Krwawe rytuały i ofiary z ludzi. Tajemnice Majów i Azteków

El Castillo Pyramid - Chichen Itza - Mexico (Fot. Sam valadi / Flickr)

Składanie bóstwom ofiar z ludzi to jeden z najważniejszych rytuałów ludów Ameryki Środkowej. Majowie i Aztekowie przejęli rytuał składania ofiar z ludzkiego serca od Tolteków – Indian znanych z masowych rzezi na jeńcach wojennych. Majowie wierzyli w pakt z bóstwem, zobowiązujący człowieka do karmienia istot demonicznych ofiarami z ludzi w zamian za ich przychylność. Najwcześniejsze przekazy nie wspominają jednak o ofiarach z ludzi. Musiały one wejść do obyczajowości Majów dopiero z czasem, gdy zostali oni podbicie przez inne plemiona – najpierw Tolteków, a potem Azteków. Mimo to, kultura Majów nie przesiąkła kanibalizmem.

Najbardziej znani z krwawych, masowych ofiar z ludzi byli Aztekowie, którzy wierzyli, że Słońce i Ziemia już czterokrotnie były niszczone i by zapobiec zniszczeniu świata piątego muszą utrzymać dobre relacje z bogami. Ich bóstwa żądały różnych ofiar w określonym czasie, jako że same siebie złożyły w ofierze by stworzyć świat piąty. Aby uczcić bóstwa deszczu, Aztecy dusili kobiety lub masowo uśmiercali dzieci. Płacz dziecka miał oznaczać, że ofiara spodobała się bogu i została przyjęta. W zamian ten da ludziom wystarczającą ilość wody. Najchętniej jednak składano ofiary z jeńców wojennych, których do czasu egzekucji poniżano lub zmuszano do odgrywania wojennych przedstawień, podczas których ginęli od strzały. Ale najczęściej spotykanym rytuałem była ofiara z ludzkiego serca, zazwyczaj męskiego. Ofiara w masce wstępowała na miejsce przeznaczenia. Czterech pomocników kładło jeńca na okrągłym kamieniu, unoszono mu ręce do góry by unieść klatkę piersiową, a główny kapłan rozpruwał mu tors tuż pod żebrami 30-centymetrowym, misternie zdobionym nożem. Wyjmował pulsujące jeszcze serce i wznosił je ku Słońcu, a następnie wkładał do ofiarnej czarki. Zwłoki jeńca zrzucano ze schodów świątyni, gdzie czekał lud by podzielić je między sobą. Dłonie były przez Azteków uważane za rarytas i były zarezerwowane wyłącznie dla arystokratów. Kończyny trafiały do wojownika, do którego ów jeniec należał. Z głów pozyskiwano trupie czaszki, które umieszczano na rusztowaniu świątyni. Resztę ciała, odpowiednio przyrządzoną, pożerał zgromadzony lud. Masowe ofiary z ludzi były u Azteków niejako pretekstem do obrzędów kanibalistycznych. Właśnie dlatego jeńców przed śmiercią tuczono w ciasnych klatkach. Kiedy do Tenochtitlan wkroczyli Hiszpanie na rusztowaniu świątyni znaleźli 136 tys. trupich czaszek. Aztekowie urządzali też rytualne masowe egzekucje na wrogich żołnierzach. Z okazji poświęcenia wielkiej piramidy w Tenochtitlan życie straciło 20 tys. żołnierzy Misteków. Nawet w czasie pokoju Aztekowie urządzali z sąsiednimi osadami tzw „kwieciste wojny” dla pozyskania jeńców na święto składania ofiar. Kwiaty były atrybutami boga Słońca, które pojawiało się codziennie na niebie właśnie dzięki ofiarom z ludzkich serc.

Poszczególni bogowie domagali się konkretnych ofiar. Huizilopochtli (bóg słońca) był najważniejszym z bogów i przyjmował ofiarę z ludzkiego serca na szczycie piramidy. Złożeni w ofierze wojownicy dostępowali wielkiego zaszczytu, mogąc wejść do nieba jako towarzysze boga słońca. Teteo Innan (Matka Ziemia) domagała się w czasie żniw ofiary z kobiety, wyobrażającej boginię. W jej skórę „ubierał się” później kapłan symbolizujący Teteo Innan. Tlaloc (bóg deszczu) domagał się ofiar z torturowanych dzieci, których łzy spadały na ziemię jako deszcz. Tonacatecuhtil (bóg kukurydzy) żądał ofiary z kobiecych głów, zwykle ścinanych podczas tańca w dniu jego święta, co miało symbolizować żęcie kukurydzy. Xipe Totec (bóg płodności) oczekiwał ofiary z ludzi, którzy ginęli przywiązani do słupa i trafiani strzałami. Ich wypływająca krew miała być symbolem wiosennego deszczu. Xiuhtecuhtli (bóg ognia) wymagał ofiary z nowożeńców, których palono na ołtarzu i usuwano im serca.

ofiary-z-ludzi-aztekowieKapłani, którzy dokonywali w imieniu ludu krwawych ofiar, musieli przestrzegać ścisłego postu i prowadzić ascetyczny, wstrzemięźliwy tryb życia. Seks był niedopuszczalny, podobnie jak ścinanie długich do bioder włosów, albowiem to właśnie do nich miała przyklejać się spływająca krew ofiary. Lud unikał kontaktów z kapłanami ofiarnymi. Szacunek, jakim się cieszyli nie szedł w parze z sympatią otoczenia. Życie poświęcone w całości bóstwom, samotność i odurzanie się narkotykami to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Nic dziwnego, że kapłani przemieniali się w pozbawionych uczuć, bezwzględnych fanatyków. Fanatyzm religijny popychał również rodziców do poświęcania własnych dzieci, a niektórych nawet do składania ofiary z samych siebie. Samobójcy byli pięknie malowani i przyozdabiani biżuterią, zabierali ze sobą cztery wybrane przez siebie kobiety i swoje kosztowności, które chcieli zachować przy sobie po śmierci.

Zarówno Majowie, jak i Aztekowie mieli w zwyczaju upuszczać sobie krew w określone dni w roku. Przede wszystkim zobowiązani byli do tego władcy i kapłani. Poprzez nagły ból mieli oni wprawiać się w stan ekstatyczny i nawiązywać kontakt ze światem duchowym. Podczas rytuału, aby zapewnić sobie przychylność bogów, wyrażano gotowość złożenia na stosie swojego własnego życia. Najczęściej upuszczano krew z koniuszków uszu, dolnej wargi i prącia. Jeśli akurat było potrzeba tylko kilka kropel krwi to nakłuwano sobie palce. Rytuał upuszczania krwi miał dla Azteków znaczenie nie tylko religijne, ale i zdrowotne.W ten sposób leczono choroby. Istniała nawet odrębna kasta męczenników, którzy dokładnie wiedzieli skąd i kiedy należy upuścić krew by bogowie nam sprzyjali. Oprócz upuszczania krwi stosowano również inne techniki samoumartwienia – np wywoływanie wymiotów poprzez wypicie napoju z trucizną, którą organizm musiał wydalać albo… przewiercanie języka i przeciąganie przez ranę powrozu lub długiego sznurka.

Najrzadziej krwawe ofiary praktykowane były przez Inków, którzy stawiali sobie za cel ucywilizować podbite plemiona barbarzyńców. Ofiarę z ludzi Inkowie składali tylko w czasach nędzy lub w przypadku ciężkiej choroby czy epidemii (nieszczęścia te postrzegano jako ziemskie ucieleśnienie boga Słońca). Dla przebłagania boskiego gniewu ofiarowywano mu daninę z dziecka lub młodej kobiety. Były to ofiary bezkrwawe, uśmiercone przez utopienie lub uduszenie.

(mm)

Related posts

Leave a Comment