Marokańczycy przeciwko łamaniu praw człowieka przez premiera Benkirane

Maroko, protesty

W Maroku nie ustają protesty po bezprawnym odwołaniu sędziego dr Mohammeda Al Hinai, który sędziował w sprawie przeciwko obecnemu premierowi Abdelilahowi Benkirane. Do starć z policją doszło w środę w Rabacie pod zamkiem Króla Muhammada VI.

Sędzia Mohammed Al Hinai został w zeszłym miesiącu zwolniony przez Ministra Sprawiedliwości – Mustafę Ramida (PJD). Jako oficjalny powód jego odwołania podano odmienne preferencje polityczne niż partia obecnie rządząca w Maroku.

W 2012 roku dr Al Hinai sędziował w sprawie przeciwko obecnemu premierowi Maroka Abdelilahowi Benkirane (PJD). Chodziło o niewywiązanie się przez niego z umów poprzedniego rządu premiera Abbasa El Fassi (Istiqlal) z 20 lipca 2011, zawartą między Królestwem a jego wykształconymi kadrami, o zatrudnieniu dla 5 tys. absolwentów wyższych uczelni w administracji państwowej. Al Hinai przyznał rację absolwentom. Dodatkowo zobowiązał rząd Benkirane do wypłaty bezrobotnym kadrom odszkodowania za czas, kiedy przez błędną decyzję rządzących pozostawali bez zatrudnienia. Benkirane odwołał się od wyroku i wygrał. Nieoficjalnie mówi się, że korzystając ze swojej władzy i naciskając na kolejnego sędziego. Sam Al Hinai zaś został odwołany.

Sąd ma być wolny i wypełniać prawo, a nie słuchać cudzych rozkazów – powiedział mediom Al Hinai.

Protesty przeciwko polityce szefa rządu trwają nieprzerwanie od PIĘCIU LAT!!! Nie ma tygodnia bez demonstracji. W styczniu 2012 roku przed Ministerstwem Edukacji w Rabacie doktor odebrał sobie życie wyskakując z wysokiego budynku. Pięciu innych Marokańczyków oblało się benzyną i dokonało samospalenia. Trzech z nich doznało poważnych oparzeń, dwóch pozostałych jedynie zniszczyło sobie ubrania (wersja oficjalna). Wszyscy desperaci brali udział w 2-tygodniowej okupacji budynku Ministerstwa Edukacji i Szkolnictwa Wyższego w ramach protestu, podczas którego domagano się pracy. Stopa bezrobocia wynosiła wówczas 9,1 proc., przy czym wśród osób z dyplomami uczelni wyższych – 16 proc.

>>> Zobacz także: Wykształceni, bez pracy, bez perspektyw. W Maroku płoną ludzie!

Premier Maroka Benkirane zagraża nie tylko demokracji w Maroku, ale również postępowi i edukacji. Sam dość kiepsko wykształcony (licencjat z fizyki) nie potrafi docenić wagi szkolnictwa. A może wręcz przeciwnie? Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że niewykształconym narodem jest łatwiej sterować? Mimo oficjalnego zakazu demonstracji, w połowie stycznia tysiące osób kształcących się na nauczycieli wyszły na ulice stolicy Maroka, by zaprotestować przeciwko rządowym planom redukcji zatrudnienia w oświacie. Około 10 tys. młodych Marokańczyków zdało egzamin wstępny na kursy dla nauczycieli szkół publicznych. 8 października rząd oświadczył, że pod koniec roku odbędą się dodatkowe egzaminy przed dopuszczeniem do pracy. Według rządowych danych zdało je tylko 7 tys. kandydatów. Marokańska policja interweniowała wcześniej przeciwko uczestnikom większości demonstracji osób kształcących się na nauczycieli, jakie odbywały się w różnych miejscach kraju. Dziesiątki ludzi odniosły rany, w trzech przypadkach potrzebna była pomoc medyczna.

mm

Related posts

Leave a Comment