Smaki Maroka. Głowa barana gotowana na parze

Barania głowizna (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)

Głowę możesz kupić bez problemu na każdym marokańskim suku. Jeśli frajdę sprawi Ci przyrządzenie jej samodzielnie od początku do końca, polecam wybrać opcję jeszcze z sierścią. Mi nie chciało się bawić z ogniem, więc zdecydowałam się na głowę osmaloną. UWAGA! Oczy, zęby, język, nozdrza i uszy zostawiamy na swoim miejscu. Tutaj nic się nie może zmarnować…

Głowę można ugotować również w wodzie. Tracimy jednak wtedy zbyt wiele z prawdziwego smaku i aromatu… Marokańczycy zwykle używają do tego celu specjalnego garnka zwanego kokotem. Nie ważne, czy wybierzesz parowar, czy zwykłą wkładkę do gotowania na parze, ważne żeby urządzenie spełniło swoją funkcję.

Mięso będzie bardzo kleiste i lepkie, co nie powinno Cię dziwić, ani tym bardziej zniechęcać. Najbardziej polecam jęzorek. Najmniej? Hmmm, przyznaję że oczu nie ruszyłam. Jakoś moje europejskie poczucie estetyki nie pozwoliło mi ich nawet dotknąć, a co dopiero przełknąć. Może następnym razem się uda… Gotowe danie podajemy oczywiście na jednym talerzu i bez sztućców. Obowiązkowo z kuminem! Palce lizać…

Barania głowizna (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)
Barania głowizna gotowa do podania na stół (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)

Skrajnym leniuchom polecam wyprawę do suku na przyrządzoną i gotową już do spożycia głowiznę (do wyboru – konsumpcja na miejscu lub na wynos).

Marta El Marakchi

Related posts

Leave a Comment