Sanghi o pięćset lat. Trudno dziś jednak ocenić, które słowa przypisywane Buddzie, rzeczywiście wyszły z jego ust, a które pochodzą od mnichów. Mogło łatwo do tego dojść, gdyż nauki Buddy były spisywane dopiero kilkaset latach po jego śmierci. Taka grupa nieprzyjaznych kobietom mnichów istniała już za życia Buddy. Wspomina o niej Saddhatissa – mnich z tradycji hinajany. Zauważa on, że Ananda – umiłowany uczeń Oświeconego, był krytykowany przez pewną grupę mnichów, gdyż przyczynił się do decyzji Buddy o utworzeniu żeńskich klasztorów . Także poniższy fragment The Tale of King Udayana of Valsa z Collection of Jewels dowodzi uprzedzenia mnichów do kobiet i ich praktyk oraz obarcza je winą za cierpienia: „Kobiety mogą być przyczyną wielkiego cierpienia. Jeśli przestaniesz ich pragnąć osiągniesz wieczne szczęście. Martwy wąż i pies są obrzydliwe. Ale kobiety są bardziej obrzydliwe od nich”.

Do złego traktowania kobiet przyczyniła się również błędna interpretacja lub wręcz wykrzywianie nauk Buddy. Przykładem takiego wypaczenia jest nadanie negatywnego wydźwięku wypowiedzi Buddy, że kobieta jest jedną z głównych przyczyn odradzania się. W buddyzmie pierwotnym dąży się do nirwany, którą utożsamia się z zaprzestaniem odradzania się. Budda jednak często podkreślał, iż odradzanie się w postaci ludzkiej jest niezwykle cenne, ponieważ tylko w tej formie można podążać ścieżką nauk Buddy . Mówi o tym również Khandro Rinpocze w swojej książce Nasze cenne życie . Wejście w stan nirwany jest możliwe do osiągnięcia tylko i wyłącznie dla ludzi. Tak więc zarzut, że to przez kobiety człowiek musi się odradzać, powinna zastąpić wdzięczność, że to właśnie dzięki nim ma taką możliwość.

Mimo iż wątpliwości te z czasem rozwiano, strach przed kobietami nadal był ogromny. W skrajnych przypadkach dochodziło nawet do pewnego rodzaju absurdów. W krajach, gdzie panuje buddyzm therawady, strach przed skażeniem przez kontakt z kobietami był tak wielki, że mnisi nosili przy sobie specjalne chustki. Jeśli kobieta chciała im podarować jałmużnę, przyjmowali dar przez tę właśnie chustkę, aby nie mieć z nią bezpośredniego kontaktu. W środkach komunikacji miejskiej były też wydzielone specjalne miejsca dla mnichów, by zminimalizować ryzyko ich kontaktu z „niebezpiecznymi stworzeniami”.

Marta El Marakchi

Related posts

Leave a Comment