Mądrość pustyni według Exupéry’ego

Maroko. Merzouga (Fot. Zbiory prywatne)

Nie lubię mojego życia. Nie życia w ogóle. Tylko tego, które teraz prowadzę. Dupogodziny przed komputerem, zaglądanie Dodzie w majtki, ekscytowanie się cudzym życiem łóżkowym ku uciesze gawiedzi, nadstawianie głowy na złośliwe przytyki czytelników… zmęczenie korporacją, epoką, a w końcu i życiem w ogóle. W takich momentach najbardziej tęsknię za pustynią, gdzie show-biznes jeszcze nie zapuścił swoich długich macek.

Cóż, jestem nieuleczalnie chora na “sahariozę chroniczną”. Uwielbiam czuć piasek w nosie, w uszach, w majtkach… jakieś ziarnko wpadło również do mojego serca i utkwiło w nim głęboko. Odtąd już zawsze będę tęsknić za pustynią i za życiem wśród poganiaczy wielbłądów, za niewiarygodnie czarną nocą, gwiazdami świecącymi jaśniej niż gdziekolwiek indziej na Ziemi, za ochrypłym ryczeniem dromaderów… W miejscu, gdzie nie ma czasu…

Maroko. Merzouga (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)
Maroko. Merzouga (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)

Wiem, że są ludzie, którzy czują podobnie. A nawet czuli to dużo wcześniej przede mną. Antoine de Saint-Exupéry też był zmęczony swoją epoką, co mu nie przeszkadzało czerpać z niej garściami. Ale kiedy zostawał sam ze swoimi myślami na marokańskiej pustyni… napisał swój słynny list Do pewnego generała:

Dziś jestem tak bardzo smutny – głęboko smutny. Smuci mnie moja generacja, która pozbawiona jest wszelkiej substancji ludzkiej, która jako formę życia duchowego zna tylko bary, matematykę i wyścigi samochodowe, a dziś została wprzęgnięta wyraźnie do działań stadnych – działań pozbawionych jakiejkolwiek barwy. Nic więcej człowieka już nie dziwi. Nienawidzę mojej epoki z całej duszy. Człowiek umiera w niej z pragnienia. Ach, panie generale, jest tylko jeden problem, jedyny na świecie. Jak można ludziom zwrócić duchowe znaczenie, duchowy niepokój, pozwolić, by spłynęło na nich niby rosa coś, co przypomina gregoriański śpiew! (…) Widzi pan, nie można już żyć lodówkami, polityką, bilansami i krzyżówkami. Nie można. Nie można już żyć bez poezji, bez barwy, bez miłości… Dwa miliardy ludzi słucha tylko robotów, rozumie tylko roboty i któregoś dnia stanie się robotami. Więzy miłości są tak słabe, tak mało ważne, że ich braku człowiek nie odczuwa, tak jak kiedyś… Lodówki można wymienić. Także dom, jeśli jest tylko nagromadzeniem sprzętów. I żonę. I religię. I partię. Nie można już być nawet niewiernym. Komu mielibyśmy być niewierni? Od kogo odchodzić i komu być niewierni? Oto pytania człowieka. (…) Co zostanie z… nas… ww tej epoce… człowieka-robota, człowieka-termita, człowieka, który oscyluje między pracą przy taśmie a grą w skata? Człowieka, którego pozbawiono całej jego siły twórczej i który w swej wiosce nie potrafi już nawet zatańczyć czy zaśpiewać. Człowieka, któremu dostarcza się kultury konfekcji, kultury standardowej, tak jak bydłu dostarcza się siana. Tak przedstawia się człowiek dzisiejszy. Jest w Europie dwieście milionów ludzi, których życie nie ma sensu i którzy chcieliby się do człowieczeństwa urodzić. Wszyscy bardziej lub mniej świadomie odczuwają potrzebę narodzenia.

Dla Exupéry’ego pragnienie odrodzenia jest nierozerwalnie związane właśnie z pustynia. Bo pustynia to miejsce nieubłaganych prób wytrzymałości i potwierdzenia się, miejsce proroków, mistyków i poszukiwaczy Boga, miejsce przemiany i samotności, to według Arabów „Ogród Allaha”. Exupéry doskonale zna moc pustyni, z jaką zmienia ona ludzi, z jaką uwalnia ich od starych przywiązań i otwiera na Kosmos.

Ludzie pustyni nie liczą długości swojego życia w latach, tylko w karawanach. Dwadzieścia podróży w karawanie to bardzo podeszły wiek. Ludzie pustynie wiedzą ile trzeba siły woli, by każdego dnia zmagać się z piaskiem i wiatrem, zmęczeniem i pragnieniem, skwarem w dzień i przeszywającym zimnem w nocy. Znają uczucie nicości wobec bezkresnej dali. Pustynia uczy pokory i miłości do Allaha.

Mieszkańcy pustyni albo klasztoru nie posiadający nic widzą naocznie skąd bierze się ich radość, i w ten sposób łatwiej chronią źródło swojej żarliwości.

Ludzie potrzebują możliwie najsilniej odczuć pustynię ich życia, by znowu obudziła się w nich tęsknota.  Wówczas droga do źródła stanie się ważniejsza od samego zaspokojenia pragnienia. Exupéry uważa, że ludzie nie tylko chcą wiedzieć, z czego mają żyć, lecz przede wszystkim, po co tu są. Dlatego, podobnie jak dla starotestamentowych proroków, również dla Exupéry’ego, pustynia jest miejscem duchowego uzdrowienia i zbawienia. Tylko tam można spotkać Małego Księcia.

Maroko. Merzouga (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)
Maroko. Merzouga (Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved)

Dlatego właśnie pustynia! Nawet za cenę rezygnacji z FaceBooka, ciepłej wody, gorącej kawy rano, dymka z papierosa wieczorem… Jest mi tak dobrze, że mogłabym już umrzeć. Bo chciałabym umrzeć szczęśliwa. Jeszcze lepiej ze szczęścia. Jaka to by była piękna śmierć! Czuję się spełniona. Ci ludzie są tak biedni i potrafią się cieszyć każdą chwilą. Ja do wszystkiego się przywiązuję. Kawa smakuje mi tylko w moim żółtym kubku z wiatrakiem. Filmy najlepiej mi się ogląda na moim dużym ekranie. Przed snem lubię sobie podotykać i powąchać moje książki. Gromadzę, chomikuję, zbieram pamiątki… Co jednak, kiedy ulubiony kubek pęknie? Dopiero jeśli się uwolnię od przywiązania do dóbr materialnych, będę zdolna cieszyć się życiem w pełni. Wtedy nikt nie będzie mi w stanie nic odebrać. Wiatraki są na całym świecie. I nie koniecznie muszą być moje, by mi sprawiać radość 🙂 Byłam zła, że nie stać mnie na kupno własnego mieszkania. Teraz się z tego cieszę. To nie pozwoliło mi zapuścić korzeni, nagromadzić dóbr i… przywiązać się do miejsca. Teraz cały świat będzie moim domem. I każdy wiatrak będzie mój 🙂 Oczywiście pewnie kiedyś w końcu zapuszczę korzenie. Ale teraz chcę zakosztować życia włóczęgi. Chcę poczuć ducha pustyni i żyć wśród poganiaczy wielbłądów. W miejscu, gdzie nie ma czasu, a cisza jest tak przeraźliwa, że słyszy się hałas własnych myśli. Rzucam sobie wyzwanie i muszę mu podołać.

Dalajlama kiedyś powiedział: Jeśli myślisz, że jesteś zbyt mały by coś zmienić, spróbuj zasnąć z komarem latającym nad uchem. Mój komar zrobił się ostatnio bardzo wredny. Czas się uwolnić. Nadszedł już czas 🙂

Zapisz

Related posts

Leave a Comment