język arabski, nauka arabskiego (Fot. Dr. Bashi™ / Flickr)

Arabski. Najtrudniejszy język na świecie?

Arabski nie jedno ma imię. Do komunikacji podczas wakacyjnych zakupów czy rezerwacji pokoju hotelowego wystarczą Ci po prostu rozmówki. Ale jeśli chcesz również czytać prasę, oglądać wiadomości i debaty w TV, czy buszować w sieci, potrzebny będzie Ci MSA – standardowy arabski, oparty na języku klasycznym, odbiegający jednak od niego dość znacznie. Dlatego do studiowania Koranu przyda Ci się jeszcze arabski klasyczny. Masz dość? To jeszcze nie wszystko… Jeśli chcesz sprawnie porozumiewać się na ulicy i w suku, to musisz jeszcze opanować dialekt używany w danym kraju. I tak masz do wyboru:

  • Darija – dialekt oparty na językach berberyjskich z dużymi wpływami francuskiego, używany od Libii po Maroko
  • Hassaniya – język Mauretanii i Sahary Zachodniej, mało zrozumiały dla reszty Arabów (sprawdzone w praktyce)
  • Shami (zwany też dialektem lewantyńskim lub wschodnim) używany w Jordanii, Libanie, Palestynie, Syrii. Dochodzi tu jeszcze podział na damasceński, bejrucki, palestyński…
  • Khaliji – używany w Kuwejcie, Bahrajnie, Katarze , wschodnim wybrzeżu Arabii Saudyjskiej, oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich i częściowo w Omanie.
  • Hijazi – zachodnia Arabia Saudyjska, szczególnie okolice Mekki.
  • Ibri – dialekt beduinów w Omanie – często niezrozumiały nawet dla Omańczyków ponieważ ludność beduińska niechętnie się asymiluje i prawie w ogóle nie posługuje się dialektami narodowymi
  • Masri – dialekt egipski – najłatwiejszy i najbardziej popularny dzięki egipskiemu kinu

Do tego dochodzą pomniejsze dialekty: cypryjski, iracki, jemeński, sudański…

Uprzedzę Wasze ewentualne pytania. Odpowiedź na wszystkie brzmi NIE!!! Nie, nie ma takiego dialektu, który zostanie zrozumiany w każdym z krajów arabskich (najszerzej rozumiany jest podobno jordański, ale obawiam się, że nie tak szeroko, jakbyście sobie tego życzyli). Nie, nie ma również takiego dialektu, który stanowiłby dobry punkt wyjścia do nauki pozostałych. Nie, różnica nie leży tylko w wymowie czy w akcencie. Słowa w poszczególnych dialektach są zupełnie różne brzmieniowo.

My na tej stronie będziemy się zajmować tylko dialektem darija, bo ten jest mi akurat bliski 🙂 Wszelkie kursy arabskiego, jakie zakupiłam sobie jeszcze w Polsce przed wyjazdem do Maroka, niewiele się przydały. Dużo obiecujący tytuł Arabski – krok po kroku i Arabski – krok dalej (każdy z zestawem płyt CD) okazał się niewypałem stulecia. Bo i jakiegoż arabskiego się można z niego nauczyć? Niestety polskojęzycznych podręczników do darija nie ma. W swoim czasie UJ wydał Słownik podstawowy polsko-marokański Przemysława Kafla (faktycznie bardzo podstawowy, w dodatku nie dający możliwości tłumaczenia w drugą stronę). Pozostają tylko podręczniki anglojęzyczne:

  • A Basic Course in Moroccan Arabic with MP3 Files
  • Traveltalk Moroccan Arabic: Traveler’s Survival Kit
  • Moroccan Arabic: Lonely Planet Phrasebook
  • Moroccan Arabic: Shnoo the Hell is Going On H’naa? A Practical Guide to Learning Moroccan Darija – the Arabic Dialect of Morocco
  • A Dictionary of Moroccan Arabic: Moroccan-English/English-Moroccan
  • A Short Reference Grammar of Moroccan Arabic

Całkiem niezły podręcznik anglojęzyczny w wersji pdf znajdziecie tutaj: friendsofmorocco.org. Polecam też anglojęzyczne tutoriale: Learn Moroccan i Speak Moroccan. Nie ufajcie im jednak bezgranicznie bo się możecie przejechać (najlepiej korzystać z kilku tutoriali i porównywać je ze sobą). Inny problem – stosowane w podręcznikach obcojęzycznych zapisy fonetyczne nie do końca odpowiadają polskim. Czasami różnice są niewielkie. Ale często nie sposób odczytać, jak powinien brzmieć dany wyraz (np. marokańskie słowo dziadek w zapisie fonetycznym angielskim będzie miało formę jed, którą po polsku zapisalibyśmy żyd). Stąd jedno i to samo słowo w wykonaniu obcokrajowców może przybierać różne formy (np. szukran, szukram, szokran…). Dlatego na tej stronie stosować będziemy zapisy fonetyczne polskie, kiedy tylko będzie to możliwe, a gdzie okaże się to niemożliwe, będziemy używać zapisów cyfrowych.

Darija to jednak nie wszystko bo w Maroku bardzo popularny jest bilingwizm (mieszanie dialektu darija z językiem francuskim), pozostałość po kolonizacji francuskiej. Dlatego, żeby w pełni sprawnie się komunikować przyda Wam się oprócz darija także francuski. Na szczęście Marokańczycy w czasie rozmowy wplatają raczej pojedyncze francuskie słowa niż całe frazy. Dlatego francuską gramatykę możemy na początku sobie podarować (napisanie tutoriala objaśniającego jednocześnie gramatykę francuską i darija byłoby bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe). Ale obok słów w darija będę czasami podawała słowa francuskie, które mogą być używane zamiennie.

Trochę Was zniechęciłam? Nie traćcie ducha 🙂 Arabski, chociaż uchodzi za jeden z najtrudniejszych języków świata (obok chińskiego i polskiego), wcale taki nie jest. Swoją złą sławę zawdzięcza głównie dziwnemu, robaczkowatemu czy też szlaczkowatemu (jak kto woli) pismu czytanemu od prawej do lewej. Osobiście bardziej mnie irytuje brak zwyczaju umieszczania krótkich samogłosek. Wrrrrr…

Zdarza się też, że niektóre słowa łatwiej jest objaśnić kontekstowo (w jakich sytuacjach ich używamy) niż znaleźć ich polski odpowiednik. Np. arabskie jalla tłumaczone jako szybciej pojawia się też często na koniec rozmowy jako coś w rodzaju: ok, kumam o co chodzi, kończymy już te gadki szmatki i działamy albo: dobra, dobra, już wiem co chcesz powiedzieć. Zatem jalla stanowi raczej wszelką formę ponaglenia, a tłumaczone po prostu jako szybciej byłoby w niektórych sytuacjach błędnie odbierane jako niegrzeczne (w przytoczonym powyżej przykładzie mogłoby np. oznaczać: dobra, skończ już gadać). Podobnie rzecz się ma z wieloznacznym (choć powinnam raczej napisać – wielokontekstowym) słówkiem safi (tłumaczonym jako już dość albo starczy). Ale i sam kontekst wypowiadania pewnych słów potrafi sporo w głowie namieszać. Mówione bowiem przed jedzeniem bismillah wcale nie oznacza smacznego, a mówione na koniec jedzenia czy po kichnięciu hamdullah wcale nie oznacza dziękuję ani przepraszam. Za to sahha czyli na zdrowie zamiast po kichnięciu usłyszymy po kąpieli lub kiedy kupimy sobie jakieś nowe ubranie. Z czasem to samo wchodzi w krew i nie zastanawiamy się już, dlaczego akurat to a nie inne słowo musimy powiedzieć.

Inna sprawa, że język arabski jest strasznie przegadany tzn. mnóstwo w nim tzw. pustosłowia. Z kilku zdań rozmowy może zupełnie nic nie wynikać, albo tylko tyle, że u wszystkich wszystko dobrze. Sprzyjają temu różnego rodzaju zawołania religijne, często wplatane w treść rozmowy.

W swoich tutorialach darija postanowiłam nie mieszać lekcji pisania i czytania z lekcjami mówienia. Na naukę literek też przyjdzie czas. Pierwszy tutorial już wkrótce. Insha Allah… Ponieważ sama się dopiero uczę (będziemy więc uczyć się razem) to tych bardziej zaawansowanych proszę o wyrozumiałość i ewentualne poprawki, jeśli się pogubię.

dr Marta El Marakchi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *