Anandamayi Ma

Anandamayi Ma. Hinduska Matka Uśmiechów

Anandamayi Ma (1896-1981) to jedna z największych świętych w Indiach. Miała tak spokojne usposobienie, że nazwano ją „Matką Uśmiechów”. Jej główną zasadą było nigdy nie ganić innych ludzi i nie mówić im, że nie mają racji. Znana była również ze swojej ogromnej tolerancji religijnej.

Anandamayi Ma (właśc. Nirmala Sundari Devi) pochodziła z kasty bramińskiej. Propagowała bhaktijogę. Zakończyła swoją edukację ze słabą umiejętnością pisania. Gdy proszono ją potem o autograf na książce, stawiała jedynie kropkę i twierdziła, że w niej zawiera się wszystko. W swoim życiu nie przeczytała ani jednej książki. A mimo to osiągnęła największą mądrość… mądrość życiową.

Kiedy miała 13 lat, zgodnie ze zwyczajem, skojarzono jej małżeństwo i oficjalnie oddano dla Śri Dźagatbandhu Ćakrawartiego. W wieku 18 lat zamieszkała z nim pod jednym dachem, jednak oboje żyli w celibacie. Mąż doświadczył, że żona nie jest zdolna do obcowania z mężczyzną. Jeśli przejawiał chęć zbliżenia, jej ciało sztywniało i stawało się jakby martwe – tak, że konieczna była reanimacja poprzez jego modlitwę z użyciem mantry. Gdy pojął, jak zaawansowany stan świętości osiągnęła jego młoda żona, przeszedł wewnętrzną przemianę. Składając Anandamaji Ma dozgonny ślub celibatu oraz całkowitego milczenia (mouna), został jednym z jej najbardziej oddanych uczniów i przyjął ją jako swoją guru. Mokszada Sundari Dewi, matka świętej w 1914 nazwała jej męża Śri Dźagatbandhu Ćakrawartiego tytułem Bholanath – odtąd tylko tak się do niego zwracano.

Charakterystycznym dla tej świętej jest, że nie posiadała guru w fizycznej postaci. Pewnego razu szła z mężem przez las. Nagle wpadła w ekstazę (co dość często jej się zdarzało) i narysowała na ziemi krąg. Okrążyła go trzykrotnie i usiadła w jego środku. Recytowała mantry a jej ręce wsunęły się wgłąb ziemi aż po same ramiona. Z dołka wypłynęła czerwona woda. Anandamayi Ma kazała potem w tym miejscu postawić ołtarz, wokół którego wybudowano potem aśram. To wydarzenie było punktem zwrotnym w jej życiu. Uważa się je za symbol powrotu indyjskiej jogini do łona Matki Ziemi oraz za samoinicjację Anandamayi. Jogini miała wówczas otrzymać indywidualną mantrę (isztamantra) do dalszych medytacji. Prowadziła wielodniowe sadhany, często przez kilka dni nic nie jedząc ani nie pijąc. Potrafiła pozostawać w ekstazie wiele dni i tygodni. Gdy powracała do normalnego świata, zapominała jak się mówi i chodzi, a nawet je i pije

Istotą jej nauk było troszczyć się i jednocześnie nie troszczyć się. Trudne? Może trochę na początku 😉 Skoro wszystko jest Bogiem, czy ja też jestem Bogiem? – zastanawiała się Anandamayi Ma. Ty jako taki nie jesteś Bogiem, ale wszystko co jest jest Bogiem.  Czy wszystko jest w rękach Boga? Oczywiście! Wszystko jest w rękach Boga a my jesteśmy tylko narzędziami, których on używa zgodnie ze swoją wolą. Jeśli uda ci się pojąć znaczenie słów „Wszystko jest Jego” natychmiast poczujesz w sobie lekkość i swobodę. Co się stanie, kiedy Mu się poddasz? Nic nie będzie już obce, wszystko będzie twoim własnym „Ja”. Anandamayi Ma często używała w swoich naukach analogii do drzew. Jak medytować?

Usiądź pod drzewem. Mówiąc „drzewo” mam na myśli prawdziwego świętego. Święty jest jak drzewo. Nikogo nie przywołuje i nikogo nie odpędza. Daje schronienie każdemu, kto chce do niego przyjść. Ochroni cię przed niekorzystną pogodą. Każdemu ofiaruje swoje owoce. Siedząc pod drzewem będziesz miał ochronę, cień, owoce, kwiaty i z czasem poznasz swoje „Ja”.

Jaka jest najlepsza droga do samopoznania? Każda ścieżka jest dobra. Jej wybór zależy od uwarunkowań i skłonności. Podobnie jak można dotrzeć w to samo miejsce rowerem, samochodem czy samolotem. Wszystkie drogi prowadzą do Boga. Skoro jest tylko jeden Bóg to skąd na świecie tyle religii? Ponieważ Bóg jest nieskończony to mamy również wiele wyobrażeń o Nim i dróg prowadzących do Niego. On jest wszystkim – każdą wiarą i religią… a także niewiarą ateisty! Jest we wszystkich formach a mimo to nie posiada formy. Wszystkie rzeczy, czy posiadające formę czy nie, są Bogiem i tak należy je traktować.

Szczęście uzależnione od tego, co jest poza tobą (od pieniędzy, sławy czy ukochanych osób) jest nietrwałe. Ale jeśli znajdziesz je w Panu, który jest wszędzie i we wszystkim, również w twoim własnym „Ja”, wówczas osiągniesz prawdziwe szczęście. Gdy odnajdziesz siebie, gdy odkryjesz kim naprawdę jesteś, wówczas odnajdziesz Boga, albowiem poza Nim nie ma nic.

(mm)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *