Indianie, Ameryka Północna, kosmetyki naturalne (Fot. visitmississippi / Foter)

Indiańskie inspiracje kosmetyczne

Jak Indianki powiększały sobie biusty? Jak depilowały nogi? Czy chodziły do sauny? Czym myły swoje kruczo-czarne włosy? Czym walczyły ze zmarszczkami? Co robiły by podobać się mężczyznom? Żyjące w jedności z naturą rdzenne Amerykanki, rzecz jasna sięgały po naturalne rozwiązania…

Ostatnio również współczesne Amerykanki zaczęły interesować się ziołami i naturalnymi zabiegami wywodzącymi się z kultury Indian. Aby cieszyć się zdrową i młodzieńczą skórą oraz poprawić krążenie krwi stosują na przykład scrub kukurydziany.

 Peeling z mąki kukurydzianej

Zmieszaj ze sobą 2 łyżki mąki, 4 łyżki miodu i odrobinę ciepłej wody. Gotowe!

Relaksująca kąpiel z dodatkiem naparu szałwii działa odświeżająco, detoksykująco i pomaga przy nadmiernej potliwości.

Popularną tam rośliną jest także aloes. Większość zamieszkanych przez Indian rezerwatów znajduje się na obszarach dość suchych i piaszczystych. Aloe Vera doskonale sprostało potrzebie naturalnego i długotrwałego nawilżenia skóry. Indiańskie kobiety do dziś nacierają sokiem z aloesu twarz oraz dekolt. Aloes nie tylko chroni przed ekstremalnymi temperaturami, ale również leczy oparzenia słoneczne.

Swoisty renesans wśród Amerykanek przeżywa mącznica lekarska, nazywana również niedźwiedzią jagodą (ang. bearberry). Suszone liście mącznicy palone były z tytoniem i innymi roślinami przez Indian północnoamerykańskich. Wierzyli oni, że palenie mącznicy wpływa kojąco na umysł i rozjaśnia myśli, a także sprzyja zachowaniu pokoju między plemionami. Tymczasem dzisiejsze Amerykanki wykorzystują jej korzystny wpływ na pigmentację skóry. Badania laboratoryjne wykazały, że arbutyna zastosowana zewnętrznie hamuje powstawanie melatoniny, dlatego wyciągi z mącznicy stosowane są w kosmetykach rozjaśniających skórę i przebarwienia. Niedźwiedzia jagoda jest również aktywnym składnikiem szamponów przeciwgrzybiczych, choć sięgają po nią również ludzie zdrowi.

W pielęgnacji Amerykanki do dziś sięgają po juniper. Wywar z korzeni juniperu (jałowca) sprawdzał się jako środek myjący dla koni. Indianie zauważyli, że po jego zastosowaniu sierść koni stawała się lśniąca i gładka, dlatego z czasem zaczęli go używać również do pielęgnacji swoich własnych włosów. Również dziś może być on stosowany jako alternatywa szamponu lub do kąpieli, aby złagodzić dolegliwości skórne. Jego jagody dodawano do herbaty, którą potem obmywano twarz.

Wierzbówka kiprzyca to zioło znane również w Polsce. Indianie Ameryki Północnej, jak również Europejczycy wykorzystywali je jako środek przeciwdrgawkowy. Jego korzenie oraz liście były używane do sporządzania wszelkiego rodzaju naparów do leczenia astmy, kokluszu czy męczących czkawek. Suszonych liści używano jako środka uśmierzającego i ściągającego. Suszone łodygi pomagały utrzymać skórę i wargi odpowiednio nawilżone.

Opuncja figowa to jeden z najczęściej spotykanych na świecie kaktusów, a rdzenni Amerykanie dobrze ją wykorzystywali. Liście kaktusa działają przeciwzapalne i są stosowane w kosmetykach nawiżających. Wcieranie soku z liści w skórę również poprawia ogólny wygląd cery.

Maska rozjaśniająca do włosów blond (niefarbowanych)

Potrzebujesz: owoc opuncji, jogurt naturalny i kilka kropel oliwy.

Opuncję zblenduj, zmieszaj z jogurtem i oliwą, a następnie nałóż na włosy na 15 minut. Po tym czasie spłucz ciepłą wodą.

Opuncjowa maseczka do twarzy

Działa oczyszczająco i rozjaśniająco na plamy skórne. Zawiera dużo witaminy C, działa antyoksydacyjne. Skóra po zmyciu jest bardzo miękka w dotyku, rozświetlona. Pory są ściągnięte.

Potrzebujesz: owoc opuncji, 1-1,5 łyżeczki zielonej glinki, 1-1,5 łyżeczki czarnej glinki, olejek marchewkowy lub mus marchewkowy.

Opuncję rozgnieć widelcem, a następnie dodaj do niej resztę składników. Nakładaj na twarz dwa razy w tygodniu.

Palma sabałowa (saw palmetto) to jedna z największych tajemnic gładkiej cery, pięknych włosów i jędrnego biustu rdzennych Indianek. Roślina ta należy do rodziny palm, które naturalnie rosną w Ameryce Północnej. W ekstrakcie z jej czerwonobrązowych lub czarnych owoców występuje duże stężenie steroli i kwasów tłuszczowych, tak korzystnie wpływających na nasze zdrowie. Palma sabałowa jest naturalnym regulatorem hormonów, dlatego przy jej pomocy kobiety pozbywały się nadmiernego owłosienia, a mężczyźni problemu z łysieniem.

Wcierka z palmy sabałowej przeciw wypadaniu włosów

Potrzebujesz: 15 owoców palmy sabałowej, 2 liście gruszy, 3-4 krople olejku rozmarynowego, 2 ml spirytusu oraz pokrzywę, czerwoną koniczynę, kozieradkę, lukrecję, łopian, wierzbownicę drobnokwiatową czy też inne zioła hamujące łysienie (opcjonalnie)

Owoce palmy i liście gruszy zalej wrzątkiem (tylko tyle, żeby przykryć owoce) i pozostaw pod przykryciem na około 10 minut. Po tym czasie ponacinaj owoce i znów zaparzaj przez minimum godzinę. Gdy napar wystygnie, dodaj resztę składników, wstrząśnij butelką i odstaw. Wcierkę aplikuj na włosy co wieczór na całą noc.

Brak równowagi hormonalnej może skutkować trądzikiem hormonalnym. Szczególnie nadmiar androgenów powoduje wzmożone wydzielanie sebum, zatykanie porów i wypryski. Palma sabałowa blokuje przemianę testosteronu do DHT, a to skutkuje redukcją powstawania trądziku. Wiele osób, które stosowało to zioło zaobserwowało u siebie wzrost energii, poprawę nastroju i obniżony poziom stresu. Wyciąg z owoców palmy sabałowej  (do kupienia w tabletkach) powoduje zahamowanie syntezy testosteronu i wzrost poziomu estrogenów jednocześnie, dzięki czemu powoduje powiększenie biustu.

Na terenach Ameryki Północnej możemy znaleźć więcej ziół, które naturalnie powiększą nasze piersi. Oprócz palmy sabałowej rośnie tu dziki pochrzyn (Wild yam), który zawiera naturalny środek o budowie podobnej do ludzkich hormonów. Diosgenina (fito-DHEA) wykazuje dodatkowo działanie przeciwzapalne, antyseptyczne, bakteriobójcze, przeciwgrzybicze.

Słodka trawa cieszy się wśród Indian statusem niemalże świętej. Obecnie występuje głównie na preriach Ameryki Północnej – w szczególności na terenach podmokłych, stąd też w szamanizmie reprezentuje żywioł wody (jej obszar oddziaływania obejmuje przede wszystkim ciało emocjonalne). Często jest prezentem powitalnym wręczanym przez indiańskich gospodarzy. Dym słodkiej trawy używany jest do błogosławienia oraz oczyszczania ludzi, miejsc i przedmiotów. Tradycyjny zbiór odbywa się w bardzo krótkim czasie, kiedy to stężenie kumaryn, a tym samym intensywność aromatu, są najsilniejsze. Po przekwitnięciu trawa praktycznie zupełnie traci swój waniliowy aromat.

Autochtoniczni mieszkańcy Ameryki Północnej odnoszą się z wielkim szacunkiem do tej „rośliny mocy”. Używają jej w naparach leczniczych na przeziębienie i bóle brzucha. Stosują do wyplatania wonnej, rytualnej biżuterii, dodają do tytoniu, jednakże najczęściej występuje ona pod postacią kadzidła. Często stosowana w ceremonii szałasu potów, gdzie po oczyszczeniu przestrzeni białą szałwią, słodka trawa ma przyciągać energie Światła, Prawdy i Bezwarunkowej Miłości (w formie przodków, opiekunów, sił natury etc.).

Szałas pary. Indiańska sauna

Dawniej prawie każda indiańska wioska miała swoją własną łaźnię parową. Był to szałas fizycznego i duchowego oczyszczenia, zwany szałasem potów lub szałasem pary. Taką indiańską saunę możecie wybudować w swoim ogrodzie lub nad jeziorem.

Tradycyjny szkielet indiańskiego szałasu pary przypomina wielki, okrągły kosz, odwrócony kulistym dnem do góry. Szkielet szałasu szczelnie okrywa się darnią, trawą i gałęziami sosnowymi (ewentualnie kocami i płótnem żaglowym). Pośrodku szałasu wykopuje się dołek, w którym potem umieszczone zostaną rozgrzane do białości w ognisku kamienie. Kiedy gorące kamienie zostaną umieszczone w dołku, zamyka się szczelnie szałas, a kamienie spryskuje się wodą z miski. W zależności od oczekiwanych kożyści zdrowotnych czy higienicznych na kamieniach można położyć stosowne zioła np. szałwię. Na koniec wszyscy wyskakują z szałasu do chłodnego strumienia lub jeziora.

Ugotowana słodka trawa wetknięta we włosy nada im blasku i zapachu. Jest również dobrym lekarstwem na spierzchnięte od wiatru wargi.

Podczas codziennej pielęgnacji twarzy, ciała i włosów warto sięgać po dziką miętę, której właściwości powinny docenić posiadaczki tłustej cery oraz osoby zmagające się z łupieżem. Była ona używana przez Czejenów z Montany jako pachnący olej do włosów lub jako przeciwświądowa sól do kąpieli. Indianie Thompson z Kolumbii Brytyjskiej moczyli całą roślinę w ciepłej wodzie, a potem stosowali ją na włosy.

Owoc dzikiej róży to bogate źródło witaminy C i łagodny środek ściągający. Nawet dzisiaj są stosowane w kosmetykach nawilżających i przeciwzmarszczkowych.

Maseczka z dzikiej róży

8-10 owoców róży umyj, usuń z nich szypułki. Następnie rozkrój owoc na pół, usuń pestki, miąższ drobno posiekaj i przełóż do rondelka. Zalej 1/2 szklanki wody i gotuj 15 min, po czym ostudź i zmiksuj. Odrobiną papki posmaruj skórę za uchem, odczekaj 1-2 godz. Jeśli nie wywoła podrażnienia, nanieś maseczkę na twarz, omijając okolice oczu. Zmyj ciepłą wodą po 10 min.

Tonik różany

Tak samo przygotowane owoce dzikiej róży zalej szklanką gorącej wody, gotuj na wolnym ogniu 5 min i odstaw do ostygnięcia pod przykryciem, potem przecedź. Tonikiem przecieraj czystą skórę dwa razy dziennie, o ile cera po toniku nie będzie podrażniona.

Na problemy z włosami Indianki stosowały ziele krwawnika. Krwawnik hamuje wypadanie włosów, ogranicza przetłuszczanie, sprawia, że jest ich wizualnie więcej i nadaje im piękny połysk. Stosowany zewnętrznie łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie, przyspiesza gojenie i odnowę uszkodzonego naskórka. Ma działanie przeciwbakteryjne i aseptyczne. Ekstrakt zawiera znaczne ilości witaminy C, która nadaje mu funkcje antyoksydacyjne i pozwala efektywnie eliminować wolne rodniki, odpowiedzialne za starzenie się skóry. Okanagan – plemię Indian zamieszkujące Kolumbię Brytyjską aby zrobić szampon mieszali liście i łodygi krwawnika z białym powojnikiem i gałązki świerka białego (Witch’s Broom).

Płukanka do włosów z krwawnika

Łyżkę ziela krwawnika zalej szklanką wrzątku i zaparzaj pod przykryciem przez kwadrans.

Używając oleju jojoba, Indianki potrafiły sprawić, że włosy były miękkie i lśniące, nawet w najcięższych warunkach. Ponadto najnowsze badania sugerują, że ekstrakt jojoba wygładza skórę, pomaga pozbyć się zmarszczek i dodaje młodzieńczego blasku.

Ludzie zawsze się dziwią, jak Indianom – zarówno mężczyźnom, jak i kobietom – udaje się w tak trudnych warunkach pogodowych zachować długie, lśniące i zdrowe włosy. Ich tajemnica tkwi w juce. Dlatego wielu producentów szamponów i produktów kosmetycznych uprawia obecnie własne plantacje juki. Nic jednak nie dorówna domowym miksturom przyrządzanym z prawdziwej, organicznej juki. Jeśli chcesz mieć włosy jak Indianie, wypróbuj ich miksturę z juką. Juka może być stosowana na wiele różnych sposobów. Dzięki saponinom, nawet domowy szampon z korzenia juki będzie się pienił. Zblenduj kawałki korzeni juki w blenderze dodając nieco wody. Gdy się spieni, to znak, że szampon jest gotowy do użycia. Możesz pomrozić sobie porcje i w razie potrzeby wyciągać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *