8 SIERPIEŃ. 31. rocznica wizyty Jana Pawła II w Maroku

Wizyta Jana Pawła II w Maroku

Casablanca 08-19.08.1985 – niemożliwe stało się rzeczywistością! 100 tys. zgromadzonych na stadionie muzułmanów słuchało papieża, który przybył do Maroka na zaproszenie króla Hassana II. Francuski pisarz Maurice Druon napisał, że przyszłość powinna uznać ten dzień za jeden z najważniejszych w XX wieku.

O tym wydarzeniu krąży pewna anegdota. Podobno, kiedy latem 1985 roku Jan Paweł II leciał do muzułmańskiego Maroka, w samolocie dziennikarze zapytali go, czy zamierza również odwiedzić Libię i Arabię Saudyjską. Ojciec Święty miał wówczas odpowiedzieć:

Tam, gdzie chodzi o prawdę, religię i prawa człowieka, gotów jestem rozmawiać nawet z samym diabłem.

Dotychczas żaden inny papież nie zdecydował się na taki – jak pisze Luigi Accattoli – „ewangeliczny hazard”. JP II przyjechał do kraju całkowicie niechrześcijańskiego (katolicy w Maroku stanowią zaledwie około 0,3 proc. ludności) by realizować przesłania Soboru Watykańskiego II („Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte”). Teraz głowa Kościoła katolickiego stanęła przed wyznawcami innej, wielkiej religii i przemówiła:

My, chrześcijanie i muzułmanie na ogół źle się rozumieliśmy i w przeszłości występowaliśmy czasem przeciw sobie (…). Czyż w świecie, który pragnie jedności i pokoju, a jednak przeżywa tysiące napięć i konfliktów, wierzący nie powinni popierać przyjaźni i zjednoczenia między ludźmi i ludami, które na ziemi tworzą jedną wspólnotę?

Witając Jana Pawła II na stadionie w Casablance, Hassan II przypomniał, że 5 lat temu goszcząc w Watykanie, powiedział doń:

Wasza Świątobliwość ma nie tylko odpowiedzialność religijną, ale także wychowawczą i moralną. Jestem pewien, że dziesiątki tysięcy Marokańczyków, zwłaszcza młodych, będą szczęśliwi, jeśli Ojciec Święty wygłosi do nich przemówienie na temat moralności oraz na temat stosunków między ludźmi, wspólnotami, narodami i religiami.

Słowami tymi Hassan II potwierdził swoją gotowość do dialogu z chrześcijaństwem i innymi religiami. Młodzież muzułmańska doceniła głębię jego przemówienia, które wyrażało wielki szacunek dla islamu i podkreślał to, co łączy wyznawców obu monoteistycznych religii, wierzących w tego samego Boga. Zaś modlitwa, którą Jan Paweł II zakończył swoje przemówienie, była swego rodzaju parafrazą „Ojcze nasz” (modlitwy powszechnej chrześcijan) oraz „Fatihat” (modlitwy muzułmańskiej, którą rozpoczyna się Koran). Była to więc modlitwa, którą wyznawcy obu religii mogą odmawiać razem, ale pozostając przy swojej wierze.

[…] Boże, Ty jesteś naszym Stwórcą. Jesteś dobry i Twoje miłosierdzie nie zna granic. Ciebie niech wysławia wszelkie stworzenie. Ty, Boże, dałeś nam, ludziom, wewnętrzne prawo, wedle którego mamy żyć. Pełnić Twoją wolę – to nasze zadanie. Postępować Twoimi drogami – to znaleźć pokój duszy. Tobie składamy nasze posłuszeństwo. Prowadź nas we wszystkich krokach, jakie podejmujemy na ziemi. Wyzwól nas od złych skłonności, które nasze serca odwodzą od Twej woli. Nie pozwól, byśmy wyznając Twoje imię, usprawiedliwiali nieład pochodzący od ludzi. Boże, Ty jesteś Jedyny. Ciebie wielbimy. Nie daj nam oddalić się od Ciebie. Boże, Sędzio wszystkich ludzi, pozwól, byśmy w dniu ostatecznym należeli do Twoich wybranych. Boże, Sprawco sprawiedliwości i pokoju, udziel nam prawdziwej radości i prawdziwej miłości, a także trwałego braterstwa pomiędzy narodami. I nasyć nas na zawsze Twymi darami. Amen!

Dla bardziej zainteresowanych tematem dialogu międzyreligijnego, poniżej zamieszczam fragmenty przemówienia Jana Pawła II do młodzieży muzułmańskiej:

Drodzy młodzi, z młodymi spotykam się często, zwykle z katolikami. Wśród młodych muzułmanów znalazłem się po raz pierwszy. My, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wiele rzeczy wspólnych jako wierzący i jako ludzie. Żyjemy w tym samym świecie, naznaczonym wieloma znakami nadziei, ale również wieloma znakami budzącymi obawy. Abraham jest dla nas tym samym wzorem wiary w Boga, poddania się Jego woli i ufności w Jego dobroć. Wierzymy w tego samego Boga, Boga jedynego, Boga Żyjącego, Boga, który stwarza świat i swoje stworzenia doprowadza do doskonałości. A więc moja myśl zwraca się do Boga i ku Niemu wznosi się moje serce; i o Nim samym pragnę do was przede wszystkim mówić, o Nim, gdyż w Niego wierzymy – wy muzułmanie i my katolicy, ale chcę również mówić do was o wartościach ludzkich, które w Bogu mają swą podstawę, o tych wartościach, które dotyczą rozkwitu naszych osobowości, jak również naszych rodzin i naszych społeczeństw, jak wreszcie rozkwitu wspólnoty międzynarodowej. Czyż tajemnica Boga nie jest najwyższą rzeczywistością, od której zależy sam sens, jaki człowiek nadaje swojemu życiu? I czyż nie jest to pierwsze zagadnienie, jakie staje przed młodym człowiekiem, kiedy on rozmyśla o tajemnicy własnego istnienia i o tych wartościach, jakie zamierza wybrać dla zbudowania swojej dojrzewającej osobowości? Jeżeli o mnie chodzi: w Kościele katolickim sprawuję zadanie następcy Piotra, tego Apostoła, którego Jezus wybrał, by umacniał swoich braci w wierze. Po papieżach, którzy bez przerwy następowali po sobie w ciągu historii, jestem dzisiaj biskupem Rzymu, powołanym do tego, by wśród moich braci w świecie być świadkiem wiary i gwarantem jedności wszystkich członków Kościoła. Toteż dzisiaj przychodzę do was jako wierzący. I chciałbym całkiem po prostu dać tutaj świadectwo temu, w co wierzę i czego sobie życzę dla szczęścia moich braci, ludzi, i tego, co na podstawie doświadczenia uważam za pożyteczne dla wszystkich.

Wierzyć w Boga

Przede wszystkim wzywam Najwyższego, Boga wszechmogącego, który jest naszym Stwórcą. On jest u początku wszelkiego życia, tak jak jest u źródła wszystkiego, co dobre, piękne i święte. On oddzielił światło od ciemności. On dał wzrost całemu wszechświatowi według cudownego ładu. On zechciał, by rośliny rosły i przynosiły owoc, tak samo jak zechciał, by mnożyły się ptaki niebieskie, zwierzęta ziemne i ryby morskie. On stworzył nas, ludzi, i my do Niego należymy. Jego święte prawo kieruje naszym życiem. Światło Boga nadaje kierunek naszemu losowi i oświeca nasze sumienie. On daje nam zdolność kochania i przekazywania życia. On od każdego człowieka żąda szacunku dla każdego stworzenia ludzkiego i kochania go jako przyjaciela, towarzysza i brata. On zachęca do udzielania mu pomocy, kiedy jest zraniony, opuszczony, głodny i spragniony, a więc zawsze, kiedy nie wie, jak znaleźć swoją drogę na szlakach życia. Tak, Bóg żąda, byśmy słuchali Jego głosu. Oczekuje od nas posłuszeństwa wobec swojej świętej woli w swobodnym przylgnięciu rozumu i serca. Toteż jesteśmy odpowiedzialni wobec Niego. To On, Bóg, jest naszym Sędzią, On, który jedyny jest naprawdę sprawiedliwy. Wiemy jednak, że Jego miłosierdzie jest nieodłączne od Jego sprawiedliwości. Kiedy człowiek żałujący i skruszony wraca do Niego, po tym jak oddalił się od Niego zagubiony w grzechu i dziełach śmierci. Bóg objawia się jako Ten, który przebacza i okazuje miłosierdzie. Jemu więc należy się nasza miłość i uwielbienie. W każdym czasie i na każdym miejscu składamy Mu dzięki za Jego dobrodziejstwa i miłosierdzie.

Nasze spotkanie jest w duchu Soboru Watykańskiego Drugiego i Deklaracji o dialogu Kościoła z religiami niechrześcijańskimi

Czyż w świecie, który pragnie jedności i pokoju, a jednak przeżywa tysiące napięć i konfliktów, wierzący nie powinni popierać przyjaźni i zjednoczenia między ludźmi i ludami, które na ziemi tworzą jedną wspólnotę? Wiemy, że mają ten sam początek i ten sam cel ostateczny: Boga, który ich stworzył i czeka na nich, gdyż kiedyś ich zgromadzi.

Dwadzieścia lat temu, podczas Soboru Watykańskiego Drugiego, Kościół katolicki, ze swej strony, w osobach swoich biskupów, czyli przywódców religijnych, zobowiązał się do szukania współpracy ze wszystkimi wierzącymi. Kościół ogłosił dokument o dialogu po między religiami („Nostra aetate”).

Kościół stwierdza, że wszyscy ludzie, a szczególnie ludzie żywej wiary, winni się szanować, przezwyciężać wszelką dyskryminację, żyć razem i służyć powszechnemu braterstwu (zob. dokument cytowany nr 5). Kościół zwraca szczególną uwagę na wierzących muzułmanów ze względu na ich wiarę w Boga jedynego, ich zmysł modlitwy i ich szacunek dla moralnego życia. Kościół wzywa wszystkich, „by wspólnie strzegli i rozwijali sprawiedliwość społeczną, dobra moralne oraz pokój i wolność” .

Wezwanie do wspólnego świadczenia o Bogu

Dialog pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami jest dzisiaj więcej niż kiedykolwiek potrzebny. Wywodzi się on z naszej wierności wobec Boga i zakłada, że będziemy umieli rozpoznawać Boga przez wiarę i świadczyć o Nim słowem i uczynkami w świecie coraz bardziej zsekularyzowanym, a nieraz i ateistycznym. Młodzi będą mogli zbudować lepszą przyszłość, o ile postawią przede wszystkim na swoją wiarę w Boga i o ile rozumnie i ufnie zobowiążą się do budowania tego nowego świata według planu Bożego.

Bóg jest źródłem wszelkiej radości. Toteż mamy świadczyć Bogu naszą kulturą, naszym uwielbieniem, naszą pochwalną i błagalną modlitwą. Człowiek nie może żyć nie modląc się, tak jak nie może żyć nie oddychając. Mamy dawać świadectwo naszym pokornym szukaniem Jego woli; to On ma być natchnieniem naszego zaangażowania się dla sprawiedliwszego i bardziej zjednoczonego świata. Drogi Boże nie zawsze są naszymi drogami. One przerastają nasze działanie, zawsze niepełne i intencje naszego serca, zawsze niedoskonałe. Bóg nigdy nie może być używany do naszych celów, gdyż On jest ponad wszystkim. To świadectwo wiary, żywotne dla nas i nie dopuszczające ani niewierności wobec Boga, ani obojętności na prawdę, dokonuje się w szacunku dla innych tradycji religijnych, gdyż każdy człowiek spodziewa się, że zostanie uszanowany za to, czym rzeczywiście jest, oraz za to, w co wierzy w swoim sumieniu. Pragniemy, by wszyscy doszli do pełni Prawdy Bożej, ale każdy może to zrobić tylko przez dobrowolne przylgnięcie własnego sumienia, wolny od zewnętrznych przymusów, nie godnych dobrowolnego hołdu rozumu i serca, który jest charakterystyczny dla godności ludzkiej. Taki jest prawdziwy sens wolności religijnej, szanującej jednocześnie Boga i człowieka. Od takich wyznawców, wielbiących Go w duchu i w prawdzie. Bóg oczekuje szczerego kultu.

Wezwanie do wspólnego świadczenia o godności człowieka

Jesteśmy przekonani, że „nie możemy zwracać się do Boga jako do Ojca wszystkich, jeśli nie zgadzamy się po bratersku traktować kogoś z ludzi na obraz Boga stworzonych” („Nostra aetate”, nr 5). A więc mamy także szanować, kochać i wspomagać każdą istotę ludzką, ponieważ ona jest w pewnym sensie Jego obrazem i Jego przedstawicielem, ponieważ jest drogą prowadzącą do Boga i tylko wtedy człowiek urzeczywistnia się w pełni, jeżeli pozna Boga, przyjmie Go całym sercem i będzie Mu posłuszny na drogach doskonałości. Toteż posłuszeństwo Bogu i miłość do człowieka mają nas doprowadzić do szanowania praw człowieka, tych praw, które są wyrazem woli Boga i wymaganiem natury ludzkiej, takiej jaką Bóg stworzył. Szacunek i dialog żądają więc wzajemności we wszystkich dziedzinach, szczególnie w tym, co dotyczy podstawowych swobód, a zwłaszcza godności religijnej. One sprzyjają pokojowi i zgodzie pomiędzy narodami. One pomagają we wspólnym rozwiązywaniu problemów dzisiejszych mężczyzn i kobiet, a szczególnie młodych.

Odpowiedzialność i wspólne działanie młodych na rzecz bardziej ludzkiego świata

Jest rzeczą normalną, że młodzi spoglądają ku przyszłości i pragną sprawiedliwszego i bardziej ludzkiego świata. Bóg tak ukształtował młodych właśnie po to, by przyczyniali się do przemieniania świata zgodnie z Jego życiodajnym planem. Ale również i młodzi dostrzegają cienie sytuacji. W tym świecie istnieją granice i podziały wśród ludzi, a również niezrozumienie pomiędzy pokoleniami; istnieje także rasizm, wojny i niesprawiedliwość, głód, marnotrawstwo i bezrobocie. To są dramatyczne nieszczęścia, które dotykają nas wszystkich, a zwłaszcza młodzież całego świata. Niektórym zagraża zniechęcenie, innym rezygnacja, innym grozi, że zechcą zmieniać wszystko używając przemocy czy skrajnych rozwiązań. Mądrość uczy nas, że samodyscyplina i miłość są wówczas jedyną dźwignią upragnionej odnowy. Bóg nie chce, żeby ludzie pozostawali bierni. Powierzył im ziemię, by ją opanowali i wspólnie czynili ją płodną. Jesteście odpowiedzialni za świat jutra. Jedynie poprzez odważne i pełne podjęcie odpowiedzialności będziecie mogli przezwyciężyć obecne trudności. A więc macie podejmować inicjatywy i nie oczekiwać wszystkiego od starszych i od ludzi na stanowiskach. Macie świat budować, a nie tylko marzyć o nim. Wyniki osiągniecie tylko poprzez wspólną pracę. Dobrze rozumiana praca jest służbą innym. Ona tworzy więzy solidarności. Doświadczenie wspólnej pracy pozwala się oczyszczać samemu oraz odkrywać wartości drugich. Tak właśnie może się z wolna narodzić klimat zaufania, który każdemu pozwala wzrastać, rozwijać się i „bardziej być”. Drodzy młodzi, nie zaniedbujcie współpracy z dorosłymi, szczególnie z waszymi rodzicami i nauczycielami, jak również z przywódcami społeczeństwa i państwa. Młodzi nie powinni się odłączać od innych. Oni potrzebują dorosłych, tak jak dorośli potrzebują młodych. W całości tej pracy nigdy nie należy poświęcać osoby ludzkiej, mężczyzny ani kobiety. Każda osoba ludzka jest jedyna w oczach Boga i niezastąpiona w tym dziele rozwoju. Każdy winien być uznany za to, czym jest, i w następstwie uszanowany jako taki. Nikt nie powinien posługiwać się swoim bliźnim, nikt nie powinien wykorzystywać równego sobie, nikt nie powinien gardzić swoim bratem. Pod takimi warunkami będzie się mógł narodzić świat bardziej ludzki, sprawiedliwszy i bardziej braterski, gdzie każdy będzie mógł znaleźć swoje miejsce, w godności i wolności. Ten świat XXI wieku jest w waszych rękach, będzie taki, jakim wy go uczynicie.

Świat pluralistyczny i solidarny

Ten przyszły świat zależy od młodych ze wszystkich krajów świata. Nasz świat jest podzielony, a nawet rozbity; przeżywa liczne konflikty i poważne niesprawiedliwości. Nie ma prawdziwej solidarności pomiędzy Północą a Południem, za mało też jest współpracy pomiędzy narodami Południa. Są w naszym świecie kultury i rasy, które nie doznają szacunku. Skąd się bierze to wszystko? Stąd, że ludzie nie uznają swoich różnic, nie znają się wystarczająco. Odrzucają tych, którzy mają inną cywilizację. Odmawiają współpracy. Nie potrafią się uwolnić od egoizmu i zarozumialstwa. Tymczasem Bóg stworzył wszystkich ludzi równych godnością, ale odmiennych, jeżeli chodzi o dary i talenty. Ludzkość jest całością, w której każda grupa ma własną rolę do odegrania; trzeba uznać wartości rozmaitych ludów i rozmaitych kultur. Świat jest jak żywy organizm: każdy ma coś do otrzymania od innych i coś do dania innym. Jestem szczęśliwy, że spotykam się z wami, tutaj, w Maroku. Maroko ma tradycję otwartości; wasi uczeni dużo podróżowali i sami przyjmujecie uczonych z innych krajów. Maroko było miejscem, gdzie spotykały się cywilizacje, umożliwiło wymiany ze Wschodem, Hiszpanią i Afryką. Maroko ma tradycję tolerancji: w tym muzułmańskim kraju zawsze żyli Żydzi i prawie zawsze chrześcijanie, i ta sytuacja była przeżywana w szacunku i w sposób pozytywny. Byliście i pozostajecie krajem gościnnym. A więc wy, młodzi Marokańczycy, jesteście przygotowani do tego, by stać się obywatelami jutrzejszego świata, tego świata braterskiego, którego pragniecie razem z całą młodzieżą świata. Jestem pewny, że wy, młodzi, jesteście zdolni do tego dialogu. Nie chcecie się poddawać uwarunkowaniu przesądami. Jesteście gotowi do budowania cywilizacji opartej na miłości. Możecie pracować nad usuwaniem barier spowodowanych czasami pychą, a częściej słabością i lękiem ludzkim. Chcecie kochać innych bez żadnych ograniczeń: narodu, rasy czy religii. Dlatego chcecie sprawiedliwości i pokoju. „Pokój i młodzi idą razem” – jak powiedziałem tego roku w orędziu na Światowy Dzień Pokoju. Nie chcecie wojny ani przemocy. Znacie cenę, jaką muszą za nie płacić niewinni. Nie chcecie również wyścigu zbrojeń. Co nie znaczy, żebyście chcieli pokoju za każdą cenę. Pokój jest ściśle związany ze sprawiedliwością. Nie chcecie ucisku dla nikogo. Chcecie pokoju w sprawiedliwości.

Godne warunki życia dla wszystkich

Przede wszystkim chcecie, by ludzie mieli środki do życia. Młodzi, którzy mają to szczęście, że mogą studiować, mają prawo troszczyć się o zawód, jaki będą mogli sami sprawować. Ale winni również troszczyć się o trudniejsze nieraz warunki życia swoich braci i sióstr, żyjących w tym samym kraju, a nawet w całym świecie. Jak można bowiem pozostać obojętnym, kiedy inni ludzie – i to liczni – umierają z głodu, niedożywienia czy braku pomocy sanitarnej, kiedy cierpią okrutnie wskutek suszy, kiedy niezrozumiałe dla nich prawa ekonomiczne doprowadzają ich do bezrobocia czy do emigracji, kiedy doznają niepewnego losu wygnańców spędzonych do obozów wskutek konfliktów ludzkich? Bóg dał ziemię całemu rodzajowi ludzkiemu po to, by ludzie solidarnie wypracowali na niej swój byt i po to, by każdy lud mógł się wyżywić, uczyć się i żyć w pokoju.

Wartościowa refleksja intelektualna

Jednakże, chociaż problemy ekonomiczne są tak ważne, człowiek nie żyje samym chlebem, potrzeba mu życia intelektualnego i duchowego: w nim właśnie jest dusza tego nowego świata, którego pragniecie. Człowiekowi potrzebne jest rozwijanie umysłu i sumienia. A dzisiejszemu człowiekowi właśnie tego tak często brakuje. Zapominanie o wartościach i kryzys tożsamości przeżywane przez nasz świat zobowiązują nas do przechodzenia ponad nimi, do szukania i do stawiania nowych pytań. Światło wewnętrzne, które się stąd narodzi w naszym sumieniu, pozwoli nadać sens rozwojowi, ukierunkować go ku dobru człowieka, każdego człowieka i wszystkich ludzi, według zamysłu Boga. Arabowie Machreku i Maghrebu, a ogólniej muzułmanie, mają długotrwałą tradycję badań naukowych i wiedzy: literackiej, ścisłej i filozoficznej. Jesteście dziedzicami tej tradycji, macie studiować, by nauczyć się poznawać ten świat, który Bóg nam dał, rozumieć go, i z zamiłowaniem i szacunkiem dla prawdy odkrywać jego sens i by nauczyć się poznawać ludy i ludzi stworzonych i umiłowanych przez Boga, tak byście przygotowali się do lepszego służenia im. Szukanie prawdy doprowadzi was jeszcze dalej, ponad wartości intelektualne, aż do duchowego wymiaru życia wewnętrznego.

Wzrastanie w życiu duchowym

Człowiek jest istotą duchową. My, wierzący, wiemy, że nie żyjemy w świecie zamkniętym. Wierzymy w Boga. Wielbimy Boga. Szukamy Boga. Kościół patrzy z szacunkiem i uznaje wartość waszego postępowania religijnego, bogactwo waszej tradycji duchowej. My, chrześcijanie, także jesteśmy dumni z naszej tradycji religijnej. Sądzę, że my – chrześcijanie i muzułmanie – powinniśmy z radością uznać te wartości religijne, które są nam wspólne, i dziękować za nie Bogu. Jedni i drudzy wierzymy w Boga Jedynego, który jest wszelką Sprawiedliwością i wszelkim Miłosierdziem; wierzymy w ważność modlitwy, postu, jałmużny, pokuty i przebaczenia; wierzymy, że na końcu czasów Bóg będzie dla nas miłosiernym Sędzią i ufamy, że po zmartwychwstaniu On będzie z nas zadowolony i wiemy, że my będziemy zadowoleni z Niego. Uczciwość wymaga, byśmy uznali i uszanowali to, co nas różni. Najbardziej istotną różnicą jest oczywiście sposób, w jaki patrzymy na osobę i dzieło Jezusa z Nazaretu. Wiecie, że my, chrześcijanie, wierzymy, że Jezus wprowadza nas w wewnętrzne poznanie tajemnicy Boga i w synowską wspólnotę Jego darów, tak, że uznajemy Go i głosimy Panem i Zbawcą. To są ważne różnice, które możemy przyjąć z pokorą i szacunkiem, we wzajemnej tolerancji; jest tu tajemnica, co do której Bóg nas kiedyś oświeci, jestem tego pewny. My, chrześcijanie i muzułmanie, na ogół źle rozumieliśmy się i w przeszłości czasem występowaliśmy przeciw sobie i wyczerpywaliśmy się w polemikach i w wojnach. Wierzę, że Bóg nas dziś zachęca do zmiany dawnych nawyków. Mamy się szanować, a także pobudzać się wzajemnie do dobrych dzieł na drodze Bożej. Wiecie, tak samo jak ja, jaka jest cena wartości duchowych. Ideologie i slogany nie mogą was zadowolić ani rozwiązać problemów waszego życia. Mogą to zrobić tylko wartości duchowe i moralne, a ich podstawą jest Bóg.

Related posts

Leave a Comment