„Dokąd teraz?” – czyli feminizm po arabsku. Dobry film na horyzoncie!

Dokąd teraz? – Nadine Labaki

Najnowszy film Nadine Labaki (reżyserki kobiecego przeboju – „Karmel”), 16 marca wchodzi do polskich kin. „Dokąd teraz?” to nagrodzona przez publiczność festiwalową w Toronto, San Sebastian i Oslo ciepła i zabawna opowieść o tym, że na każdy męski konflikt, można znaleźć kobiecy sposób. Wywoła ona z pewnością pytania o rolę kobiet w świecie i kinematografii arabskiej – zapewnia Magazyn „Film”. – Ironia to najlepszy sposób radzenia sobie z przeciwnościami losu. Dla mnie samej absolutnie konieczny – komentuje swój film sama reżyserka.

Takla, Yvonne i Amale żyją razem ze swoimi rodzinami w niewielkiej libańskiej wiosce. Kiedy w ich kraju wybucha wojna domowa, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Choć dzieli je religia i zwyczaje, mają wspólny cel – okiełznać męski testosteron, przynajmniej na lokalną skalę. Ukraińskie prostytutki, ciasto z haszyszem, boska ingerencja – kobieca wyobraźnia podsunie im zaskakujące rozwiązania…

Interesuje mnie człowiek i jego kondycja we współczesnym świecie. Możliwe jednak, że jestem bardziej autentyczna, gdy opowiadam o kobietach, ponieważ rozumiem ich emocje. Wynika to raczej z troski o autentyczność niż z góry założonej misji – zapewnia Labaki.

Nowy film Libanki Nadine Labaki już 16 marca wchodzi do polskich kin! Z tej okazji, bardzo interesującego wywiadu magazynowi „Film” udzieliła Shivani Pandya – dyrektorka Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Dubaju. Przytaczam jego najciekawszy (według mojej subiektywnej oceny) fragment:

Mariola Wiktor: Jeśli chodzi o sytuację kobiet w krajach arabskich to daleko im do osiągnięć europejskich feministek?

Shivani Pandya: (śmiech) Oto typowe spojrzenie Europejki! Postrzeganie Arabów w kontekście 11 września, terroryzmu, a ostatnio „Arabskiej Wiosny”. Tymczasem oni sami określają siebie jako ofiary procesów kolonizacyjnych, chciwości międzynarodowych koncernów, globalizacji. Ludzie Zachodu w ogóle nieco inaczej rozumieją takie pojęcia, jak tolerancja, demokracja, wolność. Źródłem nieporozumień jest także rola kobiety, która nie mieści się w europejskich standardach. To nie jest tak, że wszystkie Arabki chodzą w czadorach i siedzą w domach. W Libanie i Emiratach na ulicach widać kobiety w strojach zachodnich, choć większość nosi chusty. Co więcej, uprawiają one zawody, które jeszcze nie tak dawno uznawano za wybitnie męskie. Mogą pracować np. jako kierowcy taksówek. Z kolei Saudyjki dopiero starają się o możliwość prowadzenia samochodu. Głosować mogą obywatelki Kataru, Omanu i Bahrajnu. Kobiety są też członkiniami parlamentu m.in. w Jordanii, Syrii, Egipcie, Jemenie i Libanie. Natomiast o prawo do głosu wciąż walczą Kuwejtki, choć zarazem świetnie radzą sobie w biznesie i piastują ważne stanowiska w ministerstwach i spółkach naftowych. Z kolei król Jordanii nie był w stanie przeforsować prawa przeciwko tzw. zabójstwom honorowym, gdyż w parlamencie zablokowali je konserwatyści. Sytuacja kobiet jest więc bardzo złożona i różnie wygląda. Nie należy patrzeć na ten problem przez pryzmat stereotypów.

M.W.: Chcesz powiedzieć, że to nie jest tak, że wyzwolenia kobiet nie da się pogodzić z islamem i że feminizm arabski różni się od europejskiego?

S.P.: Drogą zerwania z religią poszła Turcja, ale w innych krajach arabskich, gdzie widać ofensywę islamu, kobiety zaczęły zwalczać patriarchalizm bronią religijną, a więc za pomocą Koranu. Amina Wadud, jedna z najbardziej wpływowych feministek muzułmańskich, w książce „Koran i kobieta” obala mit usankcjonowania przez Mahometa nierówności płci i ucisku kobiet. Według Aminy, niezafałszowane przesłanie Koranu podkreśla niejednakowe wprawdzie, ale uzupełniające się i równie ważne role kobiet i mężczyzn. Kobiety nie chcą więc rezygnować z chust i kultury, bo to stanowi o tym, kim są i z czym się utożsamiają. Jeśli walczą o swoje prawa, to są to prawa praktyczne życiowo, jak na przykład możliwość samotnego poruszania się po mieście czy prowadzenia samochodu.

M.W.: A jak to się przekłada na rolę kobiety w kinie arabskim?

S.P.: Pokazuje świat oczyma kobiety arabskiej, a więc inny, niż sądzą Europejczycy. Okazuje się, że można nosić chustę i jednocześnie być kobietą silną, bezkompromisową. Jak bohaterka „Algierskiej podróży”, wdowa i matka szóstki dzieci, której dom ma być odebrany i która sprzeciwia się decyzji władz. Jedzie więc do stolicy, by porozmawiać z prezydentem. Jak z tego widać, życie bohaterek filmów arabskich nie składa się wyłącznie z zakazów. Mają podobne problemy i troski jak kobiety na całym świecie. Takie też jest przesłanie nowego filmu Nadine labaki „Dokąd teraz?” – że można iść własną drogą i osiągać zamierzone cele bez odcinania się od religii, tradycji, lokalnej kultury. Bohaterki filmu Labaki, by skłonić mężczyzn do zaniechania plemiennych waśni i rozlewu krwi, odmawiają im seksu. Nie są posłusznymi i zahukanymi żonami. Czerpią siłę z solidarności z innymi kobietami. Jednak nie uważają siebie za bardziej dojrzałe od swoich partnerów. Wybaczają im, bo szanują ich inność, ale jednocześnie stawiają na swoim. I to jest właśnie feminizm po arabsku.

Przepysznie! Ja się czuję wystarczająco zachęcona 🙂 Polecam lekturę całego wywiadu w najnowszym numerze magazynu „Film” i do zobaczenia – mam nadzieję – w kinie…

Dokąd teraz? – Nadine Labaki

Related posts

Leave a Comment