Niemilitarne sposoby walki z terroryzmem

Terroryzm, Palestyna, Izrael (Fot. Jayel Aheram / Flickr)

Na świecie funkcjonuje około dwustu definicji terroryzmu. Skąd taka różnorodność? To, co dla jednych jest terroryzmem, dla innych będzie walką narodowo-wyzwoleńczą, a dla jeszcze innego działaniem partyzanckim. Te rozbieżności dało się szczególnie zauważyć podczas zorganizowanej przez ONZ w 2001 r. Światowej Konferencji przeciw Rasizmowi, Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i Nietolerancji w Durbanie (RPA). Obrady demonstracyjnie opuścili wówczas delegaci Izraela i USA, którzy nie zgadzali się z potępieniem pozostałych państw członkowskich dla Izraela jako jednostki skrajnie rasistowskiej. W pierwszych dniach obrad kraje arabskie z Syrią na czele opowiadały się za koncepcją licznych holokaustów na ludności arabskiej, przeprowadzanych przez Izrael np. Palestyna. Już wówczas wyrażono zaniepokojenie narastającymi w różnych zakątkach globu nastrojami antysemickimi i antymuzułmańskimi. Ostatecznie przyjęto deklarację bez antyizraelskich sformułowań, ale z zapisem o konieczności zadośćuczynienia krajom afrykańskim ze strony byłych kolonizatorów. Trudno nie zauważyć, że postawa państw zachodnich na konferencji w Durbanie pozostaje w ścisłej zależności z konfliktem bliskowschodnim oraz z atakiem na WTC, który nastąpił krótko potem. Tym bardziej, że po feralnym dniu 11 września największą gotowość walki – zaraz po USA – zadeklarował Izrael i wprowadził w całym kraju stan oblężenia (mimo iż na liście 27 celów wskazanych przez prezydenta USA nie znalazł się libański Hezbollah i palestyński Hamas).

Uznanie Autonomii Palestyńskiej

Według znacznej liczby znawców tematyki bliskowschodniej, rozwiązanie problemu palestyńskiego wyeliminowałoby terroryzm. Powstanie niepodległej Palestyny automatycznie spowodowałoby spadek poparcia państw arabskich dla organizacji takich jak Hezbollach czy Dżihad.

Ostatecznie Autonomia Palestyńska – mimo protestów USA i Izraela – została uznana za państwo nieczłonkowskie ONZ. Polska niestety nie miała w tym swojego udziału, gdyż wstrzymała się od głosu (tak to już jest, że lubimy narzekać i wspominać naszych historycznych sojuszników, którzy nas opuścili w potrzebie, a jednocześnie nie widzimy żadnej sprzeczności, opuszczając w tak ważnych chwilach Palestynę). Niestety również, status jaki zyskała Palestyna ma wymiar zaledwie symboliczny, gdyż wciąż pozostaje pod kontrolą Izraela.

Blokada kanałów przepływu pieniędzy

Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie przyjęła rezolucję zaproponowaną przez USA, nakazującą wszystkim państwom blokadę kont bankowych terrorystów oraz ich wspólników. W ten sposób podcięto skrzydła finansowe siatce Al Kaida. Także przywódcy państw grupy G7 (obecna G20) opracowali reguły zwalczania terroryzmu poprzez blokowanie funduszy i ich kanałów przepływu. Zwalczaniem finansowych podstaw terroryzmu zajęła się powołana przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, specjalna grupa zadaniowa do walki z praniem pieniędzy – GAFI oraz skupiająca służby wywiadu finansowego 44 państw – grupa Egmont.

Kto zbroi terrorystów?

Terroryści dysponują ogromnym arsenałem broni. Nikt jednak nie pyta, skąd ona pochodzi. Z pewnością nie została im podarowana przez baśniowego dżinna z lampy Alladyna, ani wykopana na pustyni. Wszystkie wielkie mocarstwa ponoszą równą odpowiedzialność za zbrojenie ugrupowań terrorystycznych. Rola Stanów Zjednoczonych jest tutaj kluczowa. USA wspierając reżim szacha Rezy Pahlaviego przyczyniło się pośrednio do wybuchu rewolucji w Iranie. Potem wspierało Irak Saddama Husajna przeciwko ogarniętemu rewolucją Iranowi. Wreszcie uzbroiło tysiące afgańskich bojowników i nigdy nie poparło legalnego rządu, a później opozycyjnego wobec talibów Sojuszu Północnego. Amerykańskie służby specjalne współpracowały z Ladenem w czasie wojny afgańskiej. Łatwym i skutecznym, a jednocześnie pokojowym rozwiązaniem problemu terroryzmu na świecie byłoby zaprzestanie dostaw broni. Prawda że proste?

Walka z terroryzmem tak samo niebezpieczna jak jej brak

Według Human Rights Watch niektóre rządy próbują wykorzystywać wojnę z terroryzmem do swoich własnych celów – określając terrorystami swoich wrogów. Hasło walki z terroryzmem jest w różnych krajach wykorzystywane w walce z przeciwnikami politycznymi. To prowadzi do ogromnych nadużyć. Przywódcy 57 krajów świata islamu na sesji Organizacji Konferencji Islamskiej w Katarze sprzeciwili się planom ataku na jakikolwiek kraj arabski lub muzułmański pod pretekstem walki z terroryzmem. Efektem walki z terroryzmem jest również wyciszenie sprawy łamania praw człowieka przez rządy państw środkowoazjatyckich, stosujące represje wobec opozycji.

Problematyczny jest również konflikt jaki zachodzi pomiędzy swobodami obywatelskimi a potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa publicznego (kontrola transakcji finansowych, korespondencji, rozmów, przekonań politycznych i religijnych). W atmosferze strachu, podejrzliwości i niechęci rasowej oraz religijnej zachowanie demokratycznych wartości staje pod znakiem zapytania.

Istnieje także ogromne niebezpieczeństwo manipulowania opinią publiczną i dezinformacji, puszczania w obieg informacji nieprawdziwych, zatajania informacji i ograniczania do niej dostępu… oczywiście wszystko w imię bezpieczeństwa. Taki informacyjny szum ma miejsce podczas każdej wojny, a teraz o taki szum dużo łatwiej, ze względu na powszechność internetu i mediów społecznościowych.

Dlaczego warto szukać rozwiązań pokojowych?

Tak długo, jak istnieje ludzkość, terroryzmu nie uda się całkowicie wyeliminować. Użycie siły militarnej w kampanii antyterrorystycznej może doprowadzić do eskalacji przemocy i wymknięcia się sytuacji spod kontroli. (Dalajlama)

Zadaliście sobie kiedyś pytanie, dlaczego terroryści mordują również muzułmanów? Wysadzając ładunek wybuchowy w metrze czy w samolocie, terrorysta przecież musi mieć świadomość, że jego ofiary będą wybrane przypadkowo. Dobór ofiar pod względem religijnym nie ma tu większego znaczenia. Bo i nie o religię tutaj chodzi. A jedynie o wykorzystanie pewnych mechanizmów z religii wynikających. Terroryści chcą przede wszystkim doprowadzić do sytuacji pogromu na muzułmanach. Absurd? Wcale nie. Oni dobrze wiedzą, że dżihad czyli święta wojna będzie możliwy tylko wówczas, gdy muzułmanie zostaną zaatakowani, przyparci do muru i zmuszeni by się bronić. Zatem atakując muzułmanów za zbrodnie na ludzkości popełnione przez terrorystów, jednocześnie nieświadomie napędzamy potężną machinę przeciwko nam samym. Nakręcamy spiralę przemocy. A im tylko o to chodzi…

Co każdy z nas może zrobić by walczyć z terroryzmem?

Nie trzeba świńskich łbów podrzucanych do meczetów (to i tak nie działa). Zostawcie – drodzy rodacy – świnie w spokoju… Popieraj Autonomiczną Palestynę (Nie w naszym imieniu/Petycja ws. agresji Izraela na Strefę Gazy). Głosuj w wyborach. Świadomie. Nie popieraj kandydatów, którzy chcą wysyłać polskie wojska do ogarniętych konfliktami krajów Bliskiego Wschodu. Nie daj się wpuścić w informacyjny kanał. Nie powielaj wiadomości z niepewnego źródła. Zanim klikniesz „share”, sprawdź co piszą na ten temat inne media. Poznaj kulturę muzułmańską i religię islamu. W tym celu sięgnij do naukowych publikacji. Nie dowiesz się nic o islamie z Demotów. Odwiedź ośrodek dla uchodźców. Zobacz, że to są ludzie… tacy jak ty. Nie bądź tchórzliwym islamofobem. Ani nawet odważnym islamofobem. Jeśli już musisz być islamofobem, to przynajmniej bądź świadomym islamofobem. Bo nie ma nic gorszego niż ślepy strach. Nie siej mowy nienawiści. Nie „hejtuj”. Bądź dla wszystkich człowiekiem, a nie terrorystą…

Marta El Marakchi

Related posts

Leave a Comment