Ezoteryczne Maroko – zaklinacze węży, czarownicy, znachorzy i opowiadacze baśni…

Zaklinacz węży w Marrakechu (Fot. Patrick Slattery/Flickr)

Od inwazji arabskiej większość społeczności berberskiej to muzułmanie. A mimo to, wpływy dawnych wierzeń nadały kulturze muzułmańskiej całego Maghrebu specyficzny kształt i stare wierzenia w proroctwa i wróżby wciąż dają tu o sobie znać. Choć Koran zabrania praktyk wróżbiarskich, zaklinacze, uzdrawiacze i jasnowidze cieszą się respektem w całej Północnej Afryce.

Kiedy na wyludnionej plaży lub pośród opuszczonych ruin rzymskich w Thamusida trafiamy z Ch. na zwierzęce szczątki, kości, pióra i muszle, porzucone tam z pewnością przez adeptów szamanizmu… ja jestem zachwycona, Ch. – mocno zawstydzony. – Ludzie tutaj często jeszcze wierzą w głupoty – tłumaczy. Trudno mu zrozumieć, że właśnie te głupoty są dla mnie interesujące, najbardziej magiczne i bajeczne… że poznawanie tych głupot może być pasją i sensem życia!

Obecne do dziś w wierzeniach berberyjskich elementy magii i nauk tajemnych pochodzą prawdopodobnie jeszcze ze starożytnego dziedzictwa huny. Najbardziej znaną i wybitną berberyjską prorokinią była żyjąca w drugiej połowie VII wieku Kahina. Dziś trudno w Maroku o wieszczkę (czy nawet wieszcza) na jej miarę. Mimo to, turystów wciąż uwodzi jak syreni śpiew mistyczna muzyka Gnawa, oszałamia obecność wróżbitów, uzdrawiaczy, szamanów i zaklinaczy węży. Najczęściej można ich spotkać w Marrakeszu na placu Jamma el Fna, ale z pewnością natkniemy się na nich na barwnych, marokańskich targach wszystkich większych miast. Ja szczególnie upodobałam sobie tzw. „opowiadaczy baśni”, którzy za kilka dirhamów chętnie snują swoje magiczne opowieści. Można ich posłuchać zwłaszcza późnym popołudniem. Ja oczywiście nie rozumiem o czym mówią 🙁 ale wiem, że to tylko kwestia czasu, jak nauczę się ich języka i może nawet kiedyś spiszę te berberyjskie opowieści… Na razie musi mi jednak wystarczyć magiczna atmosfera tych miejsc.

Ta mgiełka tajemnicy, jaka unosi się nad marokańskimi medynami, gdzie zwykle „urzędują” różni „magicy” pociąga, ale i przeraża. Im bardziej napawa trwogą, tym więcej fantastycznych mitów i legend wokół nich narasta… Jakiś czas temu różne organizacje na rzecz obrony praw człowieka biły na alarm i apelowały do rodziców, by nie pozwalali swoim dzieciom na samotne wędrówki… gdyż mogą zostać uprowadzone przez marokańskich czarowników. Najbardziej obawiano się o los dzieci z lekkimi fizycznymi wadami – przede wszystkim dzieci z rozdwojonymi językami lub niewidomych na jedno oko. Czarownicy wierzą bowiem, że tak naprawdę są one dżinami, które tylko przez przypadek znalazły się w ludzkim ciele i posiadają magiczną moc. Jako dżiny mogą odnajdywać skarby ukryte w marokańskich górach i na pustyniach. Co więcej, w przeciwieństwie do ludzi, mogą dotykać te skarby bez obawy, że demony za karę wyślą je w zaświaty. Dlatego też czarownicy często uprowadzają „dziwne dzieci” szczególnie na wsiach. Zjawisko miało być tak częste, że organizacje humanitarne zaapelowały do rządu, aby raz na zawsze ukrócił praktyki czarowników. Ile w tym prawdy? Nie mam pojęcia. Czy faktycznie dochodziło do porwań? Czy był to raczej przypadek przypadek zbiorowej histerii wywołanej strachem przed czarownikami? A może tylko medialna sensacja serwisu Al-Arabiya? Raczej już się tego nie dowiem…

Zaklinacz węży w Maroku (Fot. James Merhebi / Flickr)
Zaklinacz węży w Maroku (Fot. James Merhebi/Flickr)

Kto jednak chce poczuć choć odrobinę tej magii, niech się lepiej pospieszy i jeszcze dziś kupi bilet lotniczy do Maroka. Bo w tej magii coraz mniej prawdziwej magii, a coraz więcej komercji. Zaklinacze węży coraz mniej przypominają czarodziejów uwodzących wężowe serca muzyką z fletu. A coraz częściej przypominają zwyczajnych sadystów, którzy po wyrwaniu gadowi kłów jadowych siłą własnych mięśni wymuszają na nim posłuszeństwo. Magiczne stragany, uginające się od szamańskich akcesoriów coraz częściej przypominają targowisko próżności, gdzie pieniądz zdaje się najwyższą wartością. A Gnawa? Prawdziwe Gnawa chyba też już zeszło do podziemia. Na ulicach pajacują już tylko przebierańcy. Zawsze przypomina mi to znany motyw spod warszawskiej rotundy – Peruwiańczycy przebrani za Indian z Ameryki Północnej i grający piosenki Ricky’ego Martina. Magia Maroka też umiera 🙁

Related posts

Leave a Comment