„Nagi lunch” z Burroughsem w Tangerze. Czyli o facecie, który nauczył się mówić d**ą…

Fot. Kadr z filmu „Nagi lunch”

William S. Burroughs – facet, który uciął sobie palec nożycami do drobiu, by zwrócić na siebie uwagę męskiej prostytutki, w której się zadurzył. Facet, który podczas jednej z libacji chciał zestrzelić szklankę z głowy swej żony – Joan Vollmer i śmiertelnie ranił ją w skroń. Narkoman, okultysta, biseksualista i psychopata. Geniusz!

Wydawnictwo Vis-à-vis/Etiuda wznowiło od dawna niedostępną na polskim rynku najsłynniejszą powieść jednego z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych amerykańskich pisarzy – „Nagi lunch” („Naked Lunch”) Williama S. Burroughsa. Książka powstawała głównie w marokańskim Tangerze, gdzie w latach 1954–1958 przebywał Burroughs. Opisywał to miasto jako „ziemię obiecaną, pełną hery i chłopców”. Jego uzależnienie osiągnęło wówczas apogeum: wbijał sobie strzykawkę co dwie godziny. W Maroku pisarz poznał Francisa Bacona, Paula Bowlesa, a przede wszystkim Briona Gysina, artystę wyrzuconego przez Andre Bretona z grupy surrealistów. Burroughs i Gysin zaprzyjaźnili się blisko w Paryżu, gdzie mieszkali w Beat Hotel. Przeprowadzali parapsychologiczne eksperymenty i używali urządzenia z migającym światłem, by wywoływać halucynacje. To Gysin jako pierwszy wpadł na pomysł zastosowania kolażowej metody „cut-up”, polegającej na rozbijaniu istniejących tekstów na części składowe i przestawianiu ich w celu uzyskania nowych słów i zdań. Burroughs wykorzystywał tę technikę w swoim pisarstwie, fotografii oraz eksperymentach dźwiękowych.

„Nagi lunch” to miszmasz zawierający zapis snów, halucynacji, urojeń, narkotycznych wizji, jaskrawo obscenicznych praktyk seksualnych (często homoseksualnych)…  Burroughs pisał swoje dzieło przez ponad 9 burzliwych lat, podczas podróży po czterech kontynentach. Główna część tekstu powstała jednak w latach 1954-58 w Tangerze, gdzie pisarz udał się po lekturze powieści Paula Bowlesa. To właśnie tutaj, w mieście bohemy i artystów oraz zepsucia, handlarzy środków odużających i dziwek, Burroughs popadł w niewolę syntetycznych narkotyków. W rezultacie przestał zażywać kąpieli i zmieniać ubrania. Jego pokój przypominał jedno wielkie wysypisko śmieci, ponurą norę bez wody i prądu, które mu odłączono za niepłacenie rachunków. „Nagi lunch” to zapis świadomości autora z tamtego czasu – jego psychodelicznych wizji narkotycznych oraz z późniejszego poddania się terapii apomorfiną i uwalniania od nałogu.

Fot. Kadr z filmu „Nagi lunch”
Fot. Kadr z filmu „Nagi lunch”

Całość powieści to połączenie wysiłków Burroughsa (jako autora) oraz duetu Kerouac-Ginsberg (jako redaktorów tekstu). Allen Ginsberg starał się o wydanie książki już w 1957 r., ale  wydawca odrzucił manuskrypt, który uznał za zapiski pomyleńca. Dał się jednak przekonać 2 lata później. Publikacja wywołała w Stanach Zjednoczonych wielki skandal i była jedną z ostatnich amerykańskich książek, jakie stały się przedmiotem postępowania sądowego za obsceniczność. W 1965 r. w Bostonie rozpoczął się proces przeciwko książce. W obronie autora zeznawali John Ciardi (tłumacz „Boskiej Komedii” Dantego), Norman Mailer, Allen Ginsberg, literaturoznawcy i profesorowie. Sąd uznał „Nagi lunch” za dzieło obsceniczne i dopiero po odwołaniu do Sądu Najwyższego stanu Massachusetts, udało mu się wrócić do łask. Paradoksalnie skandal i proces przyczynił się do rozsławienia samego pisarza.

Książka znalazła się na liście 100 najważniejszych powieści anglojęzycznych z lat 1923 – 2005 wg magazynu „Time”. „Nagi lunch” inspirował wielu artystów (David Byrne, Dawid Bowie, Lou Reed). Na jego podstawie David Cronenberg nakręcił w 1991 r. film pod tym samym tytułem. Główną rolę zagrał w nim Peter Weller.

Fot. Kadr z filmu „Nagi lunch”
Fot. Kadr z filmu „Nagi lunch”

Kiedy Cronenberg zabrał się za filmową adaptację książki Burroughsa, wszyscy spodziewali się festiwalu obrzydliwości. Zarówno autor jak i reżyser znani byli z fascynacji wszystkim, co bezgranicznie ohydne. Efekt przerósł jednak czyjekolwiek oczekiwania. Gadająca odbytnica, rzeźnie, zębata wagina, kopulująca maszyna do pisania, robaki… Paskudztwo! Film w częściach jest dostępny na wrzuta.pl, możecie więc ocenić sami. Warto, chociażby dla tych nielicznych momentów, kiedy na planie widać największą gwiazdę tej produkcji – Maroko. Nie szkodzi, że w roli zminimalizowanej niemalże do udziału statysty.

Related posts

Leave a Comment