Bariera językowa w związkach mieszanych

związki mieszane, bariera językowa, różnice kulturowe (Fot. simplu27 / Pixabay)

Jedną z najbardziej odczuwalnych różnic międzykulturowych w związkach mieszanych jest bariera językowa, która często prowadzi do nieporozumień i sporów w tego rodzaju relacjach. Odnosi się to zarówno do komunikacji werbalnej, jak i niewerbalnej. W tekście będę odnosiła się głównie do własnych doświadczeń i obserwacji, opartych jednak również na badaniach naukowych.

O tym jak ważny jest język dla każdego z nas w życiu codziennym nie trzeba nikogo przekonywać. Pełne zrozumienie językowe jest niezwykle ważne dla prawidłowego funkcjonowania każdego związku… nie tylko mieszanego. Za pośrednictwem języka porozumiewamy się z innymi, przekazujemy informacje, wyrażamy opinie i uczucia. Nasz język wyraża naszą osobowość, wychowanie i wykształcenie. Często zastanawiamy się jak dobrać słowa, by być dobrze zrozumianym i nie urazić innych.

Czy bariera językowa czyni związek mieszany uboższym? Czy wręcz przeciwnie – bogatszym? Czy problemy komunikacyjne zagrażają związkom mieszanym? Kluczowe tutaj są odpowiedzi na poniższe pytania:

  • Czy oboje partnerzy w stopniu zaawansowanym opanowali przynajmniej jeden wspólny język?
  • Czy przynajmniej dla jednej osoby w związku język wspólny jest językiem ojczystym?
  • Czy obie osoby w związku bez problemu mogą komunikować się z rodziną partnera (rodzicami, rodzeństwem i dalszymi krewnymi)?
  • Czy para mieszka w kraju partnera, partnerki czy może wybrali oni zupełnie nowe miejsce do życia?
  • W przypadku rodziny z dziećmi, w jakim języku / jakich językach partnerzy porozumiewają się z potomstwem?
  • Jak duże są rozbieżności kulturowe, które mogą mieć bezpośredni wpływ na zakłócenia w komunikacji niewerbalnej?

 

Zrozumieć język, zrozumieć kulturę?

Wielu uczonych jest zdania, że znajomość języków obcych warunkuje poznanie kultury. Uzasadniają to dwukierunkową zależnością, jaka zachodzi między językiem a kulturą – język wpływa na nasze myślenie i postrzeganie świata, a kultura wpływa na strukturę języka i jego praktyczne zastosowanie. To prowadzi nas z kolei do wniosku, że kulturę można zrozumieć dopiero wtedy, kiedy pozna się jej język i odwrotnie albowiem dopiero znajomość języka obcego pozwala nam rozszyfrować wszystkie kody kulturowe.

Trudno się nie zgodzić z uczonymi, aczkolwiek… w przypadku związku mieszanego należałoby raczej mówić o tworzeniu się zupełnie nowej kultury, powstającej z połączenia: rodzimych kultur dwojga partnerów i kultury obcej (w przypadku partnerów mieszkających w kraju, który nie jest rodzinnym krajem żadnego z nich). Zaryzykuję więc stwierdzenie, że związek mieszany sam stwarza nową kulturę i nowy język, w którym się porozumiewa. Zwykle jest to język mało zrozumiały dla otoczenia. Przykładowo, u nas w domu na co dzień łączymy elementy języka polskiego, angielskiego, francuskiego i arabskiego. Taka rozmowa, zasłyszana przez osoby z zewnątrz mogłaby być uznana za niezrozumiałą. Dla nas samych jednak taka nie jest.

 

Brak znajomości języka na wystarczającym poziomie

Większość związków mieszanych porozumiewa się za pomocą języka angielskiego, gdyż jest to język uniwersalny, którego uczymy się szkołach. Partnerzy zwykle dodają słowa z ich ojczystych języków i mieszają słownictwo z 2-3 lub więcej języków. Znając możliwości językowe partnera, często dostosowujemy język do jego umiejętności. W rezultacie może przekaz staje się prosty… tak, właśnie prosty, bez zbędnych upiększeń, epitetów i ozdobników, przenośni, cynizmu, ironii, niedopowiedzeń… Czyli w tym konkretnym przypadku prosty może oznaczać bardziej zrozumiały, ale bardziej upośledzony emocjonalnie. Struktury poznawcze wypierają tutaj formy ekspresyjne, emocjonalne i oceniające.

Wyrażanie myśli i emocji w języku obcym nie jest tak naturalne jak w języku ojczystym i może sprawiać trudność nawet osobom, które znają dany język obcy w stopniu zaawansowanym. Dlatego w przypadku par, gdzie obie strony znają zarówno swój język jak i język partnera, w sytuacjach konfliktowych można zauważyć, że każde z nich będzie się starało zmusić rozmówcę do przejścia na swój język, w którym czuje się bardziej komfortowo.

Z moich obserwacji wynika, że wiele związków międzykulturowych (głównie tych zainicjowanych przez internet lub podczas wakacyjnego wyjazdu) zaczyna się od znikomej znajomości języka partnera, minimalnej znajomości języka wspólnego i praktycznie tylko przy udziale komunikacji niewerbalnej (nazwijmy to „językiem miłości” – takie międzynarodowe esperanto) bądź… translatora w komputerze! Co więcej, związki te często mają się całkiem dobrze a partnerzy z czasem dopiero uczą się języka potrzebnego im do wspólnej komunikacji. Naprawdę… znam takie związki! One istnieją! Trzeba im jednak przyznać to, że nauka języka obcego w ich przypadku jest niemalże ekspresowa. Bo i motywacja ogromna. W sytuacjach szczególnych i znajomość języka nie pomoże. Jak mawiał Ephraim Kishon: Dusza kobiety – dla mnie otwarta księga, napisana w niezrozumiałym języku. 

 

Różnice znaczeniowe języka werbalnego

Podczas interakcji międzykulturowych może pojawić się niepewność znaczenia przesłania oraz wartości wypowiadanych słów przez partnera w języku obcym. Niepewność zaś rodzi frustrację, niechęć, zniecierpliwienie i złość. O czym mogą świadczyć liczne pytania na forach poświęconych związkom mieszanym. Kobiety (bo zwykle to właśnie kobiety biorą w nich udział) szukają u innych kobiet w podobnych związkach nie tylko oparcia, ale również wyjaśnienia niezrozumiałych komunikatów i zachowań swojego partnera. Zwykle ich wątpliwości dotyczą tego, czy konkretna reakcja partnera była uwarunkowana kulturowo czy należy ją uznać za reakcję patologiczną.

W każdym języku istniej również pewna grupa słów, których albo nie jesteśmy w stanie dosłownie przetłumaczyć (brak odpowiednika w naszym języku), albo są inaczej interpretowane i odbierane w naszym kręgu kulturowym. Posłużę się tu przykładem arabskiego słowa safi, które oznacza jasne, zrozumiałe, ale w dialekcie marokańskim darija zyskuje ono nieco inne znaczenie: starczy, dość, koniec i kropka. Przez Arabów jest ono używane niemalże jako przecinek. Wplatają je do każdej rozmowy kilkakrotnie. Świadomość tego nie zmienia faktu, że kiedy słyszę safi skierowane bezpośrednio do mnie, zawsze czuję się urażona i zlekceważona. Moja świadomość nie wpływa na to, jak się czuję.

Warto mieć wspólny język nie tylko z partnerem, ale również z jego rodziną. To może okazać się kluczowe szczególnie w związkach, gdzie jedna ze stron wywodzi się ze środowiska arabsko-muzułmańskiego lub innego kręgu kulturowego, gdzie pozycja rodziców i ich wpływ na decyzje podejmowane nawet przez dorosłe już dzieci są bardzo silne. Problemy komunikacyjne mogą przyczynić się do braku akceptacji partnera/partnerki przez rodzinę, a w rezultacie doprowadzić do końca taki związek.

Każda reguła ma jednak swój wyjątek i tak jest w moim przypadku. W relacjach z teściami najczęściej zasłaniam się nieznajomością języka, kiedy nie chcę zrobić tego, czego się ode mnie oczekuje lub nie podoba mi się to, co słyszę. Mój mąż jednak doskonale porozumiewa się z moją rodziną za pomocą języka polskiego. I tu zabawna historyjka…

Wieczorem rozmawiamy z mamą na skype i opowiadam jej o „obcych” w mojej kuchni. Mon cheri podsłuchuje i co chwilę wtrąca coś od siebie:
– Powiedz mamie, że mamy na balkonie żubra!
Mama robi wielkie oczy. Ja jeszcze większe. Żubra? Jak mogłam go nie zauważyć?! W końcu się wyjaśnia. Cheri miał na myśli żółwia 🙂 Mama pyta, czy w Maroku są szczury. Cheri wtrąca się z radością i dumnie obwieszcza, że dwa zabił ostatnio w naszej kuchni. Mama znowu robi wielkie oczy ze zdziwienia. Ja już mam tak wielkie, że bardziej nie mogę. Szczury? O ho! Po chwili się wyjaśnia, że cheri miał na myśli jaszczury, a nie szczury… a dokładniej rzecz ujmując – dwie małe jaszczurki.

W tym konkretny przypadku bariera językowa może wydawać się zabawna. A takie zabawne sytuacje zdarzają się nam nieustannie. Uwielbiam kiedy mój mąż tworzy nowe polskie słowa albo starym nadaje nowe znaczenia. Ale bywa, że atmosfera jest ciężka…

 

Błędna interpretacja kodów językowych

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że brak pełnego zrozumienia toku myślenia partnera jest wynikiem nieznajomości jego mowy ojczystej. W języku zachowane są zwyczaje, wierzenia, przysłowia i powiedzenia. Jest on zatem ściśle związany z kulturą. Kultury dysponują własnymi kodami komunikacyjnymi i systemami symboli, które są zrozumiałe tylko dla członków tych grup. Nasz partner prawdopodobnie nie będzie się zaśmiewał z kultowych gagów z Misia czy z Rejsu, nawet jeśli wprowadzisz go w historię absurdów PRL-u. Podobnie my nie będziemy w stanie poprawnie odczytać jego kodu językowego.

Warto w tym miejscu wspomnieć o terminie inkulturacja, który odnosi się do trudności, na jakie natrafiamy próbując przenieść i zaszczepić pewne elementy naszej kultury na odmiennym kulturowo gruncie. Za najlepszy przykład posłużą nam problemy inkulturowe, jakie mają chrześcijańscy misjonarze szerzący nauki Jezusa w dziewiczych zakątkach świata. Otóż okazało się, że nawet sprawa tak banalnie prosta, jaką mogłoby się wydawać przetłumaczenie Pisma Świętego na inne języki, bywa sprawą niezwykle kłopotliwą. A to właśnie za sprawą kodów językowych. Przykładowo, wśród ludów Oceanii przyjęło się uważać gołębia za symbol nieczystości. Chrześcijańskie przedstawienie gołębia jako Ducha Świętego zderzyło się więc z  odmienną konotacją tego symbolu w kulturze Papuasów. Czy wobec tego, w tłumaczeniu Pisma Świętego na język Papuasów, powinno się zastąpić gołębia prosięciem (albowiem to właśnie świnia będzie przez nich uznana za symbol najwyższego dobra, utożsamianego często z dobrobytem)? Pytania, przed jakimi stawia nas inkulturacja, to niemal zawsze pytania trudne i bez dobrego wyjścia z sytuacji.

 

Błędna interpretacja sygnałów niewerbalnych

Komunikacja niewerbalna to nic innego jak ton głosu, gesty, mimika, kontakt wzrokowy, dystans oraz postawa ciała. Sygnały niewerbalne różnią się w zależności od kultury.

Grając w swoim własnym języku, być może czasami zbyt wielką wagę przywiązujemy do słów. W obcym języku pozostaje nam jedynie operowanie emocjami. To może się okazać pomocne. (Dominika Ostałowska w rozmowie z serwisem filmowym stopklatka.pl)

Niepoprawne interpretacje sygnałów niewerbalnych partnera mogą prowadzić do konfliktów, nieporozumień i konfrontacji. Niestety wcale nie jest łatwo nauczyć się tego specyficznego języka. Może nawet trudniej niż języka werbalnego. Co więcej, trudno tu wskazać jakiś sensowny podręcznik.

Na świecie istniał język zrozumiały dla wszystkich (…). Był to język zapału, język rzeczy, które wykonuje się z miłością i ochotą, nie tracąc nigdy z oczu celu, do którego się zmierza, i w który się mocno wierzy (…) Musi istnieć jakiś język, który obywa się bez słów. (…) Jeśli nauczę się rozszyfrowywać ten język bez słów, uda mi się rozszyfrować świat. (Paulo Coelho, Alchemik)

Niekiedy sygnał niewerbalny posiada dane znaczenie w jednym kręgu kulturowym, a w innym jest ono zupełnie odrębne lub w ogóle go nie posiada. Przykładowo, uniesione brwi u Polaka oznaczają niedowierzanie, ale w Turcji mogą być odczytane jako „Nie”. Uśmiech do sprzedawcy w sklepie czy utrzymywanie kontaktu wzrokowego w celu upewniania rozmówcy o naszym zainteresowaniu rozmową w pewnych kulturach afrykańskich czy muzułmańskich może być zinterpretowane jako podrywanie. I odwrotnie, krzyk i podniesiony ton głosu – który w kulturze arabskiej zdaje się być normalną częścią międzyludzkich relacji, przez nas może być odebrany jako oznaka gniewu i agresja. Zanim zaczęłam rozumieć rozmowy mojego męża z jego rodziną, nieustannie miałam wrażenie że się o coś kłócą i zaraz skoczą sobie do gardeł. Tymczasem, tam po prostu tak emocjonalnie się rozmawia 🙂

dr Marta El Marakchi

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Related posts

Leave a Comment