Kosmetyki z różnych stron świata. Chilijski krem ze śluzu ślimaka

Krem ze śluzem ślimaka, mucyna (Fot. Gerry Thomasen/Flickr)

W Ameryce Południowej (ale już nie tylko) dużą popularnością cieszy się krem ze śluzu ślimaka (konkretnie ślimaka chilijskiego Helix Aspersa Müller) o właściwościach regenerujących skórę i lekko złuszczających. Smaruje się nim blizny potrądzikowe, oparzenia i rozstępy.

W 1980 roku pochodząca z Chile rodzina Bascunan zauważyła, że ich ręce charakteryzują się bardziej miękkim naskórkiem niż dłonie innych ludzi. Skaleczenia na ich skórze goiły się znacznie szybciej, nie pozostawiając żadnych trwałych pamiątek w postaci blizn. Jak to możliwe? Wszystkie cudowne właściwości skóry w rodzinie Bascunan przypisano ślimakom, jakie hodowali oni na swojej farmie. Ponieważ najstarszy syn państwa Bascunan – Fernando Bascunan Ygualt jest doktorem przeprowadził on wnikliwe badania nad chilijskim ślimakiem La Baba de Caracol (z łac. Helix Aspersa Muller), które potwierdziły, że wyciąg ze śluzu ślimaka posiada niesamowite właściwości gojenia ludzkiej skóry.

Brzmi mało zachęcająco. Bo i kto chciałby się wysmarować śluzem ślimaka? Krem jednak nie zawiera śluzu jako takiego – jedynie nazwa może to sugerować. Wytwarzanie produktu opiera się jedynie na laboratoryjnym „wyciąganiu” ze śluzu substancji chemicznej o nazwie polyhelixan, która następnie dodawana jest do masy kremowej – zapewnia polski producent. Ale w niektórych krajach terapia może polegać na nakładaniu żywych ślimaków na twarz. Śluz Ślimaka zawiera w sobie również inne drogocenne składniki, takie jak: alantoina, kwas glikolowy, mukopolisacharydy, kolagen, elastyna, antybiotyki oraz witaminy A, C i E. Jest to kompleks naturalnych protein, które szybko i łatwo wchłaniają się przez ludzką skórę, przywracając jej prawidłowe funkcjonowanie. Poparte badaniami naukowymi jego działanie, wpływa na przyspieszoną regenerację skóry, a także jej głębokie odżywianie.

Krem ze śluzu ślimaka cieszy się popularnością również w Polsce. W Pasłęku znajduję się największa w Polsce hodowla ślimaków, które zaspokajają zapotrzebowanie na śluz w naszym kraju. Przy produkcji kremu nie ginie żaden ślimak. Podczas zbierania śluzu ślimaki nie są narażone na jakiekolwiek obrażenia. Wydzielają go w sposób naturalny w czasie przemieszczania się (mam nadzieję, że tak faktycznie jest).

No cóż, drogie Panie. Krem z pewnością warty wypróbowania na własnej skórze. Ale nie nastawiajcie się na cuda na kiju. Obawiam się, że eliksir młodości jednak nie istnieje…

krem ze śluzu ślimaka

Related posts

Leave a Comment