Bajka o problemie nielegalnych emigrantów

Lisa Cytrynka i Marokański Pomarańcz (Fot. Kadr z filmu)

Pierwsza na świecie opera 3D dla dzieci nakręcona metodą animacji poklatkowej! „Lisa Cytrynka i Marokański Pomarańcz” traktuje o problemie nielegalnych imigrantów, którzy odbywają niebezpieczną podróż do Europy w nadziei na lepsze życie.

Kiedy papież Franciszek podczas swojej wizyty na Lampedusę ogłosił całemu światu, że nawet nielegalni emigranci mają swoją godność, w pierwszej chwili poczułam złość. Bo czyż powtarzanie takich oczywistości nie sugeruje przypadkiem, że sprawa może być wątpliwa? Oczywiście, że nielegalny imigrant to też człowiek i chyba nikt w to nie wątpi?! Po chwili zastanowienia doszłam jednak do wniosku, że ze swoimi poglądami wpasowuję się raczej w przekonania mniejszości. Zatem warto temat poruszać i wałkować. Może naród przejrzy na oczy…

Małą łódkę unoszącą się pośród morskich fal wypełniają Pomarańcze – uchodźcy. Pośród nich jest Maroc, młody, rozśpiewany chłopak, pełen marzeń i nadziei. Gdy łódka rozbija się o brzeg, jest on jedynym ocalałym z katastrofy cytrusem. Wkrótce potem, wyśpiewując „wolność, równość, braterstwo”, Maroc trafia do fabryki keczupu, gdzie – jako jedna z wielu pomarańczy – zostaje zmuszony do niewolniczej pracy na plantacji pomidorów. Właścicielem fabryki jest bogaty biznesmen – Cytryna, którego córka, Lisa całymi dniami marzy o miłości, zbierając muszle. Gdy jedna z nich śpiewa jej piosenkę o biednym Marocu, Lisa natychmiast się w nim zakochuje i postanawia go uwolnić.

Lisa Cytrynka i Marokański Pomarańcz (Fot. Kadr z filmu)
Lisa Cytrynka i Marokański Pomarańcz (Fot. Kadr z filmu)

Sama animacja może nie zachwyca, ale z całą pewnością jest ona dziełem ważnym, wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju… chociażby ze względu na tematykę jaką porusza. „Lisa Cytrynka i Marokański Pomarańcz” to pierwszy film o problemie nielegalnych emigrantów skierowany do najmłodszych. Brawo reżyserowi za odwagę!

Lisa Cytrynka i Marokański Pomarańcz (Fot. Kadr z filmu)
Lisa Cytrynka i Marokański Pomarańcz (Fot. Kadr z filmu)

I pstryczek w nos tłumaczowi… Marokański Pomarańcz?! Cóż to takiego?! W szkole mnie uczono, że pomarańcza „jest dziewczynką”! I nic się chyba w tej kwestii nie zmieniło… Pomarańcz może funkcjonować w naszym ojczystym języku jedynie jako określenie koloru. Ale nie o kolor przecież tu chodzi. Po co dzieciom robić z mózgu sok pomarańczowy? Marokańska Pomarańcza – panie tłumaczu! Pomarańcza!!! No ale rozumiem, że dystrybutor nie chciał robić z bajki o problemie nielegalnych emigrantów dodatkowo bajki o związkach lesbijskich. Bo skoro Lisa jest cytrynką…

Related posts

Leave a Comment