Kuchnia, zen, gotowanie, buddyzm

Jak przyrządzić swoje życie? Odnajdź nirwanę w kuchni

Świadome jedzenie to również forma medytacji i duchowej praktyki. A jedzenie jest ważną częścią praktyki uważności. „Jak przyrządzić swoje życie. Zalecenia dla kucharza w klasztorze zen” to krótki traktat Dōgena Kigena, trzynastowiecznego wielkiego myśliciela i reformatora buddyzmu zen, opatrzony komentarzem współczesnego mistrza zen Kōshō Uchiyamy, to prawdziwa perła mądrości tej tradycji. Pisany przez Dōgena dla bezpośrednich uczniów medytacyjny tekst o zasadach przyrządzania posiłków w klasztornej kuchni, a na głębszym poziomie – o regułach zgodnego z naukami Buddy postępowania ze wszystkimi składnikami życia, jest aktualny i wymowny do dziś, choć pochodzi sprzed 750 lat. Kreśląc paralele między przyrządzaniem posiłków w klasztorze zen a życiem, Dōgen mówi tak naprawdę o całościowej postawie pozwalającej „budować wielkie świątynie ze zwykłej włoszczyzny” i uczy, że buddhadharma może wyrażać się poprzez najbardziej trywialne czynności.

Nauka Eihei Dōgena zawarta w Tenzo Kyōkun mimo pozornej prostoty nie jest łatwa. Tym cenniejszy staje się komentarz rōshiego Uchiyamy, który studiował filozofię zachodnią i prezentuje swoją interpretację klasycznego dzieła w sposób przystępny dla wszystkich – także tych, którzy z filozofią buddyjską nie mieli dotąd kontaktu. Rady Dōgena w tym ujęciu stanowią bezcenną „książkę kucharską” pokazującą, jak „przyrządzać” swoje życie w duchu zen i trwać z umysłem wolnym od chaosu i uprzedzeń pośród zamętu naszego zwyczajnego świata.

Buddyjscy mnisi w Japonii od ponad ośmiuset lat praktykują wegetariańską kuchnię świątynną shojin ryori. Shojin oznacza „wytrwałość i oddanie”, a ryori – „gotowanie”. Według założeń ryori jedzenie powinno wzmacniać rozwój duchowy. Posiłki podaje się w małych porcjach. Zwykle oparte są na najprostszych składnikach roślinnych. Nic nie powinno się zmarnować.

Buddyzm opiera się na pięciu filarach duchowości, a kuchnia shojin jest odbiciem liczby pięć. Stosuje się w niej pięć technik przygotowywania potraw (na parze, na surowo, gotowanie, smażenie i grillowanie). A każda z nich to wielobarwny kolaż z pięciu barw (żółtej, czerwonej, zielonej, białej i purpurowej/czarnej) i pięciu smaków (słodkiego, kwaśnego, słonego, gorzkiego i ostrego).

Pięć refleksji Zen nad jedzeniem:

  1. Kontempluję pracę, dzięki której to jedzenie znalazło się na moim talerzu i jestem świadomy, skąd pochodzi to, co jem
  2. Kontempluję swoje niedoskonałości i rozważam czy zasługuję na ten dar jedzenia
  3. Niech mój umysł zachowa wolność od chciwości i żądz
  4. Spożywam to jedzenie jako lekarstwo, które utrzymuje moje ciało w zdrowiu
  5. Przyjmuję to jedzenie, abym mógł wypełnić moje zadanie osiągnięcia stanu oświecenia

Zachowaj umysł dziecka czyli otwarty umysł. Obserwuj kolory, badaj kształty, fakturę i temperaturę potraw. Nasłuchuj dźwięków, jaki wydają podczas jedzenia. Eksperymentuj. Nie nie zakłócaj wrażeń alkoholem.

Jedz bez pośpiechu i dokładnie przeżuwaj kęsy. Pomoże ci w tym odkładanie sztućców pomiędzy kęsami. Nabieraj nową porcję dopiero kiedy połkniesz to, co masz w ustach. Jedz mniej. Jedz w sam raz. Rzadko kiedy jemy bo odczuwamy prawdziwy głód.

To, co masz na talerzu zawdzięczasz pracy wielu ludzi. Na twoim talerzu jest praca ziemi, która wydała plony, praca deszczu, który odżywiał rośliny, praca rolnika, dostawcy, kucharza… Jest za co być wdzięcznym. Bądź wdzięczny.

Produkuj jak najmniejszą ilość odpadków. Nie marnuj jedzenia.

Zjedz posiłek w milczeniu. Skoncentruj się tylko na posiłku. Rób sobie co jakiś czas krótkie przerwy, aby sprawdzić, jakie sygnały wysyła ci twoje ciało.

Kiedy już zdecydujesz, że chcesz odnaleźć nirwanę w kuchni, pomocny może okazać się również film dokumentalny „Jak ugotować swoje życie” („How to cook your life”). Doris Dörrie, znana niemiecka pisarka i reżyserka, towarzyszy z niewielką ekipą filmową amerykańskiemu duchownemu Zen Edwardowi Brownowi w prowadzonych przez niego kursach gotowania, organizowanych w buddyjskim centrum w Scheibbs w Austrii. Kamera obserwuje mistrza, a reżyserka pozwala mu mówić, nie komentując żadnych jego działań ani wypowiedzi.

(yoko)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *