Arabska miłość Barbary Wally

Barbara Wally (Fot. Kadr z filmu)

„Zauroczenie” („Arab Attraction”) to poruszający film dokumentalny o ludzkiej przemianie. Puszysta, z rozwianymi rudymi włosami Barbara Wally do tej pory znana była w Austrii jako wojująca feministka i zagorzała ateistka. Ale jej życie nagle zwariowało (uczucie wielu z nas znane, moje wariowało już setki razy). 10–dniowe wakacje w Jemenie zmieniły wszystko. Barbara zakochała się w młodszym o 20 lat arabskim kierowcy o imieniu Khadher. Dla niego nauczyła się arabskiego, przeszła na islam i została jego drugą żoną. A ulubiony bekon Barbary na zawsze zniknął z jej codziennego menu.

Jak teraz wygląda jej życie? Chyba wszędzie budzi kontrowersje. W Salzburgu jest ekscentryczną outsiderską, w Jemienie jest obca. Razem z mężem prowadzi lokalną agencję turystyczną „Adensafari”. Gdy jej mąż spędza dzień w bujanym fotelu z innymi mężczyznami lub z pierwszą żoną, ona siedzi zamknięta w domu. Jedyną rozrywką jest gra w domino. Czy żałuje swojej decyzji? Skądże!

Barbara Wally i Khadher (Fot. Materiały promocyjne)
Barbara Wally i Khadher (Fot. Materiały promocyjne)

Co dziwne, choć sama Barbara nie skarży się na swój los, tryska entuzjazmem i z nieudawanym uśmiechem wyznaje: :Jestem szczęśliwa!”, nikt jej w to nie wierzy. Bo przecież kobieta taka jak ona, całe życie aktywna zawodowo i społecznie, wykształcona i obyta… ona musi się dusić w tym związku! Wszyscy jej współczują, zupełnie mając za nic jej deklaracje, że tego właśnie chciała. Kiedy po seansie w kinie, głos zabrali twórcy tego dokumentu – Andreas Horvath i Monika Muskała, z widowni padło pytanie: Jak ona może być z tym niewykształconym prymitywem? Hmmm, muszę przyznać że mnie zatkało. Wysuszona, mocno podstarzała elegantka w kapelutku, która nie potrafiła zachować swojego zdumienia tylko dla siebie, mocno się zagalopowała w swoich krytycznych ocenach. Nie bez złośliwości myślę sobie, że w przeszłości z pewnością chciała zostać prawnikiem, wieszać, ścinać głowy, karać, wydawać wyroki… tylko coś jej w życiu nie wyszło. Ale wracając do Barbary – ja wierzę jej, że jest szczęśliwa. Udało jej się uciec od cywilizacyjnego zgiełku świata Zachodu, znalazła spokój i wyciszenie, przeszła duchowe odrodzenie i – naprawdę tak myślę – wcale nie zdradziła swoich ideałów.

W filmie trudno doszukać się chociażby nikłych sygnałów czułości pomiędzy Barbarą a jej mężem. Ale to nie znaczy, że ich miłość jest zimna i wyrachowana. Wystarczy podstawowa znajomość kultury arabskiej, by wiedzieć, że czułości nie są na pokaz. Pomimo iż Barbara zgodziła się wystąpić w filmie (właściwie to jej mąż zgodził się na jej występ) wścibskie oko kamery nie wszędzie może się wścibić. Barbara często przykrywa twarz hidżabem. W jednej ze scen, mąż Barbary nagle zauważa: Czy nie powinnaś zasłonić twarzy? Kamerzysta nie bardzo rozumie dlaczego. Przecież wcześniej nie miał żadnych zastrzeżeń.

Chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, że gram w filie – wyjaśnia Barbara. – Zgodził się, ale nie wiedział, co to tak naprawdę oznacza.

Dlaczego się zgodził? Nie po to, by puszyć się przed kolegami, że ma sławną żonę. Barbara miała w ten sposób dać światu świadectwo, jaką jest szczęśliwą kobietą po przejściu na islam. Moim zdaniem, cel ten zupełnie nie został zrealizowany. W głównej mierze przez imama, który z diabolicznym uśmiechem na twarzy przyznaje w jednej ze scen, że za odejście od islamu grozi kara śmierci. Nie wiem jak was, mnie to wystarczająco odstraszyło…

Barbara Wally i Khadher (Fot. Materiały promocyjne)
Barbara Wally i Khadher (Fot. Materiały promocyjne)

Moja ulubiona scena – Barbara oprowadza nas po swoim pięknym domu w Austrii. Pełno w nim najróżniejszych dzieł sztuki, również tej feministycznej. Ze ścian salonu uśmiechają się więc do nas rubasznie wargi… sromowe! Na jednym z obrazów na samym jego środku przylepiona jest żółta karteczka z napisem „PICTURE”. Barbara wyjaśnia, że gdy jej mąż uczył się angielskiego przyklejał wszędzie samoprzylepne etykiety z nazwami rzeczy. Barbara resztę karteczek już dawno temu sprzątnęła, ale tę jedną zostawiła. Odgina ją przed kamerą i naszym oczom ukazuje się… wagina. Etykieta z nazwą posłużyła mu więc jako pretekst do zasłonięcia tego, co wstydliwe i godzące w jego uczucia religijne. Trzeba przyznać, że sprytnie z tego wybrnął, nie godząc jednocześnie w wolność Barbary.

Arabska miłość Barbary Wally mnie jakoś specjalnie nie dziwi i nie szokuje. To trudna miłość. Ale czy miłość w ogóle może być łatwa? Nie musimy jej rozumieć. Nie musimy się z nią zgadzać. To jej droga…

Related posts

Leave a Comment