Jak twoje dziecko widzi Boga?

Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved
Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved
Fot. Marta El Marakchi © All rights reserved

Raz jest to sympatyczny starzec z długą brodą. Kiedy indziej gniewny i surowy przedstawiciel Tronu. Każde dziecko, w zależności od wieku, inaczej wyobraża sobie Boga. Jakim językiem mówi Bóg? Kiedy śpi? Jakiego jest koloru? Zobacz, co na ten temat myśli twoje dziecko.

Dziecko uczy się naśladować gesty religijne swoich rodziców już pod koniec pierwszego roku życia. Ale gdy klęka czy składa ręce do modlitwy, nie wie jeszcze co one oznaczają. W trzecim roku życia zaczyna nieśmiało poznawać Boga. Ale utożsamia Go z rodzicami, którzy też wydają mu się wszechmogący, gdyż jest od nich całkowicie zależne. Dziecko mocniej związane z matką będzie skłaniać się w stronę kultu maryjnego, z ojcem – w stronę kultu chrystusowego. Dlatego dzieci wychowujące się bez ojca nie potrafią sobie wyobrazić Boga czy dostrzec Jego dobrych cech.

Jak wynika z badań psycholog Olgi Zygarowskiej, między trzecim a dwunastym rokiem życia religia ma dla dziecka charakter magiczny.

Opowieści biblijne to czarowne baśnie a modlitwy to magiczne zaklęcia. Bóg w oczach dziecka jawi się jako wysoki starzec z siwą brodą i długimi włosami w niebieskich szatach i czerwonym płaszczu na złocistym tronie wśród chmur. Malując Boga dziecko użyłoby koloru niebieskiego, żółtego, czerwonego lub brązowego (kolor ziemi). Dla niego Bóg jest przede wszystkim „duży” i „bardzo kocha dzieci” i umie czynić cuda. Zasypia dopiero wieczorem. Jeśli ma wolny czas, to w niedzielę po południu. Wtedy się modli. Najczęściej jednak jest bardzo zajęty pomaganiem ludziom. Pan Bóg mówi po polsku, po angielsku lub żydowsku, ale najczęściej wszystkimi językami świata. Raj to po prostu ogród.

Dzieci do 5 roku życia nie mają poczucia tożsamości i odrębności. Dwulatki utożsamiają się z matką. Potem zaczynają identyfikować się również z ojcem. Bardzo długo mówią o sobie w trzeciej osobie np.Ania zrobiła, Ania poszła… często przypisują też Bogu cechy dorosłych, najczęściej swoich rodziców, gdyż to właśnie oni są dla nich największym autorytetem. Oni mają pieniądze, za które mogą im kupować prezenty. Oni organizują ich życie. Karmią je.Małe dzieci uczą się religijności od swoich rodziców. Jeśli rodzice są tak zwanymi „wierzącymi niepraktykującymi” nie odmawiają wieczorem pacierza i nie chodzą do kościoła, to takie dziecko będzie potem rozbite. Słysząc od atechety, że powinno odprawiać pewne rytuały i widząc, że rodzice ich nie odprawiają może się po prostu pogubić. (Izabela Kurzejewska, psycholog)

Dzieci kojarzą Boga z pieśniami śpiewanymi podczas Pierwszej Komunii, ale też z księdzem lub z papieżem. Około dwunastego roku życia Bóg to już raczej postać duchowa. Dzieje się tak dlatego, że młody człowiek zaczyna mieć własne poglądy i przestaje wierzyć autorytetom. Do namalowania Boga użyłby barwy białej, niebieskiej, żółtej i czerwonej. Uważa, że Bóg nie śpi, „bo jest duchem” i mówi wszystkimi językami lub też językiem osoby, do której się zwraca. Raj to także miejsce, w którym ludzie żyją w zgodzie ze sobą i ze zwierzętami. A modlitwa jest potrzebna, żeby Pan Bóg nas lubił. Dziecko utożsamia już Boga z każdym człowiekiem i kojarzy Go z muzyką poważną (zwłaszcza organową), jaką słyszy w kościele.

Dziecko, szczególnie w pierwszych latach życia, naśladuje swoich rodziców. Jeśli ci darzą Boga miłością i zaufaniem, w dziecku też rodzi się pozytywny stosunek do Boga. Jeśli natomiast rodzice nie dają dziecku okazji do wspólnych przeżyć religijnych to utrudniają, a nawet uniemożliwiają pozytywne doświadczenie Boga. Wtedy Bóg może jawić się dziecku jako surowy sędzia a nie kochający Ojciec. (ks. prałat Bogdan Bartołd)

Około 17-ego roku życia formują się poglądy religijne i następują poszukiwania na gruncie innych religii lub w innych kościołach. Bywa, że młody człowiek odchodzi w tym czasie od Boga. Licealista, do namalowania Boga użyłby kolorów: zielonego (nadzieja), złotego (bogactwo), a także fioletowego i czarnego (cierpienie i żałoba). Słyszy Boga już nie tylko w muzyce znanej mu z kościoła, ale także w szumie morza czy liści.

Postrzega Go jako „coś potężnego”, „bez ciała”. Dostrzega Go także w drugim człowieku. Z jednej strony jest pełen ciepła i miłości, ale jest także istotą wymagającą i surową. Bóg patrzy na nas i mówi bezpośrednio do każdego, posługując się językiem znaków i symboli. Raj dla maturzysty to bardziej stan wiecznego szczęścia niż miejsce. Modlitwa to czas refleksji nad sobą.

Obraz Boga ostatecznie formuje się około 25-ego roku życia. Dla studenta Bóg kojarzy się z muzyką sakralną (chorał gregoriański) lub klasyczną (Bach, Wagner). Nie opisuje on wyglądu Boga. Dla niego On „po prostu jest”… czasem wyrozumiały i kochający, ale też bezwzględny, bawiący się ludźmi, ich losem i uczuciami. Mówi posługując się Pismem Świętym bądź też poprzez kapłanów.

Related posts

Leave a Comment