Seksmisja

Czy grozi nam seksmisja?

Świat bez mężczyzn, w którym kobiety rozmnażają się same? To już nie tylko filmowa fikcja…

W komedii Juliusza Machulskiego jest rok 2044. Ale nie wykluczone, że może to nastąpić wcześniej… Naukowcy ogłosili wielki alarm dla ludzkości! Proces ewolucji został zniekształcony. Zanieczyszczenie środowiska jest tak duże, że prowadzi do uszkodzenia męskich genitaliów i zdolności rozrodczych. Świat po prostu oszalał! Samce ryb tracą płodność, niektóre ptaki stają się obojnakami, gady mają coraz mniejsze penisy, mężczyźni produkują coraz mniej plemników i często rodzą się ze źle uformowanymi narządami płciowymi, a dziewczęta dojrzewają coraz szybciej. Globalne ocieplenie, duży dostęp do żywności oraz brak samców… to wszystko może doprowadzić do upowszechnienia się dzieworództwa u kobiet!

Jak do tego doszło? Wiele wytwarzanych przez nas substancji chemicznych działa jak hormony żeńskie. To tak zwane „estrogeny środowiskowe” lub „ksenoestrogeny”. Są w popularnym w latach 50-tych środku owadobójczym DDT, czy do dziś legalnie stosowanej do niszczenia chwastów atrazynie. Ale podobnie działające chemikalia są wokół nas po prostu wszechobecne – w PCV, w opakowaniach na jedzenie, w plastikowych butelkach, w kosmetykach, w zabawkach dla dzieci, w mięsie czy w produktach sojowych… Również w pigułkach antykoncepcyjnych! Kobiety stosujące antykoncepcję, wydalają „ksenoestrogeny” z siebie razem z moczem, a te trafiają do miejskich ścieków i do środowiska.

Amerykańscy naukowcy ustalili, że chemikalia obecne w środowisku prowadzą do narodzin samców ze zmniejszonymi, lub nawet sfeminizowanymi, narządami rozrodczymi… od zwierząt począwszy, na ludziach skończywszy. W ostatnich latach byliśmy wystawieni na działanie ponad 100 tys. nowych rodzajów substancji chemicznych. Jak przyznała Komisja Europejska, aż 99 proc. tych substancji nie podlegało należytym regulacjom. Co gorsze, o 85 proc. z tych substancji nie mamy nawet podstawowych informacji. Bruksela zamierza zaproponować zmiany w kontroli pestycydów, spośród których wiele prowadzi do „genetycznych wypaczeń”.

Partenogeneza nie jest typowym sposobem rozmnażania się. Ale przypadki dzieworództwa, potwierdzone przez naukowców zdarzały się już wcześniej, na przykład u samicy rekina czy myszy. Organizm może wybrać taką formę rozmnażania, gdy wystąpią określone warunki środowiska (wysoka temperatura, duży dostęp do żywności i brak samców). A z takimi warunkami mamy właśnie do czynienia teraz! To „czerwona flaga” dla ludzkości.

Kobiety w swoich komórkach posiadają parę chromosomów X, mężczyźni zaś chromosom X i Y. U mężczyzn jednak, informacje genetyczne potrzebne do rozwoju organizmu są pobierana właśnie z chromosomu Y, który jest dużo słabszy i ma o ponad tysiąc genów mniej niż chromosom X. Mimo to jest dominujący. Chromosom X jest u nich automatycznie pomijany. Organizm kobiety może natomiast wybierać spośród dwóch równorzędnych chromosomów X. Nie wykluczone więc, że za dłuższe życie kobiet nie odpowiadają złe nawyki mężczyzn (palenie papierosów, czy picie alkoholu), a uwarunkowania genetyczne. Dzisiaj kilkadziesiąt genów w męskim chromosomie Y wystarczy, by uniknąć zagłady płci męskiej. Na szczęście ich liczba przestała drastycznie spadać. Ale pojawiło się nowe zagrożenie – jeśli dzieworództwo wśród kobiet się upowszechni mężczyźni będą musieli zniknąć z powierzchni ziemi!

Marta El Marakchi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *