Kocie oko na Maroko

Koty, Maroko, islam (Fot. jjmusgrove/Flickr)

W wielu kulturach kot jest uważany za zwierzę podejrzane, związane z magią i czarownicami, a nawet przynoszące pecha. W krajach arabskich koty darzy się jednak wielkim szacunkiem.

Na wąskich uliczkach marokańskiej medyny rzadko można zobaczyć psa. Trudno za to nie natknąć się na kota (nawet na pustyni!), któremu często pozwala się na wszystko. Może dlatego, że sam Prorok kochał koty, a nawet bywa nazywany „ojcem kotów”. Muzułmanie również szanują te stworzenia, a ich złe traktowanie uznają za ciężki grzech. Inaczej wygląda sprawa z psami. Te nie są mile widziane w domu muzułmanów.

Pieskie życie w Maroku

Stosunek Proroka do niemal wszystkich zwierząt był bardzo życzliwy. Kiedy w czasie wyprawy wojennej spotkał sukę ze szczeniętami, zakazał swoim wojownikom im przeszkadzać. Ba, on nawet wysłał strażnika, by tego osobiście dopilnował. Hadisy wspominają też, że Prorok powiedział kiedyś prostytutce, że wszystkie jej grzechy zostały jej darowane, gdyż napoiła spragnionego psa.

Mimo to Mahomet nie przepadał za psami. Twierdził nawet, że Allah odejmuje „karat dobrych uczynków” dziennie każdemu, kto trzyma psa bez potrzeby. Psy same w sobie nie są złe. Nie trzeba ich prześladować ani tępić. Nie należy po prostu bez dozwolonego przez Szariah powodu (pies używany do ochrony zagrody lub na polowania) trzymać ich w domu. Muzułmanie wierzą także, że aniołowie nie wchodzą do domu, w którym są psy. Islam jest religią czystości, a psy przynoszą zarazki i choroby. Psia ślina oraz inne wydzieliny uważane są za nieczystość, z której należy się oczyścić podczas ablucji. Nazwanie kogoś „psem” jest uznawane w świecie islamu za jedną z największych obelg. Czemu Allah pogardził psami? Tego nie wie nikt. Może dlatego, że psy drą koty z ukochanymi przez Proroka kotami? W efekcie w Maroku jest bardzo dużo bezpańskich psów, które włóczą się po plażach i wysypiskach śmieci całymi watahami.

Wataha psów na plaży w Maroku (Fot. mhobl)
Wataha psów na plaży w Maroku (Fot. mhobl)

Prorok Mahomet i jego kot Muezza

Koty arabskie występują m.in. na Saharze i na Półwyspie Arabskim, a także na pograniczu Pakistanu i Afganistanu. Prowadzą nocny tryb życia. W ciągu dnia często wylegują się pod kamieniami (w ten sposób chronią się przed przegrzaniem). To jedne z nielicznych zwierząt, które nie muszą pić wody, przyjmując ją z pożywienia. Przez niektóre plemiona Beduinów uważane są za święte, gdyż to właśnie z tej rasy miał się wywodzić ukochany kot Mahometa.

Ulubionym kotem Proroka był Muezza (według niektórych źródeł była to kocica). Choć Hadisy i Koran nie wspominają o nim, pojawia się w wielu opowieściach o życiu Mahometa. Według legendy, Mahomet został pogryziony przez wściekłe psy. Schronił się w jaskini, gdzie leżał na ziemi i prawie dogorywał. Muezza odnalazł Proroka, wylizał mu wszystkie rany i czuwał przy nim, aż się zagoiły. Od tamtej pory przebywał zawsze z prorokiem. To musiała być naprawdę wielka przyjaźń… Zgodnie z przekazami Prorok miał dokonywać ablucji w miseczce z wodą, z której pił Muezza, a Muezza miał wylegiwać się na kolanach Proroka podczas wygłaszania kazań. Najbardziej znana legenda o Muezzie opowiada, jak Mahomet wstając na nocne modły zauważył, że kot zasnął w rękawie jego szaty. By go nie budzić, odciął rękaw i odprawił modły z jednym ramieniem odsłoniętym. Kiedy Mahomet skończył modlitwę, kot wstał i pokłonił się Prorokowi. Według opowieści Beduinów, po śmierci wierny Muezza trafił do Raju.

Kot w Maroku (Fot. Sarah Murray)
Kot w Maroku (Fot. Sarah Murray)

Prorok Prorokiem, ale trzeba przyznać, że Marokańczycy nie są zbyt dobrzy dla zwierząt. Widok woźnicy szturchającego kołkiem pod żebrami swojego osła, czy wieśniaka walącego krowę drągiem to dość powszechny obrazek. Organizacje broniące praw zwierząt miałby ręce pełne roboty, chociażby nawet na popularnym wśród turystów Dżamaa al-Fina w Marrakechu, gdzie uwięzione na łańcuchach małpy i węże z powyrywanymi kłami jadowymi, a także sprzedawane tam żółwie stepowe, kameleony i jaszczurki przechodzą każdego dnia przez prawdziwą gehennę 🙁

Related posts

Leave a Comment