Abdellah Taïa – homoseksualista na przekór… całemu Maroku!

Abdellah Taïa

Jeden z najbardziej obiecujących marokańskich pisarzy! Mimo to Królestwo wystawiło mu wilczy bilet. Abdellah Taïa uczynił z homoseksualizmu swój znak firmowy i otwarcie potępił opresyjną politykę władz, okazując jednocześnie pełne poparcie Ruchowi 20 Lutego, który w 2011 roku doprowadził do protestów i demonstracji na rzecz demokratycznych reform.

Abdellah Taïa – jak na pisarza przystało – urodził się w bibliotece publicznej w Rabacie, gdzie jego ojciec pracował jako dozorca. Dzieciństwo upłynęło mu na oglądaniu egipskich filmów, które opisywał w notatniku, uzupełniając wpisy zdjęciami ukochanych aktorów. Dziś twierdzi, że egipskie kino oglądane razem z siostrami ocaliło mu życie, gdyż dało mu możliwość przekraczania granic. Ze swoją seksualnością ukrywał się tak długo, jak tylko było to możliwe. Jednak nie jest łatwo być gejem. Gdziekolwiek. A szczególnie w Maroku, gdzie homoseksualizm uznawany jest za przestępstwo. Jego zniewieściały sposób bycia narażał go na drwiny. Gdy miał 13 lat i spędzał czas ze swoją rodziną, pod jego oknem pijani mężczyźni domagali się wulgarnie jego towarzystwa. Nieustannie upokarzali go i proponowali mu usługi seksualne. Taïa włożył wiele wysiłku w naukę francuskiego licząc, że dzięki znajomości języka będzie mógł uciec do Europy. W 1998 roku wyjechał do Szwajcarii, a rok później do Francji.

Nie mogę mieszkać w Maroku – powiedział Taïa podczas wywiadu w paryskiej kawiarni. – Cała lokalna społeczność chciała mnie zgwałcić. W mojej ojczyźnie wielu ludzi wykorzystywanych jest przez kuzyna czy sąsiada, a społeczeństwo nie zrobi nic, by ich chronić. Tam nie uważa się gwałtu za coś ważnego i nic nie możesz na to poradzić.

O przeżytych doświadczeniach homoseksualnych Taïa opowiedział w swoich książkach i w wywiadach dla kolorowych magazynów. Zdjęcie, które ukazało się na okładce czasopisma „TelQuel” z podpisem: „Homoseksualista na przekór wszystkiemu”, uczyniło z niego ikonę walki o prawa gejów. Na festiwalu filmowym w Tangerze Taïa zaprezentował swój obraz „L’armée du salut” („Armia zbawienia”), na podstawie swojej książki pod tym samym tytułem. Ten obiecujący reżyserki debiut poszerzył horyzonty arabskiego kina o perspektywę gejowskiego bohatera.

Książka i film opowiadają o doświadczeniach dorastającego w Maroku autora, o jego seksualnym przebudzeniu, fascynacji, jaką żywił do starszego o 20 lat brata, swoich spotkaniach ze starszymi mężczyznami w ciemnych zaułkach marokańskich medin i bardzo złożonej relacji z matką i sześcioma siostrami, które wyśmiewały jego brak męskości. Obraz opowiada też o podróży, jaką pisarz przed laty odbył ze swoim starszym bratem, podczas której obaj zbliżyli się do siebie, oraz o romansie, jaki parę lat później połączył autora z pewnym Szwajcarem.

Jednak film ukazuje również gniew i frustrację młodego Abdellaha, który musi nieustannie odrzucać zaloty starszych mężczyzn.

Bardzo wielu mężczyzn w Maroku utrzymuje kontakty seksualne z innymi mężczyznami, jednak to ja wyglądałem kobieco, więc tylko ja uważany byłem za geja – wspomina. – W mojej ojczyźnie atmosfera jest naładowana seksualnym napięciem i to właśnie chciałem pokazać w swoim filmie, bez potrzeby uciekania się do dosłownych seksualnych scen. Zależało mi, żeby wiernie odtworzyć ten potajemny świat.

Najtrudniejsza była jednak dla niego konfrontacja z bliskimi. Po latach udało mu się naprawić stosunki z większością krewnych, chociaż nadal zdarzają się krępujące momenty. Starszy brat pozostał zimny i zdystansowany. Taïa utrzymuje za to serdeczne relacje ze swoimi siostrami – matka rodzeństwa zmarła przed laty, wkrótce po ujawnieniu orientacji seksualnej pisarza. Autor doczekał się już 40 siostrzenic i siostrzeńców, którzy są dla niego ucieleśnieniem nowego, bardziej otwartego pokolenia Marokańczyków – chętnie kierują do niego słowa otuchy na swoich profilach na Facebook’u.

Taïa uważa się za muzułmanina, ponieważ jest człowiekiem uduchowionym i wierzy, że wolność może współistnieć z islamem, jak w czasach wielkiego arabskiego filozofa Awerroesa, czy perskiego poety Rumiego, albo w „Księdze tysiąca i jednej nocy”.

Wcale nie chcę odcinać się od religii – mówi. – Islam jest częścią mojej tożsamości. Nie widzę powodu, dla którego miałbym zrzec się duchowości z powodu swojego homoseksualizmu. Powinniśmy odzyskać wolność, która kiedyś współistniała z islamem.

Pisarz chętnie wykorzystuje wspomnienia z okresu dojrzewania, ale zapewnia, że nigdy nie traktował sztuki jako autoterapię. Dziś mieszka w niewielkim mieszkaniu niedaleko Place de la République. Przez ponad 10 lat opiekował się dziećmi, by zarobić na życie i swoje pisarstwo. Jeszcze nie znalazł prawdziwej miłości. Obecnie pracuje nad nową książką, opowiadającą o marokańskich prostytutkach, które u kresu życia lądują w Paryżu.

Related posts

Leave a Comment