Mahapradżapati – pramatka buddyjskiej duchowości kobiecej

kobieta w buddyzmie

Kiedy ciotka Buddy – Mahapradżapati, która po śmierci jego matki niańczyła go, zwróciła się do niego z prośbą, by dopuszczono kobiety do sanghi, Budda jej odmówił. Wówczas Mahapradżapati wraz z innymi kobietami ogoliły sobie głowy i powędrowały za nim . Dzięki wstawiennictwu mnicha Anandy, Budda przyjął w końcu kobiety do zakonu i tak powstała druga w historii Indii wspólnota mniszek (pierwsza była dżinijska, ta jednak oferowała kobietom tylko duchowy rozwój, nie zaś pełne wyzwolenie) . Obowiązywały w niej jednak surowsze niż w zgromadzeniu męskim prawa. Warunkiem powstania wspólnoty było złożenie przez mniszki ośmiu dodatkowych ślubowań.

Oto osiem głównych praw, które bezwzględnie obowiązywały mniszki:

1. Mniszka, niezależnie od posiadanego stopnia zrozumienia lub urzeczywistnienia, ma traktować każdego, nawet najbardziej niewykształconego mnicha, jak swojego przełożonego. Nawet jeśli została wyświęcona przed stu laty, powinna z uszanowaniem pozdrowić mnicha, który został wyświęcony tego samego dnia; powinna powstać na jego widok, wznieść złożone dłonie i okazać mu należytą cześć.

2. Mniszce nie wolno spędzać pory deszczowej w okręgu, w którym nie przebywają mnisi.

3. Co pół miesiąca mniszki mają zwracać się do mnichów z prośbą o dwie rzeczy: o radę w kwestiach zebrań spowiednych, a także o przepowiadanie świętej Nauki.

4. Po upływie pory deszczowej mniszki mają wystosować do wspólnoty mnichów i mniszek potrójne zapytanie: czy ktoś zaobserwował w ich postępowaniu coś zdrożnego, czy ktoś usłyszał z ich ust słowa niegodne mniszki, czy też ktoś ma jakieś inne podejrzenie co do słuszności ich zachowania?

5. Mniszka, która dopuściła się jakiegoś poważnego wykroczenia, musi wobec obupłciowej wspólnoty poddać się półmiesięcznej dyscyplinie pokutnej.

6. Kandydatka może się zwrócić do wspólnoty mnichów i mniszek z prośbą o wyświęcenie dopiero wówczas, gdy ma już za sobą dwuletni okres przygotowawczy do życia zgodnie z sześcioma zaleceniami.

7. W żadnych okolicznościach mniszce nie wolno lżyć ani wyśmiewać mnicha.

8. Mniszce nie wolno prowadzić rozmów z mnichami. Jednakże mnichom wolno rozmawiać z mniszkami.

Aby ochronić mniszki przed wyzyskiem ze strony mnichów, Budda zastrzegł, że nie należy od nich wymagać szycia, barwienia ani tkania. Mnisi nie mogli również zabierać dla siebie darów składanych mniszkom. Uporczywe prośby ciotki Buddy i innych niewiast, wskazują na ogromne pragnienie kobiet podążania duchową ścieżką. Mahapradżapati poprzez swój upór, odwagę i konsekwencję umożliwiła praktykowanie wewnętrznej harmonii wielu niewiastom. Jej rola w rozwoju buddyjskiej duchowości kobiecej jest nie do przecenienia. Jest ona niejako pionierką w tej dziedzinie. Przetarła szlaki tym, które zechciały pójść w jej ślady. Pierwszy Bhikkhuni Sasana, tj. zakon mniszek, powstał właśnie z inicjatywy Mahapajapati. Mnisią tradycję i jednocześnie nauki samego Buddy przejęły od niej inne kobiety. Sanghamitta, córka króla Asioki, by rozprzestrzeniać linię wyświęcania mniszek, wyruszyła z Indii na Sri Lankę. Zawiozła tam także sadzonkę świętego drzewa Bodhi. Wraz z rozprzestrzenieniem się buddyzmu theravady na Sri Lankę, a następnie do Birmy, Tajlandii, Laosu i Kambodży, również tam obok zakonów mnichów pojawiły się zakony mniszek. Jednak z upływem czasu, najczęściej w wyniku wojen, tradycja wyświęcania mniszek zaczęła zanikać.

Z upływem wieków, coraz mniej wzmianek pojawia się o mniszkach. W Indiach coraz bardziej ekspansywny stawał się hinduizm. Na Sri Lance zakon mniszek został zniszczony podczas wojny z Choalianami w 1017 r. Podobnie w Birmie, która od najazdu Chińczyków w 1298 r. przez wiele wieków była rządzona przez licznych władców (czasami przeciwnych buddyzmowi), aż do wojen w latach: 1824, 1852 i 1885 kiedy rządy przejęli Brytyjczycy. Tak właśnie wygasła tradycja wyświęcania mniszek.

Kobiety jednak głośno się domagały jej odtworzenia, pomimo protestów konserwatywnych mnichów. Pierwsze próby podjęto na Sri Lance. Catherine de Alwis wyjechała do Birmy i otrzymała tam niższe święcenia jako samaneri (nowicjuszka). W 1903 r. powróciła na Sri Lankę i utworzyła zgromadzenie nowicjuszek Dasa Sila Mata (Matki Dziesięciu Przykazań). Nie były to jednak w pełni wyświęcone mniszki. Społeczeństwo i konserwatywni mnisi nie akceptowali ich. Pewne nieśmiałe próby w tym kierunku podejmowano też w Birmie (w 1950 r. Mahasi Sayadaw, a w 1970 Sayagyi U Ba Khin). Jednak dla kobiet wciąż były dostępne tylko niższe święcenia. W Tajlandii stworzono Nun Institution of Thailand przy świątyni Wat Bovorn Nives, gdzie samaneri mogły studiować i osiągać dziewiąty stopień parien (najwyższy poziom edukacyjny mnicha), lecz wciąż nie mogły być mniszkami.

Taka sytuacja trwała aż do lat 90-tych XX w., gdy Pandit Narawala Dhammaratana Thero, studiując zakony mniszek w Chinach odkrył, że tamtejsza tradycja wyświęceń została zapoczątkowana przez bhikkhuni z Anuradhapury na Sri Lance w 429 r. Zgromadził on wokół siebie postępowych mnichów i 8 grudnia 1996 r. doprowadził do wyświęcenia jedenastu Dasa Sila Mata na bhikkhuni. Ceremonia odbyła się w świątyni Saranath w Indiach. Poprowadzili ją mnisi ze szkoły therawady w obecności M. Vipulasara, przewodniczącego Parama Dhamma Chetiya Pirivena i prezesa Mahabodhi Society oraz przedstawicieli World Sangha Council, Sakyadhita International Organisation of Buddhist Women i koreańskich mniszek. Wyświęcone w Saranath mniszki wróciły na Sri Lankę by tam 12 marca 1998 roku wyświęcić 23 Dasa Sila Mata na bhikkhuni. W lutym 2002 r. w Tajlandii odbyła się ceremonia wyświęcenia nowicjuszek na mniszki, poprowadzona przez mniszkę ze Sri Lanki w obecności tajskiego mnicha. Dzięki staraniom kobiet, postępowych mnichów i dobrej woli ludzi świeckich, tradycja wyświęcania bhikkhuni została odnowiona. Kobiety znów mogą się cieszyć pełnią praw religijnych.

Przywrócenie linii wyświęceń mniszek w tradycji therawady jest stosunkowo niedawne. Tym samym liczba mniszek jest niewielka. W Tajlandii jest obecnie tylko jedna mniszka, na Sri Lance około 30, a w Myanmarze, Kambodży i Laosie ani jednej. Wciąż wiele dyskutuje się na temat wyświęcania kobiet na bhikkhuni. Dlatego kobiety wciąż wybierają niższe święcenia oczekując ostatecznej decyzji dotyczącej wyświęceń. Mniszek i nowicjuszek jest znacznie mniej niż mnichów. Przykładowo w Tajlandii, gdzie jest około 30 tys. nowicjuszek, mnichów jest 250 tys. Pełnią one raczej rolę pomocnic przyklasztornych niż nauczycielek buddyzmu. Ouyporn Khuankaewm, tajska pracownica socjalna, mówi że nowicjuszki są zdominowane przez mnichów. Ich zadaniem jest sprzątać i gotować. Jeśli się zbuntują i odmówią, nie dostaną nic do jedzenia i mogą się wynosić ze świątyni.

W buddyzmie wciąż pokutuje przekonanie, że jeśli kobieta chce wstąpić do klasztoru, to powodem musi być doznany przez nią zawód miłosny lub brak perspektyw na przyszłość. Podejrzewa się kobiety, że wstępują w szeregi nowicjuszek, aby znaleźć dach nad głową i miskę strawy. W Tajlandii takie kobiety określa się jako mae chi. Na Sri Lance do klasztoru wstępują niezamężne i wcześniej już zamężne kobiety z rejonów miejskich i wiejskich. Rzadko mają ukończoną szkołę średnią i pochodzą z religijnych rodzin buddyjskich, które mają pośród krewnych mnichów.

Z badań przeprowadzonych w 2001 r. na Sri Lance, którym poddano szesnaście sinhalijskich kobiet, wynika, że tamtejsze niewiasty dość często rozważają wstąpienie do klasztoru. Dziewięć kobiet rozważało taką możliwość, kiedy były bardzo nieszczęśliwe, np. po śmierci męża. Jednak żadna z nich nie została mniszką z powodu ograniczenia wolności mniszek, niesprawiedliwego poglądu społeczeństwa na ich temat, z niechęci do afer klasztornych, oraz dlatego, że mniszki nie medytują i nie pracują dla społeczeństwa. Jedna kobieta z szesnastu badanych wciąż rozważa kwestię wstąpienia do klasztoru. Pięć pozostałych nigdy nie brało pod uwagę takiej możliwości. Uważają, że będąc osobą świecką można lepiej służyć społeczeństwu.

Nowicjuszki są społecznie akceptowane, lecz nie posiadają takiego poważania jak mnisi. Wraz z odnowieniem linii wyświęceń rozgorzała społeczna dyskusja nad mniszkami. Społeczeństwo się podzieliło, lecz więcej jest tych, którzy uważają, że nie jest to kontynuowanie tradycji. Społeczeństwo oczekuje decyzji najwyższych władz klasztornych. Wiele kobiet jest zainteresowanych kwestią wyświęceń, lecz nie uważają tego za sprawę publiczną, gdyż Tajowie rozumują inaczej. Jedyna tajska bhikkhuni – Dhammananda mówi: „Nie prosimy o zaszczyty, bogactwo czy równość, tylko by móc dzielić odpowiedzialność, która została nam dana przez Buddę, by służyć społeczeństwu”.

Warto w tym miejscu również podkreślić, że trudna sytuacja mniszek na świecie i powściągliwość, z jaką udziela się im święceń mają również wpływ na wybór szkoły buddyzmu. Mogą też powodować wewnętrzne rozdarcie – czy ważniejsze jest samo bycie mniszką czy wybór odpowiedniej szkoły? Tak było w przypadku mniszki o imieniu Ayya Khema. Nie mogła ona otrzymać pełnych święceń w szkole buddyzmu therawady. Mężczyźni nie wyrazili na to zgody. Zaś tradycją mahajany Ayya Khema nie była zainteresowana, choć tutaj mogłaby przyjąć pełne święcenia. Ona jednak chciała żyć według prostych zasad therawady i być mniszką. Dokonała wyboru – zrezygnowała z pełnych święceń, jakie mogłaby otrzymać w szkole mahajany i pozostała wierna therawadzie, godząc się, że otrzyma jedynie niektóre święcenia. Przyjęła Dziesięć Wskazań (zasady postępowania dla duchownych). „W Tajlandii kobietom wolno przyjąć tylko osiem wskazań i nawet nie nazywa się ich mniszkami, lecz damami w bieli” – tak optymistycznie podeszła do sprawy. Nie przejmowała się, gdy mnisi jej ubliżali a świeccy odmawiali jej wsparcia. Po prostu dalej udzielała nauk i starała się sama powołać do istnienia żeński zakon, co też zrobiła.

Interesującym jest fakt, iż pierwszym tulku na Zachodzie była kobieta – Dzietsynma Akhon Lhamo. Jest ona uważana za inkarnację Mandarały (pierwszej partnerki Padmasambhawy). Odrodziła się w Stanach Zjednoczonych i została oficjalnie rozpoznana przez dwóch głównych lamów lini Nigmapy: Dilgo Khjentse Rinpocze i Penora Rinpocze. Buddyzm tybetański jest niezwykle oryginalny, dlatego poświęcimy mu nieco więcej miejsca w dalszej części pracy.

Zachodnia badaczka – Miranda Shaw odkryła, iż kobiety miały ogromny wpływ na kształtowanie się buddyzmu tantrycznego już u jego początków w Indiach. Prace tej autorki wykazują, że kobiety jako pionierki wyżej wymienionego nurtu buddyzmu były mistrzyniami nie tylko tych, którzy byli jak dotąd uznawani za „ojców założycieli”, ale także wprowadzały jako pierwsze własne oryginalne praktyki medytacyjne. Do nich należały m.in. anonimowa partnerka a zarazem nauczycielka wielkiego jogina Sarahy, która trudniła się wyrabianiem strzał; Sahadżajoginicinta – filozofka utrzymująca się z wypasania świń, nauczycielka Ghantapy; Padmaloczana i Dżnianaloczana były nauczycielkami Śavari i Maitripy. Dakini Bhadri była nauczycielką Khanhy. Nauczycielką Kambali była jego biologiczną matka, której jednakże imienia nie można ustalić. Założyciela linii Sakja o imieniu Virupa nauczały dakinie Nairatmji i Lakszminkara. Jedną z wielu kobiet nauczających założyciela linii Kagju była Barima. Gangadhara miała wielu sławnych uczniów, wśród nich wyżej wymienionych Maitripa i Khjungpo Naldzior. Do tych kobiet, które wprowadziły własne nowe praktyki należały z kolei: Wadżrawati, Niguma, Lakszminkara, Mekhala, Kanakhala, Siddharadżni oraz mniszka Lakszmi, która również piastowała stanowisko opatki męskiego klasztoru.

Dakinie Niguma i Sukhasiddhi przyjęły na ucznia Khjungpo Naldziora, stając się w ten sposób założycielkami nowej linii szangpa kagju. Jest to specjalna linia nie tylko dlatego, że nosi w sobie błogosławieństwo dakiń, ale także ze względu na widoczne wyniki – wielu praktykujących w tej linii osiągnęło ciała tęczowe. Jak dotąd wielu uważało, że taki rezultat można osiągnąć praktykując głównie Dzogczen. Niguma była siostrą Naropy i tak jak i on mała wizję Dordże Czanga, i tak jak i on otrzymała od niego przekaz nauk, znanych później pod nazwą „sześciu jog Nigumy” (analogiczne do sześciu jog jej brata Naropy). Obecnie oba „systemy” są często przekazywane razem w coraz bardziej zjednoczonych liniach kagju). Sukhasiddhi była uczennicą mahasiddhy Virupy. Dzięki jego naukom i swojej praktyce osiągnęła ona w wieku sześćdziesięciu lat tęczowe ciało, a w wyniku tego jej ciało przybrało formę właściwą dla szesnastoletniej dziewczyny. Do jej nauk należy m.in. sześć jog Sukhasiddhi.

Marta El Marakchi

Related posts

2 thoughts on “Mahapradżapati – pramatka buddyjskiej duchowości kobiecej

  1. a więc tak – generalnie to nomenklatura chrześcijańska- „przyjąc święcenia” – w praktyce Dharmy Buddy powinno się raczej mówic o przyjęciu ślubowań. i teraz tak: tradycja ustanowiona przez Buddę jest taka: jak chłopak chce zostać Mnichem i przyjąć pełne ślubowania tzw Gelonga, to przychodzi do Nauczyciela- Mężczyzny, który te ślubowania UTZRYMUJE, i może je chłopakowi przekazać dlatego ze je utrzymuje, i dlatego, ze przekazał mu je Mnich , który tez je utrzymywał i w długiej linii otrzymał je od Buddy. i ta reguła dotyczy także kobiet – dziewczyna zgłasza się do Mniszki, która ma śubowania w nieprzerwanej linii od Buddy i je przekazuje. I to jest warunek- musisz otrzymac slubowania od Mniszki, która ma je w nieprzerwanej linii przekazu od Buddy Siakjamuniego. Jeśli linia została przerwana, to nie stety nie ma możliwości by ja odnowić, chyba że sam Budda by się pojawił i te slubowania przekazał, ale to chyba Therrawadinom, by sie nie pomiesciło w głowie i pewnie by tego nie uznali (oni sa troche jak protestanci, podczas gdy mahajana i Wadzrajana jak katolicy :-)) . Natomiast nie kumam czemu dziewczyna nie chciała przyjąć tych slubowań od mniszek mahajany, które mają nieprzerwany przekaz i jest to TEN SAM PRZEKAZ…..
    -POZDRAWIAM
    -TOMASZ

    1. Rozumiem, że chodzi o mniszkę o imieniu Ayya Khema? Była zainteresowana jedynie buddyzmu therawady. To trochę jakby wysyłał Pan katoliczkę żeby przyjęła święcenia kapłańskie w kościele anglikańskim (skoro kościół katolicki jej takich święceń nie oferuje) i dalej była katoliczką, tyle że wyświęconą na księdza (wbrew zasadom kościoła katolickiego).

Leave a Comment