Laleh Bakhtiar i jej Koran dla feministek

Laleh Bakhtiar i jej koran dla feministek

Jakiś czas temu w Stanach Zjednoczonych ukazała się nowa wersja Koranu, przeznaczona dla feministek. Kwiecista okładka faktycznie zdaje się obiecywać treści przyjazne kobiecie (chociaż motywy florystyczne mogą też potwierdzać stereotyp, że od grzebania w grządkach i zbierania kwiatków są baby). Jednak to nie jedyna ingerencja autorki w Święty Tekst. Jak możemy przeczytać w entuzjastycznych recenzjach, nie głosi on przemocy wobec kobiet i odbiera mężczyznom prawo decydowania o losach swoich żon. Cudownie! Tylko czy to jeszcze Święty Tekst?

Autorką tłumaczenia jest wykształcona w USA Iranka – Laleh Bakhtiar, która pracowała na uniwersytecie w Chicago. Bakhtiar zmieniła znaczenie wielu spotykanych w oryginale słów (zamiast „bij” mamy „zostaw w spokoju”, „Allaha” nazwano „Bogiem”, „niewierną” tłumaczy się jako „niewdzięczną”).

Koran przez 1,4 tys. lat trwał w niezmienionej formie. Nie dopisano do niego ani jednej kropki, nie usunięto z niego ani jednego przecinka. To pozwala nam mieć pewność, że żaden człowiek nie manipulował przy Jego przesłaniu. Sami muzułmanie uważają, że czytanie Koranu w innym języku niż arabski niespecjalnie ma sens, ponieważ tłumaczenie nigdy nie jest wierne i może zawierać istotne zmiany (tłumaczenie jest jak kobieta – może być albo piękne, albo wierne). Tym bardziej wartość tłumaczenia Bakhtiar wydaje się wątpliwa. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Koran wcale nie mówi, że kobiety nie mogą nosić spodni, być przywódcami, a mężczyźni mają prawo je bić, to tłumaczenie takie traci również swoją zasadność.

Najwięcej kontrowersji oczywiście wzbudziła nowa interpretacja najczęściej przytaczanego przez wrogów islamu fragmentu o biciu kobiet:

Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi, i ze względu na to, że oni rozdają ze swojego majątku. Przeto cnotliwe kobiety są pokorne i zachowują w skrytości to, co zachował Bóg. I napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie, pozostawiajcie je w łożach i bijcie je! A jeśli są wam posłuszne, to starajcie się nie stosować do nich przymusu. Zaprawdę, Bóg jest wzniosły, wielki! (Koran 4:34)

Według Bakhtiar fragment tej sury sankcjonuje przemoc wobec żon. Zaś w wersji Koranu według jej tłumaczenia mężczyzna ma po prostu szanować kobietę jako równego sobie człowieka. W oczach imamów Bakhtiar dokonała zbezszczeszczenia świętego tekstu. Zbezcześciła, to może za dużo powiedziane. Ale gdyby znała podstawowa zasadę Lex posterior derogat legi priori (prawo późniejsze znosi prawo wcześniejsze), która zawsze musi przyświecać lekturze Koranu, wiedziałaby, że jako wiążące należy traktować tylko późniejsze wypowiedzi Proroka, odradzające bicie kobiet i zalecające cierpliwość względem nich. Tak więc jej tłumaczenie Koranu trochę mija się z celem, gdyż cel ten został oparty na fałszywym założeniu już u punktu wyjścia. Trochę mnie dziwi, jak muzułmanka mogła zapomnieć o zasadzie Lex posterior derogat legi priori. Boję się podejrzewać, że może nigdy nawet o niej nie słyszała. Islamscy duchowni po ukazaniu się The Sublime Quran wielokrotnie poddawali w wątpliwość prawdziwość wiary jego autorki. Przypomnieli, że w przeszłości przeszła na chrześcijaństwo i dopiero później nawróciła się na islam (choć trudno – według mnie – czynić jej zarzut z tego, że szuka swojej własnej drogi do Boga). Podkreślano też kiepską znajomość języka arabskiego u tłumaczki, a to faktycznie słaby punkt.

A Wam jak się podoba pomysł Laleh Bakhtiar? W jakiej wersji Koran wolicie?

Related posts

Leave a Comment