Arabska Wiosna – internetowa rewolucja w świecie islamu

Arabska Wiosna (Fot. Christine Clark)

Czy media społecznościowe w krajach arabskich są wolne i bezstronne? Jaką rolę odegrały one w procesie formowania się i przebiegu Arabskiej Wiosny? Czy za pomocą social mediów można przenieść rewolucję ze świata wirtualnego na ulice miast?

W obecnych czasach internet jako medium odgrywa ogromną rolę w wielu wydarzeniach zachodzących w społeczeństwie. Za jego pomocą można w szybki sposób skontaktować się z innymi użytkownikami niezależnie od miejsca ich pobytu, a także opublikować dowolną treść, na wybrany przez siebie temat. Możliwości mediów społecznościowych, jednych z najnowszych, a zarazem najbardziej dynamicznych metod komunikacji XXI wieku, są szerokie, a funkcji, jakie pełnią wciąż przybywa.

W grudniu 2010 roku w Tunezji miało miejsce antyrządowe powstanie, które zapoczątkowało serię podobnych wydarzeń w innych krajach Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu. Niektóre z demonstracji zagwarantowały państwom dotkniętym rewolucją zmianę ustroju politycznego, inne z nich doprowadziły do wojny domowej.

Media społecznościowe były jednym z czynników, które miały duży wpływ na zainicjowanie i zrzeszenie ludności do wystąpień i antyrządowych protestów w czasie Arabskiej Wiosny, głównie w Egipcie. Mechanizm przekazywania informacji za pomocą mediów tradycyjnych w krajach dotkniętych rewolucją jest dokładnie wyselekcjonowany i filtrowany przez władzę. Niewłaściwe treści, które godzą w dobre imię rządzących są ukrywane, blokowane i usuwane. Internet jako wolne medium, trudne ze względu na swoją dynamikę do kontrolowania, stał się dla mieszkańców Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu bramą do nowego świata i szansą na demokrację. Ofiarował im wolność słowa i przekonań. Dodał odwagi, zaktywizował politycznie, a także obalił mit dominującej w krajach arabskich poddańczej kultury politycznej.

Arabska Wiosna to fala protestów społecznych, wystąpień antyrządowych związanych z bezrobociem, korupcją, nepotyzmem i ciężkimi warunkami życia, mająca miejsce w większości krajów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu w latach 2010-2013. Wydarzenia te zapoczątkował akt protestu 26-letniego tunezyjskiego sprzedawcy ulicznego – Mohammeda Bouaziziego, który z powodu poniżenia przez władzę i konfiskaty jego towarów 17 grudnia 2010 roku dokonał samospalenia. Policja tunezyjska wielokrotnie wymuszała pieniądze od nielegalnych sprzedawców. Ten poniżony przez siły policyjne Tunezyjczyk na swoim facebooku opublikował wpis zadedykowany swojej matce: „Zgubiłem się na ścieżce życia. Nie kontroluję go. Wybacz mi, rozpoczynam podróż, z której nie ma powrotu”. Portal społecznościowy Facebook stał się internetową ścianą płaczu nad męczeńską śmiercią walczącego z dyktaturą Mohammeda.

Samospalenie Mohammeda Bouaziziego w akcie protestu (Fot. http://www.boomerslife.org)
Samospalenie Mohammeda Bouaziziego w akcie protestu (Fot. http://www.boomerslife.org)

Wieść o wydarzeniu za pomocą przestrzeni wirtualnej rozeszła się w zaskakująco szybkim tempie. Czyn Bouaziziego w ciągu kilku dni przyspieszył bieg historii Tunezji i wywołał masowe demonstracje uliczne w największych miastach w kraju przeciwko skorumpowanej władzy, złej sytuacji materialnej, ingresji setek tysięcy młodych ludzi na rynku pracy i ograniczeniu praw wolności człowieka. Demonstracje początkowo skupione w interiorze, przenosiły się w stronę stolicy. 13 grudnia 2011 roku protesty objęły Tunis. Rewolucjoniści informowali społeczeństwo o przebiegu protestów za pomocą portali internetowych: Facebook, YouTube, czy Twitter. W przestrzeni wirtualnej były również zamieszczane informacje o nadchodzących akcjach demonstracyjnych. 13 stycznia 2011 roku na portalu społecznościowym Facebook Tunezyjczycy zaadresowali swoje wpisy w stronę byłego rządzącego. Na swoich tablicach pisali: „Ben Ali, wynoś się!”. Social media zyskały całkiem nowe właściwości – stały się internetowym megafonem nagłaśniającym ważne kwestie społeczne. Gdy rząd tunezyjski zablokował obywatelom dostęp do portali społecznościowych, w odpowiedzi hakerzy z grupy „Anonymous” utrudnili dostęp do strony internetowej głowy państwa, rządu oraz giełdy. Sfera wirtualna okazała się również jedynym miejscem do propagowania zakazanych w Tunezji utworów muzycznych, w których autorzy krytykowali rząd i zwracali uwagę na główne problemy społeczne (przykładem takiego utworu jest „Tunezja, mój kraj” autorstwa Bena Amoura; za publikację tej piosenki w internecie wykonawca trafił do aresztu). Zablokowany wówczas został serwis kontentowy YouTube. Efektem finalnym wystąpień antyrządowych było obalenie prezydenta Tunezji – Zina al-Abidina Ben Aliego, pełniącego przez 23 lata rolę głowy państwa. 14 stycznia 2011 roku odleciał on do Arabii Saudyjskiej. Choć media zachodnie zwykły określać wydarzenia w Tunezji mianem „Jaśminowej Rewolucji”, sami Tunezyjczycy nazywają ją „Rewolucją dla honoru”.

W republikach arabskich władza najczęściej spoczywała w rękach jednej osoby lub jednego organu. Prawo islamu wiele razy wywierało wpływ na decyzje podejmowane przez polityków, natomiast autorytaryzm współistniał z ograniczonymi swobodami. Wartości demokratyczne uznawane były za narzucane z zewnątrz. Dodatkowo sytuację w krajach pogarszał dychotomiczny rozwój gospodarki. Po szybkim i niespodziewanym sukcesie Tunezyjczyków w walce z reżimem za ich przykładem ruszyły inne społeczności kolejnych krajów arabskich, które charakteryzowały podobne problemy. Niecałe dwa tygodnie od protestów w Tunezji, na ulice swoich miast wyszli Egipcjanie. Wzorem stał się bezrobotny sprzedawca warzyw – Mohammed Bouazizi, który w krajach arabskich swoim aktem dokonał efektu domina. Największe skutki, a zarazem najbardziej gwałtowny przebieg Arabskiej Wiosny ze wszystkich państw jakie ona dosięgła poniosła Libia (wojna domowa, której następstwem było zabicie Muammara Kaddafiego), Bahrajn, Jemen, a także Syria. W większości krajów dotkniętych demonstracjami dochodziło do stosowania przemocy wobec protestujących: aresztowań, ostrzeliwań, oblężenia miast.

Do Arabskiej Wiosny jako ostatnia dołączyła Syria. Kraj, w którym powstania antyrządowe przerodziły się w wojnę domową. Przyczyną demonstracji były dziesięcioletnie, autorytarne rządy Baszszara al-Asada, dotychczasowego prezydenta kraju, a zarazem przewodniczącego wiodącej, syryjskiej partii „Baas”. Pierwsze wystąpienia antyrządowe miały miejsce dzień wyjściu Egipcjan na plac Tahrir – 26 stycznia 2011 roku. Syryjczycy za pomocą manifestacji wyrazili sprzeciw wobec utrzymującemu się od 1963 roku stanowi wyjątkowemu, który był podtrzymywany przez głowę państwa w celu ograniczania swobód obywateli kraju. Mieszkańcy Syrii, podobnie jak Tunezyjczycy za pomocą narzędzi internetowych rozpoczęli proces obalania ówczesnego rządu. Osama Monadżed, Syryjczyk mieszkający w Wielkiej Brytanii utworzył w serwisie Facebook konto pod nazwą „Syrian Revolution”. Zamieszczane były na nim filmy prezentujące przebieg demonstracji, a także nagrania demaskujące tyranię władzy oraz sił policyjnych. Obecnie (stan na 7 czerwca 2016 roku) profil ten został polubiony przez 7 468 575 użytkowników Facebooka z całego świata.

Konto „Syrian Revolution” na portalu społecznościowym Facebook (Fot. https://www.facebook.com/Syrian.Revolutiion/timeline)
Konto „Syrian Revolution” na Facebook’u (Fot. https://www.facebook.com/Syrian.Revolutiion/timeline)

Jedną z aktywistek syryjskiej rewolucji była Ala’a Basatneh (znana jako #chicagogirl), syryjska blogerka, przebywająca wraz z rodzicami na emigracji w Stanach Zjednoczonych (emigracja rodziny jest związana z brakiem akceptacji autorytarnych rządów prezydenta Syrii). Basatneh użyła Facebooka, Skype’a i Twittera jako skutecznych narzędzi do walki z dyktaturą Baszszara al-Asada. Nowatorskie możliwości mediów społecznościowych zagwarantowały Syryjce bezproblemowe kierowanie protestami i komunikowanie się z demonstrantami z miejsca oddalonego o 6 tysięcy mil od Damaszku. Social media pomogły przełamać bariery lokalizacyjne i nawiązać sieci przyjaźni oraz zaufania. W samej Syrii połączenie z internetem było utrudnione, a wszelkie działania związane z tworzeniem demonstracji były unicestwiane przez aparat władzy. Dodatkowo rząd zakazał przekazywania informacji dotyczących wydarzeń w kraju poza jego granice. W maju 2011 zakazano wyjazdu do Syrii dziennikarzom w obawie, że informacje o konflikcie, który przeobraził się w wojnę domową dojdą do całego świata. Aparat władzy używał mediów społecznościowych do wirtualnego ataku protestujących, a także poprzez social media kontrolował ich. Ala’a Basatneh wysyłała rewolucjonistom z USA sprzęt fotograficzny oraz wideo i zachęcała do filmowania i uwieczniania na zdjęciach wydarzeń mających miejsce na ulicach Syrii. Niektóre z tych nagrań były wykorzystywane przez katarską telewizję Al-Jazeera oraz CNN. Syryjka zajmowała się również tłumaczeniem na język angielski oraz rozpowszechnianiem w internecie na cały świat działań osób biorących udział w antyrządowych powstaniach. Za pomocą portalu Facebook aktywistka tworzyła wirtualne wydarzenia, które z przestrzeni sieci komputerowej przenosiły się do świata realnego, na ulice syryjskich miast.

W Egipcie do masowych protestów doszło na placu Tahrir w Kairze 25 stycznia 2011 roku i w błyskawicznym tempie fala demonstracji zalała niemalże cały kraj. Egipcjanie, posługując się narzędziami internetowymi w postaci social mediów wymieniali się między sobą wiadomościami o planowanych protestach. W państwie od 2005 roku prężnie działał ruch „Kifaja” (z języka arabskiego – już dość), którego członkowie niejednokrotnie organizowali akcje demonstracyjne przeciw Hosniemu Mubarakowi za pośrednictwem świata wirtualnego. Aktywiści ruchu „Kifaja” angażowali się w kampanię jednego z kontrkandydatów Mubaraka na urząd głowy państwa w wyborach prezydenckich w 2005 roku. „Kifaja” uchodził za matkę wszystkich ruchów protestacyjnych w Egipcie. Wystąpieniami poprzedzającymi wydarzenia na Tahrir były demonstracje polityczne po sfałszowanych wyborach w 2005 oraz 2010 roku, walka kobiet o swoje prawa, a także strajk w fabryce tekstyliów w Al-Mahalla al-Kubra w środkowej części Delty Nilu, który miał miejsce 6 kwietnia 2008 roku. Na ulice wyszło wówczas 500 tysięcy demonstrantów. Pracownicy fabryki protestowali przeciwko pensjom głodowym (pracownicy od dwóch miesięcy nie otrzymywali wypłat) oraz pogarszającym się warunkom pracy. O strajku w Al-Mahalli zdecydował się dwa dni później napisać jeden z egipskich blogerów, Issander el-Amrani na swoim blogu pn. „The Arabist”. Kilka miesięcy po protestach w fabryce tekstyliów powstał „Ruch 6 kwietnia”, którego członkowie utworzyli konto organizacji na portalu społecznościowym Facebook. Obecnie profil ten został polubiany przez 1 362 268 użytkowników tego portalu. Pomysłodawcy organizacji wielokrotnie byli kontrolowani, więzieni i torturowani przez policję za działania opozycyjne w sferze wirtualnej.

Fanpage „Ruchu 6 kwietnia” na profilu Facebook (Fot. https://www.facebook.com/shabab6april/timeline)
Fanpage „Ruchu 6 kwietnia” na profilu Facebook (Fot. https://www.facebook.com/shabab6april/timeline)

Do rozpoczęcia rewolucji przyczyniły się również 4 akty samospalenia aby wyrazić sprzeciw wobec podwyżki cen za żywność. Wydarzenia te zostały jednak skutecznie stłumione przez aparat władzy, siły policyjne i umiejętnie ukryte przed pozostałą częścią społeczeństwa. Organizacja strajków w kraju była zabroniona, a funkcjonowanie związków zawodowych nie przynosiło pożądanych efektów.

Historia internetowego przewrotu w Egipcie sięga 7 czerwca 2010 roku kiedy 28-letni Khaled Said w jednej z aleksandryjskich kafejek internetowych opublikował na swoim blogu niekorzystny dla panującej wówczas władzy wpis. Był nim film ujawniający korupcję policji. Said został siłą wyciągnięty z kafejki i pobity na śmierć przez dwóch egipskich policjantów w cywilu. Aleksandryjski bloger stał się inspiracją młodych Egipcjan do walki o swoje prawa i stanowczego sprzeciwu wobec reżimowi. Na portalu społecznościowym Facebook został utworzony przez Waela Ghonina Mansoura fanpage – „Wszyscy jesteśmy Khaledem Saidem” (ang. „We are all Khaled Said”), na którym użytkownicy opłakiwali tragiczną śmierć Khaleda, krytykowali okrutny aparat władzy, a także zobowiązali się do kontynuowania dzieła blogera. Strona zyskiwała wciąż nowych fanów, a dzięki temu smutną opowieść Khaleda, a także tworzącą się nową historię Egiptu mógł poznać i obserwować cały świat. Była to wówczas jedna z najpopularniejszych śledzonych stron przez internatów świata arabskiego.41 W ciągu trzech dni zyskała 100 000 fanów. Ghonim posługiwał się pseudonimem „ElShaheed”, co w języku arabskim oznacza męczennika. Profil ten stał się pomnikiem pamięci blogera, a jego osoba symbolem ucisku i policyjnej samowoli. Obecnie fanpage posiada 302 924 polubień użytkowników Facebooka. Twórca strony na Facebooku pn. „Wszyscy jesteśmy Khaledem Saidem” w jednym z wywiadów określił Arabską Wiosnę w Egipcie: „Rewolucją 2.0”. Pełnił on rolę niezależnego internetowego komentatora demonstracji, a jego mikrobloga na Twitterze subskrybowało 200 000 osób korzystających z tego serwisu).

Fanpage „We are all Khaled Said” upamiętniający aleksandryjskiego blogera (Fot. https://www.facebook.com/elshaheeed.co.uk/?fref=ts)
Fanpage „We are all Khaled Said” upamiętniający aleksandryjskiego blogera (Fot. https://www.facebook.com/elshaheeed.co.uk/?fref=ts)

Prowadzenie blogów o charakterze politycznym, a zwłaszcza krytykującym działalność prezydenta kraju, było niezwykle ryzykownym działaniem. Za negatywne wypowiedzi na temat rządu autorzy wpisów trafiali do więzienia bez nakazów i procesów, byli torturowani, a nawet ponosili śmierć. Przykładem blogerów, których działalność w przestrzeni wirtualnej nie odpowiadała władzom byli między innymi: Wael Abbas (jeden z pierwszych egipskich blogerów), Dia Al Din Gada (przez 50 dni był przetrzymywany w więzieniach), Musad Abu Fagr (spędził 2 lata w więzieniu bez procesu; pomimo czternastokrotnych nakazów sądu w sprawie jego uwolnienia wciąż był w areszcie), czy nawet niemiecko-egipski autor jednego z blogów, reżyser filmowy Philip Rizk (był przetrzymywany przez 4 dni), którego sprawa została nagłośniona w mediach zagranicznych. Wszystkie z tych osób były potajemnie wyprowadzane z własnych domów, a ich mieszkania były dewastowane; zwłaszcza komputery i wszelkie nośniki danych. Sfera blogów internetowych była przez długi czas w Egipcie jedynym miejscem do stworzenia i prowadzenia dyskusji na temat polityki. Rozmowy poruszające te kwestie były zakazane nawet na uczelniach wyższych. Blogerzy musieli działać pod pseudonimami, a służby bezpieczeństwa czytały niemalże każdy wpis krytykujący decyzje rządu.

Działalność blogowa nie dotyczyła jedynie mężczyzn. Dzięki możliwościom jakie daje internet swoim użytkownikom, kobiety również miały szansę zamanifestować i sprzeciwić się kwestiom, przez które czuły się w państwie uciemiężone. Pisały one blogi nie tylko o polityce, ale również te, poruszające kwestie moralne i obyczajowe. Egipt XXI wieku to nie tylko kraj, w którym nieudolne, autorytarne rządy doprowadziły do słabego stanu gospodarki, biedy i nierówności społecznych. To również miejsce, w którym kobiety nie czują się bezpieczne pod względem swojej fizyczności – są w miejscach publicznych okradane, molestowane (molestowanie zbiorowe, z języka arabskiego tahrrusz dżamaa), a także doświadczają przemocy werbalnej. Powodem jest ograniczanie swobód w zakresie relacji damsko-męskich w kraju. Jednym z miejsc, w którym dochodziło podczas rewolucji do aktów molestowania, a nawet gwałtów był Plac Tahrir w Kairze – epicentrum Arabskiej Wiosny w Egipcie. Aliaa Magda Elmahdy, blogerka pochodząca z konserwatywnej rodziny jest znana w sieci jako „naga rewolucjonistka”. Publikując w 2011 roku na blogu oraz profilu Facebook swoją nagą fotografię, wywołała w państwie burzę moralną. W ciągu kilku dni zdjęcie obejrzało w sieci 5 milionów osób. Ta studentka kairskiego uniwersytetu pragnęła sprzeciwić się przeciw konserwatywnemu społeczeństwu, dyskryminacji kobiet, rasizmowi, seksizmowi i hipokryzji. Egipskie media okrzyknęły ją mianem niemoralnej kobiety zasługującej na śmierć. Ten kontrowersyjny post dodał odwagi wielu kobietom oraz skłonił do wyrażania własnych opinii i walki o swoje prawa w przestrzeni internatu, jak i na ulicach miast. Elmahdy wielokrotnie angażowała się w działania mające na celu publicznego przeciwstawienia się niesprawiedliwym nakazom obyczajowym wynikającym z tożsamości religijnej muzułmanów. Wraz ze swoim partnerem – Kareemem Amerem, egipskim dziennikarzem i aktywistą. Para wielokrotnie próbowała łamać zasady obowiązujące w Egipcie, wyrażając przy tym aprobatę względem utworzenia państwa świeckiego. W większości przypadków afiszowania się ze swoją miłością na ulicach Kairu byli zatrzymywani przez policję, a nawet umieszczani w areszcie. Niektóre sytuacje filmowali telefonami komórkowymi. Nagrania zamieszczali w serwisach internetowych.

Świat wirtualny zyskał dla Egipcjan nowe oblicze – przestrzeni wolności przekonań. Uwierzyli oni, że za pomocą prostych i znanych im narzędzi mogą zaktywizować innych członków społeczności. Znaleźli miejsce, w którym swobodnie mogli sprzeciwić się kwestiom, które doskwierały im w życiu codziennym. Poczucie wspólnoty, jakie zagwarantował rewolucjonistom internet pomogło przełamać bariery typowe dla społeczeństw żyjących w krajach autorytarnych. Social media posłużyły do organizacji ruchów protestacyjnych i tworzenia publicznej debaty. Pełniły również rolę kroniki wydarzeń, nad którą władza nie miała początkowo żadnej kontroli. Na Facebooku, YouTubie, czy Twitterze kształtowała się wspólna tożsamość młodych mieszkańców Egiptu i ich świadomość o ważnych wydarzeniach w kraju, która była dotychczas słabo rozwinięta. Z niespełna 2,4 miliona młodych Egipcjan użytkujących w 2009 roku internet, zaledwie 8% wyszukiwało w sieci treści o tematyce politycznej. Znacznie częściej klikano w portale związane z modą, muzyką, czy treściami pornograficznymi. 56% młodych Arabów korzysta codziennie z internetu. Media społecznościowe były narzędziem do walki z tyranią. Odkrycie nowych właściwości sieci komórkowej i internetowej przyczyniło się do powstania spontanicznych, pozbawionych przywództwa wspólnot tworzących rewolucję w Egipcie. Media społecznościowe przed wybuchem rewolucji w Egipcie służyły głównie ugrupowaniom fundamentalistycznym. Dopiero w czasie Arabskiej Wiosny social media po raz pierwszy zostały użyte na szeroką skalę w celach politycznych i społecznych. Muzułmanie mogli stworzyć manifestacje za pomocą nowoczesnych technologii. Stały się one przestrzenią do walki o prawa obywatelskie. Już nie aparat władzy decydował o czym informować obywateli, a społeczeństwo samo tworzyło informacje niepodlegające filtracji ze strony rządu. Pierwsze blogi internetowe, krytykujące Mubaraka powstały w 2005 roku, jednakże były one kontrolowane i cenzurowane przez służby bezpieczeństwa. Aktywność blogową wykazywały w dużej mierze kobiety, które z racji uwarunkowań kulturowych nie miały w sobie tyle odwagi, co mężczyźni aby wyjść na ulice miast i zaprotestować. W 2012 roku użytkownicy internetu w Egipcie stanowili 35,6% mieszkańców tego kraju.

25 stycznia jest w Republice Egiptu dniem wolnym od pracy, z racji przypadającego Święta Policji (upamiętniające wydarzenia z 25 stycznia 1952 roku, kiedy egipska policja zbuntowała się przeciwko Brytyjczykom). 2011 roku Egipcjanie zmęczeni arogancją władzy, pogarszającymi się warunkami ekonomicznymi, wzrastającym bezrobociem i korupcją, a także ustawicznym ograniczeniem swobód obywatelskich zdecydowali się wyjść na ulice Kairu i sprzeciwić się ówczesnemu prezydentowi. Do zgromadzenia na Placu Wolności zachęcił protestujących Wael Ghonim, który na swoim profilu Facebook zamieścił apel do Egipcjan. Zamieszczał on na swoim mikrobologu w serwisie Twitter relację na żywo z wystąpień. Na Tahrir narodziło się nowe społeczeństwo Egiptu. Wśród 10 tysięcy demonstrantów w „Dzień Gniewu” znalazła się głównie biedota, zrozpaczeni urzędnicy, nauczyciele, młodzież oraz rozczarowana klasa średnia (po której takich działań się nie spodziewano). 48 Inicjatorem tych wystąpień był znany z działań opozycyjnych wobec władzy internetowy fenomen – „Ruch 6 kwietnia” pod przewodnictwem Ahmeda Mahera, działający prężnie na portalu Facebook. Członkowie tego ruchu publikowali filmy w serwisie YouTube, zachęcające młodych Egipcjan do wzięcia udziału w proteście 25 stycznia. Lokalnymi liderami protestów okazały się być osoby wykształcone, znające obce języki, mające dostęp do mediów międzynarodowych, a także potrafiące korzystać z social mediów. Dołączył do nich przebywający do tej pory na emigracji członek opozycji – Mohammed el-Baradei, laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Protestujący domagali się ustąpienia ze stanowiska prezydenta Hosniego Mubaraka. Za pomocą portali społecznościowych oraz wiadomości SMS uczestnicy protestu na bieżąco informowali siebie nawzajem o jego dokładnym przebiegu. Poza funkcją informacyjną tych mediów, pełniły one również funkcję ostrzegawczą i nawigacyjną. Pełniły rolę mapy rewolucji. Alarmowały protestujących o miejscach, których należy unikać ze względu na natężenie sił policji, a którymi lepiej się udać, ponieważ są w obecnej chwili bezpieczne.

Transparenty protestujących Egipcjan podczas „Dnia Gniewu” (Fot. wikimedia.org)
Transparenty protestujących Egipcjan podczas „Dnia Gniewu” (Fot. wikimedia.org)

 

Kair, 27 stycznia 2011 roku: Użytkownicy serwisu Twitter komunikują się w czasie trwania protestów (Fot. http://www.990px.pl/index.php/2011/01/31/przewrot-w-egipcie/)
Kair, 27 stycznia 2011 roku: Użytkownicy serwisu Twitter komunikują się w
czasie trwania protestów (Fot. http://www.990px.pl/index.php/2011/01/31/przewrot-w-egipcie/)

Młodzi Egipcjanie za pomocą znacznika hashtag „#Jan25” oznaczali wszelkie wpisy na temat przebiegu protestu. Od czasu początku manifestacji 25 stycznia 2011 roku do 11 lutego 2011 roku liczba tweetów oznaczonych hashtagiem #Jan25 sięgała blisko 230 000. Była to pierwsza za czasów Hosniego Mubaraka tak liczna demonstracja (brało w niej udział około setek tysięcy uczestników) o charakterze antyrządowym. Władza została zaskoczona, a przestrzeń internetu stała się miejscem, które najtrudniej było jej kontrolować. Rządzący nie wierzyli w siłę społeczeństwa. W to, że ludzie w tak szybki sposób mogą stworzyć wspólnotę, zjednoczyć się i dokonać niezwykle odważnego jak na Egipcjan, kroku. Obywatele zdecydowali się na obalenie mitu mało aktywnego politycznie społeczeństwa oraz poddańczej kultury politycznej, która wynikała z nieumiejętności krytycznego i samodzielnego myślenia (ówczesny system szkolnictwa polegał na uczeniu się na pamięć). Prezydent, mimo wzmożonych akcji policji, nie potrafił zatrzymać wystąpień młodych Egipcjan, którzy nie bali się gazu łzawiącego, aresztowania, a nawet śmierci.

25 stycznia 2011 roku, „Dzień Gniewu”. Protesty na placu Tahrir (Fot. http://egyptianstreets.com/2016/01/24/25-photos-of-egypts-january-25-revolution/)
25 stycznia 2011 roku, „Dzień Gniewu”. Protesty na placu Tahrir (Fot. http://egyptianstreets.com/2016/01/24/25-photos-of-egypts-january-25-revolution/)

 

Prześmiewczy transparent jednego z rewolucjonistów, porównujący tyranię Mubaraka z rządami Ben Aliego (Fot. http://cdnstatic.visualizeus.com/thumbs/43/63/mob,egypt,facebook,revolution,socialmedia,tunisia-43636b3df4ff28fd13de00b490ce309d_h.jpg)
Prześmiewczy transparent jednego z rewolucjonistów, porównujący tyranię
Mubaraka z rządami Ben Aliego (Fot. http://cdnstatic.visualizeus.com/thumbs/43/63/mob,egypt,facebook,revolution,socialmedia,tunisia-43636b3df4ff28fd13de00b490ce309d_h.jpg)

Okupujący plac Tahrir nie zamierzali go opuścić dopóki Mubarak nie podda się do dymisji. Zmęczeni niskimi zarobkami, bezrobociem, brakiem świadczeń socjalnych, korupcją i notorycznym łamaniem praw człowieka Egipcjanie pozostali na placu przez kolejne 18 dni. Wiele osób biorących udział w demonstracjach nie potrafiło pisać i czytać. Byli to niewykształceni ludzie, dla których życie w Egipcie było zbyt ciężkie. Rewolucjoniści tworzyli transparenty z prostym, aczkolwiek wymownymi obrazami przedstawiającymi cel walki. Na Tahrir znalazły się również banery ze sloganami nawiązującymi do siły social mediów.

„Dzień Gniewu” stał się dla lokalnej władzy sygnałem alarmowym do wzmożonej kontroli sfery wirtualnej, zwłaszcza portali społecznościowych, których dynamika zmian następowała bardzo szybko. Ilość wpisów oraz szybkość ich pojawiania się była wysoka. Do północy 27 stycznia 2011 roku łączność internetu w Egipcie została całkowicie zablokowana przez rząd aby powstrzymać falę nieoficjalnego obrazu rzeczywistości w sieci. Utrudniony został dostęp do portali społecznościowych: mikroblog Twitter, Facebook oraz Bambuser. W odpowiedzi na blokady internetowe grupa „Anonymous” odcięła dostęp do strony internetowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Odebrano internautom możliwość informowania świata o wydarzeniach w Egipcie i publikowania jakichkolwiek mediów w sieci (z czego bardzo ważną częścią były zamieszane w internecie filmy video). Zablokowano również łączność czterech sieci komórkowych. Internetowa aktywność uczestników protestów na Tahrir mobilizowała dotychczas społeczeństwo do dalszych demonstracji. Służyła także za aktualizację obecnego stanu wiedzy Egipcjan. Aby kontynuować misję Arabskiej Wiosny Google przy współpracy z Twitterem stworzyło system, który umożliwiał osobom korzystającym zamieszczanie w świecie wirtualnym wpisów dotyczących manifestacji w Egipcie za pomocą specjalnych numerów komórkowych lub za pośrednictwem specjalnej witryny niewymagającej połączenia z internetem (speak2tweet oraz SayNow). Po przekazaniu wiadomości na konkretny numer, informacja była natychmiastowo publikowana w serwisie Twitter, a także oznaczona hashtagiem „Egipt”. Dzięki temu reszta świata mogła w dalszym ciągu na bieżąco śledzić przebieg demonstracji na Placu Wolności w Kairze, a Egipcjanie uczestniczący w protestach pozostawali w stałym kontakcie ze sobą. 30 stycznia 2011 roku zablokowano odbiór katarskiej stacji telewizyjnej Al-Jazeera, o zasięgu międzynarodowym, która jako jedyna prezentowała nieocenzurowaną przez władze Egiptu  relację z demonstracji na Tahrir. Wydarzenia te przyciągnęły uwagę światowej opinii publicznej i spowodowały, że politycy z Zachodu wyrazili zdecydowaną krytykę wobec reżimu Mubaraka. Egipska telewizja państwowa prezentowała jednak w mediach odmienne obrazy manifestacji i przestrzegała mieszkańców przed zagranicznymi dziennikarzami, którzy według rządu stali za niepokojami społecznymi w kraju i podburzali ludność do działania. Media zagraniczne posądzano również o współpracę z CIA i Mosadem. Użytkowników social mediów wciąż przybywało, a wpisów opozycji pojawiało się coraz więcej. Dodatkowym działaniem na niekorzyść reżimu było tworzenie przez internautów wirtualnych pomników pamięci ofiar demonstracji. Siły bezpieczeństwa dokładnie monitorowały kto publikuje treści niezgodne z polityką głowy państwa. Osoby takie były potajemnie zatrzymywane i w sposób niehumanitarny przesłuchiwane. Niektóre z nich już nigdy nie wróciły z aresztu i zaginął po nich jakikolwiek ślad. Sytuacja w kraju robiła się poważna. Siły policyjne nie oszczędzały podejrzanych, których działania tłamsili metodami zastraszania. Jedną z ofiar protestów na Tahrir był 31-letni egipski artysta – Ahmad Bassiuni, który informował poprzez swój profil facebook internautów o przebiegu manifestacji, a także o brutalnym sposobie (również na przykładzie własnej osoby) traktowania obywateli przez policję. Podczas „Piątku Gniewu”, 28 stycznia 2011 roku Bassiuni został postrzelony i poniósł śmierć. Wizerunki ofiar z tego dnia przez kilka kolejnych widniały jeszcze na plakatach i fotografiach upamiętniających ich odwagę. Po tych zamieszkach z Kairu zostały wycofane siły policyjne, które poniosły klęskę, a ich miejsce zastąpiło wojsko pilnujące porządku. Plac Tahrir wciąż przybierał na objętości w manifestujących Egipcjan 1 lutego 2011 roku protestowało na nim od 1 do 2 milionów ludzi. Natomiast w całym Egipcie wyszło wówczas na ulice 8 milionów demonstrantów. Blokadę internetu zniesiono dopiero 2 lutego 2011 roku.

Desperacka walka Egipcjan z reżimem została zauważona przez Unię Europejską, której członkowie postanowili pomóc mieszkańcom Egiptu w procesie demokratyzacji ich kraju. Projekty poruszające problem wolności człowieka i ograniczania jego swobód otrzymywały wsparcia finansowe ze strony państw Zachodu. Organizowano kursy i szkolenia z zakresu obsługi komputerów, internetu, tworzenia blogów internetowych oraz użytkowania portalu społecznościowego Facebook, czy Twitter. Celem było uświadomienie jak największej części społeczeństwa. W podziemiach Kairu odbywały się debaty odnośnie wpływu social mediów na rewolucję, aktywność polityczną i poczucie tożsamości. Siła Facebooka wydawała się być tak duża dla demonstrantów, że padały propozycje o utworzeniu internetowych partii politycznych. Ich źródłem miały być portale społecznościowe, które służyłyby pobudzeniu w młodym pokoleniu chęci aktywności w zakresie polityki i zainteresowania sprawami bieżącymi w kraju.

Egipscy blogerzy pracują w czasie rewolucji na Tahrir publikując filmy video w serwisach społecznościowych (Fot. http://www.ibtimes.co.uk/egypt-revolution-anniversary-40-powerful-photos-25-january-2011-arabspring- protests-1539544)
Egipscy blogerzy pracują w czasie rewolucji na Tahrir publikując filmy video w serwisach społecznościowych (Fot. http://www.ibtimes.co.uk/egypt-revolution-anniversary-40-powerful-photos-25-january-2011-arabspring-protests-1539544)

Działalność młodych Egipcjan w internecie nie ograniczała się jedynie do publikowania postów w serwisie Facebook i zamieszczania tweetów na mikroblogach. Do rozpowszechnienia Arabskiej Wiosny w mediach światowych przyczyniła aplikacja Skype, dzięki której możliwe były telekonferencje manifestujących z innymi rodakami, zamieszkującymi poza granicami Egiptu. Dzięki temu aktywiści zainteresowani działaniami rewolucyjnymi mogli nawigować wystąpieniami antyrządowymi z poziomu komputera, tableta, czy smartfonu, a także rozsyłać informacje o wydarzeniach w Egipcie do innych użytkowników internetu. Osobami, które brały również aktywny udział w protestach na Tahrir byli także fotograficy oraz filmowcy, który zajmowali się tworzeniem nowej historii Egiptu w świecie wirtualnym. Korzystając z serwisu kontentowego YouTube zamieszczane były w sieci filmy ukazujące prawdziwe oblicze Arabskiej Wiosny. Wideo publikowane przez rewolucjonistów w sieci przedstawiały tortury jakich siły policyjne dopuszczały się na uczestnikach protestów. Ukazywały również trudne życie zwykłego Egipcjanina w skorumpowanej ojczyźnie. Portale umożliwiające na publikowanie plików wideo umożliwiały prowadzenie relacji „na żywo” z miejsca demonstracji. Filmy te w błyskawicznym tempie rozeszły się po różnych kanałach sieci internetowej. Trafiły do użytkowników z całego świata. Już nie tylko Egipcjanie wiedzieli o tym, co się dzieje w państwie. Świat dowiedział się Kamera stała się narzędziem walki z reżimem. Grupa egipskich filmowców przy współpracy ze słynnym aktorem egipskiego pochodzenia – Khalidem Abdallą, który zrezygnował z życia w Londynie na rzecz walki o demokrację w Egipcie, Alidą El Kashef, kairską reżyserką, postanowiła stworzyć dokument filmowy ukazujący historię wystąpień antyrządowych na Placu Wolności w Kairze. W trakcie trwania Arabskiej Wiosny członkowie ekipy filmowej dokumentowali wydarzenia na Tahrir. „The Square” to filmowy zapis tego, co wydarzyło się na Placu Wolności. Kamera jako towarzysz demonstrantów opowiada niespełna dwuipółletnią historię obywateli Egiptu – rewolucjonistów biorących udział w protestach. Nagrania te obrazują trudności Egipcjan związane z funkcjonowaniem w skorumpowanym państwie, gdzie prawa człowieka są notorycznie łamane, a wolność słowa nie istnieje. To również walka z siłami policyjnymi, których nie obejmują żadne restrykcje i przepisy prawne. Dokument ukazuje także aspekt wspólnoty, jaka utworzyła się 25 stycznia 2011 roku na Placu Wolności w Kairze. Przyjaźnie, które przełamały nawet bariery wyznaniowe, właściwe dla krajów Bliskiego Wschodu (Koptowie wraz z muzułmanami występowali przeciw reżimowi i brali udział we wspólnych modlitwach na Tahrir).

Kamera jest naszą bronią. Logotyp twórców dokumentu „The Square” (Fot. http://filmslie.com/wp-content/uploads/2014/02/graffiti-stencil.jpg)
Kamera jest naszą bronią. Logotyp twórców dokumentu „The Square” (Fot. http://filmslie.com/wp-content/uploads/2014/02/graffiti-stencil.jpg)

Rewolucjoniści z ekipy filmowej „The Square” zajmujący się filmowaniem działań protestujących w czasie manifestacji na Tahrir nie są jedynymi osobami, którzy zajmowali się dokumentowaniem za pomocą telefonu komórkowego, kamery, czy aparatu fotograficznego. W czasie Arabskiej Wiosny w sieci pojawiało się wiele nagrań – przede wszystkim amatorskich, które nie były poddawane żadnemu montażowi. Były one publikowane natychmiastowo po wydarzeniu lub w jego trakcie trwania. W oparciu o nagrania wideo autorstwa rewolucjonistów powstał serwis internetowy Filming Revolution, który na zasadzie siatki powiązań między filmami i ich twórcami gromadzi pliki multimedialne związane z filmowaniem Arabskiej Wiosny. Na stronie znajdują się wywiady z uczestnikami protestów na Tahrir. Pełni ona również funkcję kroniki wydarzeń. Podobnym serwisem jaki funkcjonuje w internecie jest #18DaysInEgypt, w którego głównym przesłaniem jest gromadzenie i archiwizowanie nagrań z czasu wystąpień antyrządowych na Tahrir. W opisie serwisu widnieje informacja, że po raz pierwszy w historii Egiptu rzeczywista rewolucja była filmowana i publikowana w sieci w czasie rzeczywistym, a sami Egipcjanie stali się twórcami nowej historii swojej ojczyzny, nad którą w social mediach zyskali całkowitą kontrolę. Przed Arabską Wiosną informacje prezentowane w mediach tradycyjnych były selekcjonowane i filtrowane przez aparat władzy. Na Tahrir Młodzi obywatele Egiptu stali się kreatorami tych wydarzeń. Było to możliwe dzięki mediom społecznościowym oraz nowoczesnym narzędziom komunikacji wyposażonym w kamery i aparaty fotograficzne oraz aplikacje umożliwiające przesyłanie plików (głównie smartfony). Dynamika social mediów sprawiła, że rząd utracił kontrolę nad treściami zamieszczanymi w internecie. Do serwisu #18DaysInEgypt może dołączyć każdy, kto ma coś ważnego do przekazania, był świadkiem lub uczestnikiem rewolucji i starał się ją uwiecznić za pomocą różnego rodzaju mediów. Dostęp do tego, co rzeczywiste, ale i tego, co się wydarzyło, jest publiczny – wszyscy mogą oglądać treści znajdujące się w zasobach strony. Konto utworzone za pośrednictwem portalu można połączyć z własnymi profilami na Twitterze, Facebooku, Google, Yahoo oraz Open ID. Dzięki temu pliki, które użytkownik opublikuje w przestrzeni #18DaysInEgypt automatycznie zostają przekierowane na inne serwisy, które on użytkuje, co gwarantuje większy zasięg (ogólnoświatowy) danego medium.

Upór i odwaga Egipcjan, jakich dodała im siła social mediów doprowadziła ich do osiągnięcia zamierzonego celu. 10 lutego 2011 roku w telewizyjnym wystąpieniu Hosni Mubarak ogłosił, że rezygnuje z udziału w nadchodzących wyborach. Dla protestujących ta deklaracja nie była wystarczająca. Spodziewali się, że urząd głowy państwa obejmie jego syn, a reszta rodziny pozostanie wciąż przy państwowych posadach, więc układy w kraju nie uległyby żadnym zmianom. Rewolucjoniści domagali się natychmiastowego ustąpienia prezydenta ze stanowiska. 11 lutego wiceprezydent Egiptu Omar Sulejman ogłosił, że Hosni Mubarak zrezygnował ze sprawowanej przez 30 lat funkcji, a władzę w państwie przejęła Najwyższa Rada Wojskowa. Protestujący na Tahrir, Egipcjanie zasiadający akurat przed telewizorami, wszyscy ci, którzy wspierali tę rewolucję, podnieśli okrzyk radości i zwycięstwa.

Egipcjanie świętują rezygnację Mubaraka ze stanowiska prezydenta kraju (Fot. http://www.medeshivalley.com/2011/02/egypt-historic-change-brings-hope-for.html)
Egipcjanie świętują rezygnację Mubaraka ze stanowiska prezydenta kraju (Fot. http://www.medeshivalley.com/2011/02/egypt-historic-change-brings-hope-for.html)

Jesienią 2011 roku, 9 miesięcy po ustąpieniu Mubaraka, demonstranci ponownie wrócili na Plac Wolności. Tym razem domagali się odejścia od władzy wojskowych, których postrzegano za państwo w państwie (25 listopada 2011 roku – „Piątek Ostatniej Szansy”). Armii nie wolno było krytykować. Nie podlegała ona również żadnemu prawu i przepisom. Wojskowi byli poza jakąkolwiek kontrolą. Kolejne demonstracje w Egipcie były związane z wyborami parlamentarnymi. 30 czerwca 2012 roku na prezydenta Egiptu został zaprzysiężony przedstawiciel Braci Muzułmanów – Muhammad Mursi, który pełnił urząd głowy państwa rok czasu. 3 lipca 2013 roku w wyniku zamachu wojskowego pod przywództwem Abd al-Fattaha as-Sisiego został on obalony. Sisi został prezydentem kraju 8 czerwca 2014 roku i pełni jego funkcję do dziś (w wyborach prezydenckich uzyskał 96,9% poparcia). Rewolucjoniści jednak co jakiś czas powracają na Tahrir aby wygłosić kwestie, na których najbardziej im zależy.

Rewolucja o charakterze antyrządowym w krajach Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej, mająca miejsce w latach 2010-2013, zyskała miano rewolucji internetowej. Social media stały się przestrzenią do walki z problemami, z którymi dotychczas borykali się mieszkańcy tych państw. Za sprawą internetu powstały pierwsze zalążki ruchów opozycyjnych, anonimowo krytykujących skorumpowany aparat władzy, nepotyzm oraz autorytarne, w większej mierze wieloletnie rządy dyktatorów. Jako pierwsza zaprotestowała Tunezja, której ikoną demonstracji stał się tragarz dokonujący w akcie desperacji samospalenia na jednej z ulic. Upamiętnieniem jego czynu stała się internetowa fala krytyki ówczesnych warunków gospodarczych i politycznych w kraju. Portal społecznościowy Facebook pełnił wówczas rolę wirtualnej ściany płaczu nad tragicznym losem Bouaziziego, a za pomocą serwisu kontentowego YouTube cały świat mógł zobaczyć film z samospalenia Mohammeda. Zasięg social mediów sprawił, że kilka dni po dramatycznych wydarzeniach w małym, tunezyjskim miasteczku Sidi Bouzid, demonstracje antyrządowe opanowały całe państwo. Obywatelom w efekcie udało się obalić wieloletniego prezydenta Zin El Abidin Ben Alego. Sukces Tunezji okazał się być wzorem dla innych krajów arabskich, których społeczności poszły śladem tego niewielkiego państwa Afryki Północnej. Kolejnymi ośrodkami walki o wolność, prawa człowieka, scedowanie władzy w ręce parlamentu oraz godne warunki bytowe stały się między innymi: Egipt, Libia oraz Syria.

Zainicjowanie oraz przebieg Arabskiej Wiosny w Egipcie pokazały, że nawet wśród narodów z pozoru pozbawionych odwagi, znużonych długimi rządami autorytarnych władców, bezsilnych wobec niesprawiedliwości, biedy i ograniczania ich praw wolności człowieka, istnieje wewnętrzne poczucie, że przy pomocy odpowiednich narzędzi można zaprowadzić w państwie zmiany. W przypadku protestów na Tahrir tymi narzędziami okazały się social media, dzięki którym obywatele Egiptu odzyskali wiarę w siłę ludności i zbudowali na nowo poczucie wspólnoty. Nowe społeczeństwo jakie narodziło się w sferze wirtualnej, przeniosło swoje postulaty do świata rzeczywistego, na ulice egipskich miast. Media społecznościowe zaktywizowały młodych Egipcjan, dotąd zupełnie niezainteresowanych działalnością z zakresu polityki. Okazały się być wirtualnym megafonem w procesie przekazywania informacji, przełamały bariery lokalizacyjne, pomogły utworzyć sieci wspólnot i ukształtować tożsamość, a także pełniły funkcję
ostrzegawczą w czasie trwania protestów. Dzięki nim protestujący mogli pozostać ze sobą w stałym kontakcie. Wcześniej działalność o charakterze opozycyjnym była prowadzona za pośrednictwem blogów internetowych. Demonstracje, które zostały zainicjowane za sprawą tych serwisów były jednak skutecznie tłumione przez aparat władzy. Blogi, poza tworzeniem wolnej przestrzeni do krytyki władzy, pełniły również rolę miejsca działalności ugrupowań o charakterze fundamentalistycznym i szerzenia ich programu.

Nie każda z weryfikowanych przeze mnie hipotez stała się tezą. Social media to nie wszystko w sukcesie formowania się i przebiegu Arabskiej Wiosny. Z pewnością najważniejszym czynnikiem byli jednak ludzie, którzy podjęli pewne kroki w kierunku zmian. Internet i jego szerokie pola możliwości oraz zasięg światowy, okazały się być pomocną dłonią w przeprowadzeniu przewrotów o charakterze antyrządowym. Social media służyły także demonstrantom za źródła mobilizacji do dalszych działań. Egipcjanie, którzy za pomocą portali społecznościowych mogli dowiedzieć się o sukcesie Tunezyjczyków, uwierzyli, że mogą osiągnąć podobne zwycięstwo. Za sprawą internetu rewolucjoniści poczuli także solidaryzm i wsparcie ludności z krajów całego świata. Nie byłoby to możliwe do zauważenia poprzez media tradycyjne jak telewizja, czy prasa, ponieważ treści jakie prezentowały egipskie środki masowego przekazu były dokładnie filtrowane i cenzurowane przez rząd. Jedyną telewizją arabską, która relacjonowała przebieg protestów na Placu Wolności była katarska stacja Al-Jazeera, której nadawanie zostało wyłączone w Egipcie 30 stycznia 2011 roku pod pretekstem przekazywania nieprawdziwych informacji oraz buntowania obywateli. Media społecznościowe usprawniły proces przekazywania wiadomości, jednakże prawdziwymi twórcami przewrotów w krajach Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej byli przede wszystkim obywatele tych państw. Dzięki dostępowi do innych niż państwowe środki masowego przekazu, młodzi ludzie mieli szansę zobaczyć jak wygląda życie, warunki socjalne, zarobki i zdobywanie pracy w innych krajach świata. Aktualizowały wiedzę ludności. Media społecznościowe były dla młodych Arabów motywacją do poszukiwania alternatywnych źródeł kontaktu z resztą globu. Umożliwiły również angażowanie się w Arabskie Przebudzenie osobom przebywającym poza granicami krajów ogarniętych protestami. Za sprawą internetu możliwe stało się kierowanie demonstracjami z poziomu komputera, czy smartfonu.

Czy obecnie social media w Egipcie są wolne, niezależne i pozbawione jakiejkolwiek kontroli? Z pewnością nie. Świadczy o tym fakt, że moi znajomi, których preferencje polityczne i poglądy na świat są mi dobrze znane, przestali poruszać w wirtualnych rozmowach ze mną za sprawą mediów społecznościowych kwestie kontrowersyjnych wydarzeń w państwie. Wypowiedzi ich stały się niczym niezobowiązujący small talk. Poprzez media społecznościowe próbowałam nawiązać również kontakt z twórcami dokumentu „The Square”. Na kilkukrotnie wysłane przeze mnie pytania za pośrednictwem serwisu Facebook mające stworzyć wywiad z rewolucjonistami, nie uzyskałam żadnej odpowiedzi, chociaż otrzymałam potwierdzenie, że zostały one odczytane. Hipoteza dotycząca wolności w sferze social mediów w Egipcie nie została przeze mnie potwierdzona.

Jaką rolę w czasie rewolucji odgrywały media społecznościowe? Na podstawie powyższych wniosków można stwierdzić, że social media pełniły ważne funkcje – zarówno społeczne, jak również polityczne, w procesie formowania się pierwszych wystąpień i w trakcie rozwoju Arabskiej Wiosny w Egipcie. Dzięki nim społeczeństwo stało się bardziej świadome swoich praw (zwłaszcza pokolenie studentów) i zaktywizowane politycznie. Social media pomogły także w kształtowaniu procesu samodzielnego myślenia, który poprzez nieudolny system egipskiego szkolnictwa był dotychczas niemożliwy. Obecnie właściwości polityczne mediów społecznościowych nie są już tak żywe wśród młodych Egipcjan, jak w czasie protestów na Tahrir, jednakże w dalszym ciągu używa się ich do wyrażania własnych poglądów i prezentowania opinii w zakresie różnorodnej tematyki. Rewolucjoniści po opuszczeniu Placu Wolności w Kairze utknęli jednak w wirtualnym świecie, z którego ciężko im wyjść. Świadczy o tym fakt tworzenia przez młodych Egipcjan internetowych partii politycznych, których postulaty nie są w żaden sposób przenoszone do świata rzeczywistego. Ich działalność ogranicza się jedynie do aktywności w zakresie social mediów, nie tworząc przy tym oddźwięku w życiu codziennym. Wartości, jakie zostały utworzone za pomocą sieci internetowej wciąż tkwią w jej przestrzeni.

Opracowanie to powstało w oparciu o osobistą wiedzę, zdobytą w czasie pobytu w Tunezji (w trakcie formowania się rewolucji w 2010 roku) i w Egipcie (w czasie trwania Arabskiej Wiosny w 2011, 2012 oraz 2015 roku), a także na podstawie analizy filmów dokumentalnych („The Square”, „Tahrir: Plac Wolności”, „Powrót na Plac Tahrir”, „#Chicagogirl. The social network takes on a dictator”,”Aliaa, naga rewolucjonistka”) źródeł internetowych, treści zamieszczanych przez rewolucjonistów w social mediach, publikacji naukowych i rozmów z Egipcjanami.


Natalia Rani JunikNatalia Rani Junik | Kulturoznawca, fotograf

Osoba bezgranicznie oddana sztuce. Absolwentka kulturoznawstwa. Fotografia i miłość do kultury arabskiej grają pierwsze skrzypce w jej życiu. To dzięki tym dziedzinom jest w stanie w jakikolwiek sposób egzystować. Poprzez „zatrzymywanie” ulotnych chwil na stopklatkach stara się wyrażać siebie.

Motywy oniryczne to jedna z najważniejszych części tworzących jej pasję – to właśnie dzięki snom powstało wiele fotografii. Zajmuje się tworzeniem teatru w fotografii.

Arabistyka to natomiast coś, dzięki czemu jej spojrzenie na rzeczywistość mieni się we wszelkich barwach. Prowadzi bloga fotograficznego – www.ranijunik.blogspot.co.uk

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Related posts

Leave a Comment